Reklama

Poważnie i niepoważnie

Poważnie i niepoważnie

06.09.2014
Czyta się kilka minut
Książek stawiających dorosłych w złym świetle nie ma na liście lektur szkolnych. A szkoda.
D

Dave Cousins, „15 dni bez głowy”, przeł. Dominika Cieśla-Szymańska, Wydawnictwo Ya!, Warszawa 2014 (wiek: 14+)
Brytyjczyk Dave Cousins, muzyk rockowy o wyglądzie człowieka-który-wiele-widział, napisał przejmującą powieść dla nastolatków, z flaszką w tle. Powieść powstała podobno na tylnym siedzeniu vana, podczas trasy koncertowej. Bohater, 15-letni Laurence, próbuje przetrwać na ostrym życiowym zakręcie. Pamięta jeszcze spokojne dzieciństwo, od którego dzieli go śmierć ojca i dekada fatalnych wypadków, zakończonych depresją i alkoholizmem matki. Laurence opiekuje się 6-letnim bratem przyrodnim, wyczulony na każdą zmianę nastroju wiecznie pijanej lub skacowanej mamy. Chroni ją przed wścibstwem sąsiadek i interwencją opieki społecznej. W sekrecie uczestniczy w radiowym konkursie, w którym nagrodą są luksusowe wakacje – wierzy, że wygrana pomoże mamie wyjść z nałogu. Jako że konkurs przeznaczony jest dla uczestników dorosłych, udaje własnego ojca i jest coraz bliższy wygranej.
Matka, na zmianę rozrzewniona alkoholem i agresywna, kompletnie nie radzi sobie z życiem. Dzięki wysiłkom Laurence’a rodzina funkcjonuje jednak – aż do dnia, kiedy matka znika. Początkowo nastolatek sądzi, że to kolejny pijacki epizod i na użytek brata zmyśla bajki, które mają usprawiedliwić nieobecność mamy. Potem staje się to coraz trudniejsze: chłopcy nie mają kasy, są głodni, a natarczywa sąsiadka zamierza powiadomić policję. Laurence na coraz bardziej desperackie sposoby próbuje zapanować nad sytuacją, brnie w ryzykowne kłamstwa. W krytycznym momencie nadchodzi pomoc i pierwsze zauroczenie – na szczęście są na świecie wyrozumiałe, 15-letnie dziewczyny – mimo to sprawy nie zmierzają ku lepszemu.
Książka napisana jest bez afektacji. Z niesłabnącą uwagą towarzyszymy Laurence’owi w jego rozpaczliwym slalomie. Lektura depresyjna, której młody czytelnik nie podoła? Bez obawy, autor zadbał o proporcje i w dramatyczną fabułę wetknął komiczne epizody. Nie bez powodu książka była wielokrotnie nagradzana i w ciągu zaledwie dwóch lat przetłumaczono ją na siedem języków.

Barbro Lindgren, „Ładnie, Bolusiu!”, „Ależ, Bolusiu!”, ilustracje Olof Landström, przeł. Katarzyna Skalska, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014 (wiek: 3+)
Dwie RE-WE-LA-CYJ-NE książki dla maluchów (niebawem trzecia!). Przy lekturze nasza wielopokoleniowa rodzina spłakała się ze śmiechu.
Tytułowy Boluś jest prosiakiem w pasiastych spodenkach, któremu urodził się mały braciszek. „Boluś chciał. No i ma” – taki lakoniczny i wiele mówiący podpis towarzyszy pierwszej ilustracji, na której narysowano dużą łubiankę z niewidoczną zawartością. W istocie, braciszek okazuje się nie całkiem tym, czego oczekiwał Boluś – ryczy i ryczy. Na pociechę dostaje od mamy SMOCZEK. Boluś też by chciał, ale mama perswaduje: „Jesteś za duży na smoczek”. Korzystając z nieuwagi dorosłych, Boluś wynosi brata przed dom, porzuca na progu, zabiera mu smoka i... ucieka. Pędzi ze smoczkiem w pyszczku i niewiele sobie robi z kpin przedszkolaków mijanych w biegu. Ale gdy spotyka trzy knurki, które chcą mu dać po ryjku, sprawa zaczyna być poważna... Kiedy wraca do porzuconego brata i chyłkiem wnosi go do domu, nieświadoma niczego mama chwali Bolusia za to, że tak grzecznie zajął się braciszkiem: „Ładnie, Bolusiu!”.
Kolejne książki serii zawierają podobnie proste, pyszne historyjki z nieoczekiwaną puentą, których komizm podkreślają znakomite ilustracje. Oszczędna kreska Olofa Landströma oddaje subtelności nastrojów Bolusia, na ryjku prosiaka malują się: złość i rozczarowanie, fanfaronada, bunt, strach i konfuzja... Duży format, super ilustracje, genialny przekład – Boluś na dobre dołączył do stada wieprzowych celebrytów, od Prosiaczka poczynając, przez Prosię Geb Geb i Bebe-świnkę z klasą, na Peppie kończąc.

Ola Cieślak, „Co wypanda, a co nie wypanda”, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2014 (wiek: 2+)
Niepoważny, obrazkowy poradnik savoir-vivre’u dla przedszkolaków. Na okładce zapowiedź: „Książka ta posłuży radą / jak wykazać się ogładą”.
W roli speca od dobrych manier występuje miś panda, „nabazgrany” z dezynwolturą przez Olę Cieślak, jedną z najciekawszych ilustratorek młodego pokolenia. Poradnik zawiera proste przestrogi: „Kto ma elegancką paszczę / ten nie siorbie i nie mlaszcze”, „Każdy powie to bywalec: / źle wygląda w nosie palec”, „Nie zachowuj się jak zwierz, / dziękuj zawsze, kiedy zjesz” itd. Ilustracje są śmieszne, rymowanka sama wpadnie w ucho malucha, kartonowe strony książki wytrzymają atak zębów dwulatka. Tak efektownie opakowana mała porcja dobrych rad to dokładnie tyle, ile jest w stanie przyswoić maluch. Na dress code i opis widelczyków do ostryg przyjdzie czas.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]