Reklama

Prezydentura i mit

Prezydentura i mit

16.04.2015
Czyta się kilka minut
Stanowisko redakcji „Tygodnika Powszechnego”.
C

Czy Lech Kaczyński był przeciętnym prezydentem? „Mity są ważne nie mniej niż badanie historii i przypominanie faktów” – powiedział w opublikowanej na tych łamach rozmowie Paweł Kowal, a my – właśnie szukając równowagi między mitem a badaniem historii i przypominaniem faktów, postanowiliśmy zaprezentować temat na okładce w sposób, który naszego rozmówcę oburzył.

Nie przyszło nam do głowy, że redakcyjna teza, nieopatrzona cudzysłowem, dwukropkiem czy pauzą, zostanie przypisana naszemu gościowi. Chcemy go więc przeprosić i zapewnić, że nie było naszą intencją manipulowanie jego poglądami (słów z okładki nie wypowiedział, tytuł rozmowy z nim brzmi „To był też wasz prezydent” i w pełni, jak sądzimy, odpowiada zarówno jej treści, jak poglądom naszego gościa). Przepraszamy też Pawła Reszkę, który sprawę przeciętności postawił w rozmowie jako pytanie do dyskusji, a okładki nie widział: stał się winny zamieszania, za które winna jest redakcja. Do sprawy bilansu prezydentury Lecha Kaczyńskiego wrócimy, w miarę możliwości poza kontekstem bieżącej polityki i bez intencji rozdrapywania czyichkolwiek ran.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Uważam, ze absolutnie nie ma żadnych powodów dla których trzeba byłoby 'kajać się'. Zaś te wszystkie wycieczki i 'komentarze' pod adresem Redakcji świadczą o trafności wyrażanych poglądów, ponieważ zaś argumentacja jest 'wagi', jak wyżej(Moderację proszę o usunięcie 'notki'-eva200)tym bardziej proszę być pewnym wybranej drogi. "Tygodnik" jest jedynym pismem katolickim, które ma odwagę oceniać rzeczywistość na przekór trendom wszelakim oraz tej części społeczeństwa, które pisze sobie własną historię dla potomnych w wersji' z tragedią smoleńską w tle'. Mamy prawo i czas do tego dojrzał, aby ocenić ludzi co to ową historię piszą nie biorąc w ogóle pod uwagę opinii innych obywateli tego kraju. Prezydent śp. Lech Kaczyński był przeciętnym prezydentem i nie ma potrzeby, aby tworzyć mit o wielkim prezydencie tuż obok wielkiego papieża. Po sarmatach pozostałą nam manię wielkości odłóżmy do lamusa. Pan Kowal oburza się z powodów zupełnie niewiadomych, nie posiada bowiem żadnych dowodów na rzekome przekłamanie, bo ich po prostu nie ma. Wystarczy, że kto rzuci w kręgach politycznych podejrzenia, inny, co doda będąc nieprzychylny pismu i od słowa do słowa, od ziarnka do ziarna usypuje się iście kreci kopiec, który nim się obejrzysz raptem wyrasta piramidą zakłamań i oskarżeń, aż do bram nieba. Pozdrawiam. Nie trzeba przepraszać. Na miły Bóg, nie trzeba.

...życie nie po to jest, by brać. Życie nie po to, by bezczynnie trwać. I aby żyć siebie samego trzeba dać... I wszyscy razem: https://www.youtube.com/watch?v=FWZNF4F1r7Y

Tu nie chodzi o fakty jakim kto był prezydentem, ale o to, że okładką i jej symboliką dopuściło się do pewnego przekłamania (najpewniej przypadkowego, nieumyślnego) poglądów człowieka z którym przeprowadzało się wywiad.

Przeprosiny są jak najbardziej zasadne, jednakże po pierwszym komentarzu nasunęła mi się refleksja dotycząca utrwalonego w obiegu publicznym terminu "przemysł nienawiści". Uważam za majstersztyk propagandowy ostatnich kilku lat, że ludzie używający wobec swoich oponentów takich oto zwrotów: „udając katolików”, „sieją lekceważenie”, „już mi zbrzydło, uważać bydło za nie bydło”, „zacytuję czołowego wykształciucha waszego środowiska”, „nie kupię więcej waszej gazetki, bo od dawna to już jest obciach”, potrafili termin „przemysł nienawiści” przypisać adresatom zacytowanych zwrotów. PS. Komentarz, o którym piszę został usunięty - szkoda, bo autor sam sobie wystawiał świadectwo.

nie zdarzyło mi się nigdzie indziej, w całym swoich niekrótkim życiu nie byłam świadkiem tylu obelg, oskarżeń i fałszywego świadectwa...Nie wiem, czy Czytelnicy 'Tygodnika też robią podobne wycieczki i pod adresem redakcji innych pism katolickich 'szlifują język'. Nawet nie przypuszczałam, że język polski może być gorszy od tego,który przez długi czas był nieprzyjemny dla mego ucha. 'Produkcja' o której mowa zaczęła się w świątyniach polityki, hipokryzji bez granic. Nie dowierzałam, że poświęcone może być miejscem 'gorszenia maluczkich' dopóki nie doświadczyłam osobiście takiego cudu. Nie wiem, jak długo trzeba przebywać w takich środowiskach, aby nasiąknąć...I jakże tu dziwić się młodzieży, dzieciom, przecież to nasza subkultura. Naród, który się chwali, iż wydał wielkiego papieża, papieża który cały swój pontyfikat oraz encykliki i homilie poświęcił 'bratu swemu' zawęża pojęcie bliźniego do 'swoich' wybranych. I taki tez jest nasz katolicyzm, jedni przeznaczeni do potępienia, inni do chwały. Skrajności chodzą parami.

przeprosi nas za to, co stało się po katastrofie oraz było jej przyczyną? Życie religijne, społeczne toczy się 'od rocznicy do rocznicy;, 'od procesów do procesów', 'od pomnika do pomnika' jakby nic więcej nie istniało, innego życia nie było

Co sądzisz o moim komentarzu do ojca Oszajcy w poprzednim numerze Tygodnika (15/15) ?

Co mam Tobie powiedzieć, żeby wpisać się w potrzebę? Przy najszczerszych chęciach trudno będzie trafić w sedno i jeszcze zadowolić ewentualnych 'słuchaczy' na co mam najmniejszą ochotę. Nieznane są wyroki boskie i fajnie byłoby, cudownie gdyby łaska miłosierdzia spływała na ludzkość, czy raczej uderzyła niczym grom z jasnego niebo nim nastąpi fala nieszczęść. Nie tak jednak jest. Miłosierdzie dopuszcza cierpienie i śmierć, niewinnych. Człowiek sam sobie ściele gniazdko, chociaż ponoć jest takim gatunkiem który nie chce złych owoców rodzić, nie chce, ma dobrą wolę , ale to podobno nie wystarcza.Powiadają, że przy dobrych chęciach piekło można drugiemu na ziemi zgotować, ale zrazu pojawiają się opinie że skoro tak się sprawy mają to może i przy złych niebem się stanie. Jest więc nadzieja, no i miłosierdzie: gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska. Daj Boże, bo chyba tracę wiarę
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]