Powrót kota

Dziesięć lat chodził własnymi drogami, ukryty przed ludzkim wzrokiem, aż przyłapali go naukowcy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Mike Lane / AFP / EAST NEWS
/ Fot. Mike Lane / AFP / EAST NEWS

Kot pustynny (Felis margarita) to drapieżnik wielkości domowego kota, o piaskowego koloru futrze i dużych uszach. Przedstawiciela zamieszkującego Półwysep Arabski podgatunku Felis margarita harrisoni ostatni raz zaobserwowano w 2005 r. Teraz, dzięki fotopułapkom działającym przez kilka miesięcy na zachód od Abu Zabi, tym rzadkim zwierzętom, bliskim zagrożenia wyginięciem, udało się zrobić 46 zdjęć, z czego 80 proc. między północą a szóstą rano. Kot na łowy wychodzi nocą, gdy robi się chłodniej, i jest tak dobrze przystosowany do życia na pustyni, że nie musi pić wody – pozyskuje ją z upolowanej zdobyczy. Badacze chcą poznać kocie zwyczaje, co pomoże w chronieniu tego gatunku. Tymczasem dowiedli już, że nie każdy kot nocą jest czarny. ©℗


Na podst. THE EUROPEAN JOURNAL OF WILDLIFE RESEARCH / IFLSCIENCE.COM

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2016