Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Poniżej

Poniżej

05.09.2017
Czyta się kilka minut
Zaatakować wprost? Po nazwisku? Wtedy jedni się cieszą, inni złoszczą, wszyscy czytają.
G

Gratulacje, obelgi, radość, powiedzmy, do końca strony, ale za to obraza do końca świata. Tyle że – nie mogę. Boli mnie głowa, za sobą mam noc źle przespaną, kot zwymiotował na podłogę.

Nawracające uczucie, że jest się poniżej tego, co naprawdę ważne. A chciałoby się – powyżej. Uwięzieni między poniżej a powyżej, próbujemy myśleć horyzontalnie: lewo, prawo, przód, tył. Tyle że horyzontalne metafory zawłaszczyła polityka. Przyglądam się X-owi, słucham X-a, myślę: jak go opisać? Idzie w prawo? Do tyłu? W prawo i do tyłu jednocześnie? A może w prawo, ale też w lewo jakby? Do przodu, ale tyłem i w osobliwym przegięciu? Dlaczego nikt z tych pań i panów nie chodzi, na Boga, prosto?

Ale, ale: gdybym był na miejscu X-a, czy zachowałbym jeden kierunek i postawę wyprostowaną? Prawdopodobnie w jego głowie panuje taki sam nieporządek, jak w mojej. Chcę wolności, bezpieczeństwa,...

3715

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Tak, kiedyś X miał mistrzów, jak J. Tischner czy wspaniali ludzie ze Znaku czy 'Tygodnika Powszechnego'. Dziś kogo mógłby spytać - że nawiążę do Pana pytania - 'co mu dolega?' Wydaje się mi, że u X-a doszła do głosu żądza własnego znaczenia; dlatego w działalności politycznej/szczególnie w tym rządzie/ nie widzi /a może udaje, że nie widzi/ wartości i autentycznie, swobodnie nie odpowiada na te wartości. Zapomniał, czym jest wierność, szczerość czy sprawiedliwość /też przyzwoitość/. Chyba właśnie dlatego został wykluczony ze ZNAKU. X ma świadomość, że żyje w kłamstwie. pozostaje pytanie: czy znajdzie w sobie dość odwagi, żeby zwalczyć w sobie tę postać pychy, jaką jest żądza znaczenia i autentycznie odpowiedzieć na wartości.

A czy ktokolwiek dysponuje jakimś światłem? Zderzenie z realnym światem jest zbyt brutalne aby nie chować się za stereotypami, zabobonami, nie ulec magii prostych rozwiązań, nie pójść na skróty. Nastolatkiem będąc, karmiono mnie ideałami typu - z pogrążającego się w odmętach statku, najpierw ratuje się dzieci i kobiety, potem starców i kaleki. Mężczyźni pełni sił czekają spokojnie na swą kolej, ostatnia schodzi załoga, a kapitan z honorem pogrąża się wraz z okrętem. Co za bzdura - prawda. Ratuj się kto może, po łbach i karkach słabszych. Co jest twoje, to jest moje, a co moje tego nie rusz. Toksyczni rodzice na starość oczekujący od swych dzieci zmiłowania, całkowicie ogarnięci amnezją losu jaki im zgotowali. Co złego to nie my. Niedawno czytałem pewien artykuł, gdzie autor udowadnia, że ponad 60% naszych wspomnień jest szczegółowo wykreowaną wizją wspomnień, za którą prawdziwość dalibyśmy sobie rękę odciąć i głęboko w nią wierzymy, a która jest zwykłym kłamstwem. W tę wymyśloną przez siebie rzeczywistość brniemy z wiekiem coraz bardziej i bardziej. Raptem okazuje się, że przyjaciel z piaskownicy w wieku 60 lat jest nam osobą zupełnie obcą, mimo że przez te wszystkie lata byliśmy bardzo blisko. Teraz w moim życiu przyszedł czas odprowadzania na cmentarze pokolenia moich rodziców. Robię to niechętnie, bo zmuszony jestem z bliska patrzeć na ich odejścia. To nie jest zabawne gdy nasi mentorzy, idole odkrywają przed nami, że światełka żadnego nigdy nie nieśli, zmagali się tylko z życia żywiołem, czasem lepiej, innym razem gorzej, teraz został im tylko strach.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]