Przedziwna rozmowa

Liturgia ostatniego piątku uczyniła nas uczestnikami niezwykłego dialogu Jezusa z faryzeuszami.
Czyta się kilka minut

Przypomnijmy najpierw ten tekst: „Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę. Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: »Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?«. Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił. A do nich rzekł: »Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?«. I nie zdołali Mu na to odpowiedzieć” (Łk 14, 1-6).

Przedziwna rozmowa. Jej przedziwność ostrzej jednak wychodzi w tekście oryginalnym. Werset trzeci („Wtedy Jezus zapytał uczonych”) dosłownie brzmi: „Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł do uczonych”.

Jak widać, w zapisie Łukaszowym Jezus nie pyta. On odpowiada na pytanie, które wprost nie padło; które On jednak wyczuwa – ukryte w słowie „śledzili” Go. On wie, że oni mają z Nim jakiś kłopot – mają w sobie wiele pytań, które dotyczą Jego Osoby i misji. Do końca nie wiedzą, co o Nim myśleć. A może już wiedzą? I albo szukają potwierdzenia swojego zdania, albo są przerażeni potencjalnymi odpowiedziami.

Widzi, że mają w sobie pytania. I odpowiada. Czyni to – stawiając pytania. Dwa: „Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?”. Oraz: „Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?”.

Tak właśnie postępuje najlepszy z Nauczycieli.

Stawia pytanie, gdyż wie, że rozmówca nosi w sobie odpowiedź. Nie ma potrzeby narzucać mu jej z zewnątrz. On ją zna – a z całą pewnością może ją odnaleźć w swoim sumieniu, w swojej znajomości prawd wiary. Pomyśl. I sam odpowiedz. Tym bardziej że pytania, które postawił, nie są trudne. Właściwie są pytaniami retorycznymi.

Czemu więc „nie zdołali Mu na to odpowiedzieć?” Nie byli w stanie – w greckim tekście pada tu słowo ischyo, które oznacza „mieć siłę”, „moc” lub „użyć siły”, „móc”.

Znali odpowiedź, ale nie byli w stanie jej wypowiedzieć. Zabrakło im siły, by... się przełamać i wyrazić głośno odkrytą wewnątrz prawdę. Wiedzieli, że ta prawda ich osądza. Objawia ich postawę wobec Jezusa – której nie zamierzają zmieniać. Objawia także ich stosunek do uzdrowionego człowieka, z którym nie poczuwają się do żadnej bliskości. Nie traktują go jak krewnego („syna”) – jest dla nich mniej ważny niż wół...

Przedziwna rozmowa. Poważnie prześwietla nasze dialogi z Jezusem. Nierzadko, odpowiadając na nasze pytania, Jezus tak naprawdę pyta: po co je stawiamy? I czy jesteśmy gotowi poddać się dyscyplinie odkrytej prawdy?

To nie jest pytanie o zdolności intelektualne. To jest pytanie o gotowość do nawrócenia.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2017