Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Poważnie i niepoważnie

Poważnie i niepoważnie

06.09.2014
Czyta się kilka minut
Książek stawiających dorosłych w złym świetle nie ma na liście lektur szkolnych. A szkoda.
D

Dave Cousins, „15 dni bez głowy”, przeł. Dominika Cieśla-Szymańska, Wydawnictwo Ya!, Warszawa 2014 (wiek: 14+)
Brytyjczyk Dave Cousins, muzyk rockowy o wyglądzie człowieka-który-wiele-widział, napisał przejmującą powieść dla nastolatków, z flaszką w tle. Powieść powstała podobno na tylnym siedzeniu vana, podczas trasy koncertowej. Bohater, 15-letni Laurence, próbuje przetrwać na ostrym życiowym zakręcie. Pamięta jeszcze spokojne dzieciństwo, od którego dzieli go śmierć ojca i dekada fatalnych wypadków, zakończonych depresją i alkoholizmem matki. Laurence opiekuje się 6-letnim bratem przyrodnim, wyczulony na każdą zmianę nastroju wiecznie pijanej lub skacowanej mamy. Chroni ją przed wścibstwem sąsiadek i interwencją opieki społecznej. W sekrecie uczestniczy w radiowym konkursie, w którym nagrodą są luksusowe wakacje – wierzy, że wygrana pomoże mamie wyjść z nałogu. Jako że konkurs przeznaczony jest dla uczestników dorosłych, udaje własnego ojca i jest coraz bliższy wygranej.
Matka, na zmianę rozrzewniona alkoholem i agresywna, kompletnie nie radzi sobie z życiem. Dzięki wysiłkom Laurence’a rodzina funkcjonuje jednak – aż do dnia, kiedy matka znika. Początkowo nastolatek sądzi, że to kolejny pijacki epizod i na użytek brata zmyśla bajki, które mają usprawiedliwić nieobecność mamy. Potem staje się to coraz trudniejsze: chłopcy nie mają kasy, są głodni, a natarczywa sąsiadka zamierza powiadomić policję. Laurence na coraz bardziej desperackie sposoby próbuje zapanować nad sytuacją, brnie w ryzykowne kłamstwa. W krytycznym momencie nadchodzi pomoc i pierwsze zauroczenie – na szczęście są na świecie wyrozumiałe, 15-letnie dziewczyny – mimo to sprawy nie zmierzają ku lepszemu.
Książka napisana jest bez afektacji. Z niesłabnącą uwagą towarzyszymy Laurence’owi w jego rozpaczliwym slalomie. Lektura depresyjna, której młody czytelnik nie podoła? Bez obawy, autor zadbał o proporcje i w dramatyczną fabułę wetknął komiczne epizody. Nie bez powodu książka była wielokrotnie nagradzana i w ciągu zaledwie dwóch lat przetłumaczono ją na siedem języków.

Barbro Lindgren, „Ładnie, Bolusiu!”, „Ależ, Bolusiu!”, ilustracje Olof Landström, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014 (wiek: 3+)
Dwie RE-WE-LA-CYJ-NE książki dla maluchów (niebawem trzecia!). Przy lekturze nasza wielopokoleniowa rodzina spłakała się ze śmiechu.
Tytułowy Boluś jest prosiakiem w pasiastych spodenkach, któremu urodził się mały braciszek. „Boluś chciał. No i ma” – taki lakoniczny i wiele mówiący podpis towarzyszy pierwszej ilustracji, na której narysowano dużą łubiankę z niewidoczną zawartością. W istocie, braciszek okazuje się nie całkiem tym, czego oczekiwał Boluś – ryczy i ryczy. Na pociechę dostaje od mamy SMOCZEK. Boluś też by chciał, ale mama perswaduje: „Jesteś za duży na smoczek”. Korzystając z nieuwagi dorosłych, Boluś wynosi brata przed dom, porzuca na progu, zabiera mu smoka i... ucieka. Pędzi ze smoczkiem w pyszczku i niewiele sobie robi z kpin przedszkolaków mijanych w biegu. Ale gdy spotyka trzy knurki, które chcą mu dać po ryjku, sprawa zaczyna być poważna... Kiedy wraca do porzuconego brata i chyłkiem wnosi go do domu, nieświadoma niczego mama chwali Bolusia za to, że tak grzecznie zajął się braciszkiem: „Ładnie, Bolusiu!”.
Kolejne książki serii zawierają podobnie proste, pyszne historyjki z nieoczekiwaną puentą, których komizm podkreślają znakomite ilustracje. Oszczędna kreska Olofa Landströma oddaje subtelności nastrojów Bolusia, na ryjku prosiaka malują się: złość i rozczarowanie, fanfaronada, bunt, strach i konfuzja... Duży format, super ilustracje, genialny przekład – Boluś na dobre dołączył do stada wieprzowych celebrytów, od Prosiaczka poczynając, przez Prosię Geb Geb i Bebe-świnkę z klasą, na Peppie kończąc.

Ola Cieślak, „Co wypanda, a co nie wypanda”, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2014 (wiek: 2+)
Niepoważny, obrazkowy poradnik savoir-vivre’u dla przedszkolaków. Na okładce zapowiedź: „Książka ta posłuży radą / jak wykazać się ogładą”.
W roli speca od dobrych manier występuje miś panda, „nabazgrany” z dezynwolturą przez Olę Cieślak, jedną z najciekawszych ilustratorek młodego pokolenia. Poradnik zawiera proste przestrogi: „Kto ma elegancką paszczę / ten nie siorbie i nie mlaszcze”, „Każdy powie to bywalec: / źle wygląda w nosie palec”, „Nie zachowuj się jak zwierz, / dziękuj zawsze, kiedy zjesz” itd. Ilustracje są śmieszne, rymowanka sama wpadnie w ucho malucha, kartonowe strony książki wytrzymają atak zębów dwulatka. Tak efektownie opakowana mała porcja dobrych rad to dokładnie tyle, ile jest w stanie przyswoić maluch. Na dress code i opis widelczyków do ostryg przyjdzie czas.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]