Pomysł na pomoc

Spośród feerii pomysłów, jakie wyłoniły się wraz z opadającą wodą, warto zwrócić uwagę na dwa, o proweniencji wyraźnie lewicowej.
Czyta się kilka minut

Najpierw prof. Grzegorz Kołodko zaproponował nałożenie na lepiej zarabiających Polaków podatku solidarnościowego, który zostałby przeznaczony na pomoc poszkodowanym. Niedługo później swój pomysł na pomoc ujawniło Prawo i Sprawiedliwość - partia chce, by do 2015 r. na usuwanie skutków powodzi i przygotowywanie się do kolejnej wydać łącznie 12 miliardów zł.

Oba pomysły budzą mój sprzeciw. Nic złego w lewicowości, pod warunkiem, że nie stanie się ona narzędziem do prowizorycznego łatania wyrwanych przez żywioł dziur. Dobrze jest pomagać poszkodowanym, źle, gdy ta pomoc wymuszana jest na nas bezpardonowo przez państwo. Ostatnie tygodnie udowodniły, że Polacy nieźle radzą sobie w sytuacjach kryzysowych: samoistnie ożywają ukryte zazwyczaj głęboko odruchy solidarności. Pospolite ruszenie Polaków i chęć do niesienia pomocy zdają się świadczyć, że podatek solidarnościowy nie jest potrzebny. Świetnie, że profesor Kołodko chce rozbudzać wrażliwość społeczną, szkoda tylko, że za pomocą fiskalizmu.

Równie chybiony wydaje się pomysł PiS, obliczony, jak się zdaje, wyłącznie na wywołanie sprzeciwu rządu. Rzucona przez polityków kwota rozbudza apetyty, które nie mogą zostać zaspokojone. Finansowa kołdra będzie za krótka, co do tego nie ma wątpliwości. Będzie z pewnością tak, że część kosztów odbudowy znów wezmą na własne barki powodzianie i samorządy. PiS, zamiast nadmuchiwać balon z marzeniami, powinien raczej walczyć o to, by jak najwięcej pieniędzy zostało zainwestowanych w przyszłość.

A przyszłość w tym przypadku oznacza nową politykę przeciwpowodziową, o której więcej piszemy na str. 10.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2010