Reklama

Pożytki z lewitacji żab

Pożytki z lewitacji żab

13.09.2019
Czyta się kilka minut
Marc Abrahams, twórca Nagrody Ig Nobla: Większość naukowców uczono, że zawsze muszą sprawiać wrażenie poważnych, bo nauka to bardzo ważna i poważna sprawa. To prawda – ale dlaczego się nią nie cieszyć?
Marc Abrahams podczas 29. ceremonii rozdania nagród Ig Nobla, Uniwersytet Harwarda, 12 września 2019 r. / fot. AP / Associated Press / East News
Marc Abrahams podczas 29. ceremonii rozdania nagród Ig Nobla, Uniwersytet Harwarda, 12 września 2019 r. / fot. AP / Associated Press / East News
W

WOJCIECH BRZEZIŃSKI: Co roku nabijacie się z nauki. Czy to w porządku?

MARC ABRAHAMS: Nie nazwałbym tego, co robimy, nabijaniem się. Powiedziałbym, że nauka jest fascynująca, często całkiem zabawna, a my po prostu patrzymy na nią trzeźwo i pokazujemy tę prawdę innym ludziom.

Skąd się wziął pomysł na Ig Noble? Bo wydaje mi się, że zwłaszcza na początku ludzie źle rozumieli całe to wydarzenie. Wydawało im się, że drwicie z badań, które nagradzacie.

Zgadza się, niektórzy tak myśleli. Opowiem historyjkę. W roku 1990 zostałem wydawcą magazynu naukowego. Z miejsca zacząłem spotykać mnóstwo ludzi z całego świata, którzy zajmowali się przedziwnymi rzeczami. Wiele z tych rzeczy było zabawnych, wszystkie prowokowały do myślenia. Cały czas myślałem: ci ludzie przeżyją całe swoje życie i umrą, a nikt się nie dowie, co osiągnęli. Powinniśmy coś z tym zrobić. Więc postanowiliśmy zrobić coś małego. I zaczęliśmy przyznawać nagrody Ig Nobla mające oddawać hołd ludziom, którzy dokonali czegoś, co sprawiło, że ludzie najpierw zaczynali się śmiać, a potem myśleć.

I to jest niezwykłe, bo wszystkie inne nagrody przyznaje się albo za bycie najlepszym – igrzyska olimpijskie są dla najlepszych sportowców, a nagrody Nobla dla najlepszych naukowców i pisarzy – albo za bycie najgorszym: za najgorszą sukienkę, film czy cokolwiek w tym rodzaju. Dla nas takie pojęcia, jak „najlepsze”, „najgorsze”, „dobre”, „złe”, „trywialne”, „ważne” – nie mają znaczenia. Liczy się tylko to, czy w danym osiągnięciu jest coś, co najpierw wywołuje śmiech, ale potem sprawia, że zostaje to ludziom w głowie. Że tydzień później nadal będą o tym myśleć i opowiadać o tym przyjaciołom. Tego właśnie szukamy. 

Ja wciąż pamiętam nagrody sprzed wielu lat. Nie byłbym w stanie z pamięci wyliczyć zdobywców, powiedzmy, Nobla z chemii sprzed trzech lat, ale pamiętam naukowców, którzy udowodnili, że kurczak obciążony kijkiem przyklejonym do kupra chodzi jak tyranozaur. 

W takim razie zrobiliśmy dobrą robotę. 

Jak znajdujecie laureatów?

Ciągle ich szukamy. My, czyli Rada Gubernatorów Nagrody Ig Nobla, zrzeszająca około setki ludzi na całym świecie. Spotykamy się w Cambridge w stanie Massachusetts, gdzie mieszkam, ale też dyskutujemy przez internet. Najczęściej zgłoszenia otrzymujemy z zewnątrz. Ludzie sami się z nami kontaktują, każdy może zgłosić nominację. Dostajemy ich około 10 tys. rocznie. Zwykle 10-20 procent pochodzi od ludzi, którzy nominują sami siebie. Ci prawie nigdy nie wygrywają, choć to też się zdarza.

Kiedy wybieramy zwycięzców, najczęściej najpierw proponujemy im nagrodę po cichu, a oni mogą tego wielkiego zaszczytu odmówić. Powiesz „nie” – nigdy nikomu o tym nie powiemy. Ale prawie każdy mówi „tak”. 

Czego szukacie?

Przede wszystkim musimy sami się roześmiać, i to z przekonaniem, że każdy, na całym świecie, roześmiałby się wraz z nami. Przeprowadzamy mnóstwo małych testów, żeby się upewnić. Rzecz sama z siebie ma być śmieszna. Staramy się opisywać dokonania, które nagradzamy, w sposób tak prosty i klarowny, żeby były zrozumiałe dla każdego, nawet przeczytane w gazecie i przetłumaczone na inny język. I by nadal skłaniały do śmiechu. Myślę, że są zabawne najczęściej dlatego, że leżą poza zakresem osobistego doświadczenia większości ludzi. Śmiech jest najzdrowszą reakcją na rzeczy przekraczające nasze doświadczenia. Codziennie na ulicy spotykasz ludzi śmiejących się z czegoś, czego nigdy wcześniej nie zauważali. 

Dlaczego humor jest ważny w nauce?

Wielu naukowców zwierzało mi się z tego, jak bardzo frustrującym zajęciem jest nauka. Zastanówmy się, czym się zajmują naukowcy: ich praca polega na próbach zrozumienia rzeczy, których nie zrozumiał nikt wcześniej. To oznacza świadomość, że za każdym razem, gdy spróbujesz czegoś nowego, najprawdopodobniej poniesiesz porażkę. Większość twojego życia zawodowego będzie się składać z porażek. Ale jeśli masz szczęście, to raz na jakiś czas odniesiesz sukces. I będzie to wspaniały dzień nie tylko dla ciebie, ale też dla mnóstwa innych ludzi. Wielu naukowców mówiło mi, że jeśli zdajesz sobie sprawę, iż twoja praca w aż takim stopniu składać się będzie z porażek, to podchodzenie do niej z humorem jest naprawdę pomocne. Będziesz o wiele szczęśliwszy i zapewne będziesz lepiej pracować. 

Kiedy czyta się o ludziach takich jak Feynman, Einstein czy Dyson – okazuje się, że wszyscy oni byli zabawni. 

Przyjrzyjmy się temu, co mieli ze sobą wspólnego: zauważali rzeczy, których nie zauważali inni, śmiali się i zaczynali się nimi bawić, zadawać pytania. Tak robi wielu naukowców, ale większość z nich nauczono, że muszą zawsze sprawiać wrażenie poważnych, bo nauka to bardzo ważna i poważna sprawa. To prawda – ale dlaczego się nią nie cieszyć? Dlaczego nie pokazać innym, że się nią cieszysz? My staramy się w tym odrobinę pomóc. 

Słynny jest przypadek jednego z Waszych laureatów, który później zdobył nagrodę Nobla. 

Andrieja Gejma.

Magnetyczna lewitacja żab. 

Andriej Gejm i brytyjski naukowiec Michael Berry za pomocą magnesów unieśli żabę w powietrze. Zrobili to, bo żaden inny fizyk nie wierzył, iż to możliwe. To nie była nowa wiedza naukowa, ale coś, z czego nie zdawał sobie sprawy prawie żaden żyjący naukowiec. Wielu ludzi było przekonanych, że to żart, że zmyślają. Z ich perspektywy – super. Ludzie uznają, że to ciekawe, zabawne, i nagle wszyscy zaczynają mówić o magnetyzmie, który wyszedł z mody aż do chwili, kiedy pokazali swój eksperyment.

Żaba lewitująca w polu magnetycznym, eksperyment Andrieja Gejma i Michaela Berry'ego nagrodzony Ig Noblem w 2000 r. / fot. Lijnis Nelemans / Wikipedia / CC BY-SA 3.0
Żaba lewitująca w polu magnetycznym, eksperyment Andrieja Gejma i Michaela Berry'ego nagrodzony Ig Noblem w 2000 r. / fot. Lijnis Nelemans / Wikipedia / CC BY-SA 3.0

Przyznaliśmy im nagrodę w 2000 roku. 10 lat później Gejm zdobył nagrodę Nobla za dokonanie, które wydawało się jeszcze bardziej szalone. Robił coś, co robi wiele dzieci – i kto by pomyślał, że dostanie za to Nobla? Otóż bawił się taśmą klejącą i kawałkami sadzy. Ale robił to metodycznie, przyjrzał się wynikom, i bum! Zmienił świat.

Odkrywając grafen. Dlaczego nauka jest ważna?

Bo to ważne, żeby rozumieć, co się dzieje dookoła nas. Po pierwsze, dzięki temu ludzie nie giną. Jeśli dowiadujesz się, że coś jest niebezpieczne, to tego unikasz – i super. Po drugie, dzięki nauce dowiadujemy się, jak sprawić, żeby świat działał lepiej. Mamy telefony, szklane okna, telewizory, smaczne owoce – to wszystko zasługi ludzi uprawiających naukę. Po trzecie, nauka jest przyjemna. Przyglądanie się światu i bycie zaskakiwanym każdego dnia jest po prostu niezwykle przyjemne. Tak jak przyjemne jest to, że każdego dnia udaje nam się dopasować do siebie kolejne kawałki wielkiej układanki.

Czy jednak ludzie nie zaczynają się bać nauki? A może zawsze się jej bali?

To dobrze, że ludzie boją się rzeczy, których nie rozumieją, taka powinna być nasza pierwsza reakcja. Ale naszą drugą reakcją powinna być próba zrozumienia. Bez tego całe życie cofalibyśmy się przed nieznanym. A co to za życie?

Czy nagrody Ig Nobla mogą sprawić, że ludzie staną się bardziej otwarci na naukę?

Mam nadzieję, że tak. Że to, co robimy, przynosi efekty. Po pierwsze, sprawia, że ludzie stają się odrobinę bardziej ciekawi rzeczy, których się boją, albo uważają je za zbyt skomplikowane. Bo mogą się w nich po prostu zakochać. A po drugie, mam nadzieję, że ludzie zmieniają dzięki temu nawyki: nie poprzestają na słuchaniu kogoś ważnego, kto mówi im, co jest dobre, a co złe, lecz próbują podejmować własne decyzje. Słuchają tych ważnych ludzi, ale decyzje podejmują sami. 

Zatem na koniec najbardziej oczywiste pytanie: o Pana ulubione trzy nagrody. 

Rany, to się zmienia po każdej edycji. Dla mnie numerem jeden jest homoseksualna nekrofilia u kaczek. Same w sobie te badania są doskonałe, a naukowiec, który je przeprowadził, jest dziś moim dobrym przyjacielem i jednym z najbliższych współpracowników.

W Japonii mamy laureata znanego jako Doktor NakaMats. Niezwykła postać, ma już ponad 90 lat. Przez większość życia był w Japonii niezwykle znany. Jest wynalazcą mającym ponad 3,5 tys. patentów. Często szalonych, jak buty ze sprężynami. Należy do niego też pierwszy na świecie patent na dyskietkę, z 1949 roku, zrobioną z drewna. Przyznaliśmy mu nagrodę za coś zupełnie innego: za to, że przez 35 lat za każdym razem, gdy jadł posiłek, robił mu zdjęcie, i je analizował. Przez 35 lat.

A trzecia? Przyznaliśmy nagrodę naukowcom, którzy napisali pracę „Analiza sił koniecznych do przeciągania owiec po różnych powierzchniach”. Kiedy zadzwoniłem do nich z propozycją nagrody – od razu ją przyjęli. Ale w tej rozmowie po raz pierwszy dowiedzieli się, że ich działalność jest zabawna. Czy to nie miłe?

MARC ABRAHAMS jest absolwentem Uniwersytetu Harwarda, współzałożycielem i redaktorem „Annals of Improbable Research” i twórcą nagrody Ig Nobla.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz naukowy, reporter telewizyjny, twórca programu popularnonaukowego „Horyzont zdarzeń”. Współautor książki "Strefy Cyberwojny", laureat Prix CIRCOM i Halabardy rektora AON. Stale...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W tym roku zasłużoną nagrodę zdobyły m.in. francuskie badania nad temperaturą jąder listonoszy w bieliźnie i bez, ale niektóre rzeczy są "dośmieszane" trochę na siłę. Na przykład badanie jakoby dowodzące tezy, że pizza chroni przed zgonem ("pizzas offer protection against death", jak pisze The Guardian) okazuje się weryfikacją wcześniejszych badań amerykańskich, z których wynikało, że częste spożywanie pizzy na związek z nowotworami hormonozależnymi. Statystyki z włoskich szpitali zupełnie nie potwierdzają tej tezy - i tyle. Można z tego najwyżej wysnuć wniosek, że pizza na grubym cieście szkodzi bardziej na na cienkim. Podobnie jest z nagrodą za udowodnienie, że "martwe, namagentyzowane karaczany zachowują się inaczej niż żywe, namagnesowane karaczany" (to też za Guardianem). W rzeczywistości badano związek znanej zdolności karaluchów do wykrywania pola magnetycznego z obecnością w ich ciałach substancji o właściwościach magnetycznych. Otóż nie ma takiego związku albo nie jest on tak prosty, jak reakcje owych substancji na pole magnetyczne, co dla biologa może być interesującą zagadką. A wywiad interesujący. Punkt dla Redakcji. ;)
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]