Na terenie tamtej Macedonii znajdowała się starożytna Troja. Jej ruiny wyznaczyły szlak pierwszego zetknięcia chrześcijaństwa z Europą. Podejmując tę ważną decyzję, św. Paweł nie przeprowadza referendum w gronie apostolskim, czy w ogóle przechodzić z Ewangelią z Azji do Europy. Najważniejsze jest dla niego to, że Bóg go tam wzywa; że trzeba wiernie kroczyć szlakiem apostolskiego posłania na cały świat. Nie pyta więc Macedończyka o poziom zepsucia moralnego w Europie. Nie straszy okrutnymi przykładami z wojny trojańskiej. Nie kalkuluje, czy cała ta wyprawa opłaca się chrześcijaństwu. Nie podsyca lęków, że w rozproszeniu, z dala od Jerozolimy, trudniej będzie zachować chrześcijańską tożsamość i przeciwdziałać pogańskim wzorcom życia. Decydującym motywem jego odważnego kroku jest wezwanie przez Boga oraz potrzeba głoszenia Ewangelii.
Wśród codziennych rozterek i niepokojów potrzeba nam konsekwentnego odwołania do Bożego układu odniesienia. Ani mądrość żadnego z polityków, ani doświadczenie najbardziej cenionych autorytetów nie może przesłonić prawdy, że jak Apostołowie jesteśmy posyłani na krańce ziemi. Ograniczenie się do najbliższego otoczenia oznaczałoby zamianę uniwersalizmu Ewangelii na styl religii plemiennej. Wierność Chrystusowemu nakazowi rozesłania zobowiązuje do naśladowania odważnego stylu Apostoła narodów.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















