Polszczyzna pobożna

Długość kazań... Podobno nasz słuchacz nie jest w stanie skupić uwagi na dłużej niż 60 do 90 sekund. Choć jest to założenie prowadzące do powierzchowności, to jednak należy brać je pod uwagę.
Czyta się kilka minut

"Polszczyzna" - w telewizji, w gazetach, w rozmowach, w SMS-ach, e-mailach, ale także polszczyzna naszych kazań i przekazu wiary. Dla księży przemawiających co tydzień i dla ich słuchaczy, dla uczących religii i dla uczniów sprawa dużej wagi. I ta polszczyzna się zmienia. W dawnych (nie tak zresztą dawnych) czasach kaznodzieja, który bez mikrofonów, głośników i wzmacniaczy musiał z ambony wykrzykiwać prawdy wiary do tłumów, siłą rzeczy mówił innym językiem niż ten, który dziś może wypowiadać subtelne refleksje głosem ściszonym, nawet szeptem, a zwielokrotniony przez instalację radiową krzyk nie wymaga zbyt wielkiego wysiłku fizycznego.

Niegdyś słuchacze nie obcowali, jak dziś, z profesjonalnie przygotowanymi telewizyjnymi spikerami i komentatorami, nie oglądali co wieczór telenowel i filmów akcji. Kazania można było ilustrować tasiemcowymi "przykładami" (drukowano specjalne zbiory takowych), budującymi historiami, służącymi do przyciągnięcia uwagi, wyciskania łez albo po prostu do przyjemnego wypełnienia czasu przeznaczonego na kazanie.

Zmiany w sposobie głoszenia wiary można odkryć, czytając kazania nawet stosunkowo niedawnych mistrzów, którzy porywali tłumy. Mówili długo, pięknym, nawet wyszukanym językiem, wzniośle, patetycznie. Kazania były misternie konstruowane i ozdabiane cytatami. Pisali je przed wygłoszeniem, po wygłoszeniu często ukazywały się drukiem. Dziś takie kazania byłyby nie do wytrzymania.

Język przepowiadania wiary się zmienia i zmieniać się musi wraz ze zmianami języka komunikacji. Co z tego, że mówca będzie głosił prawdy wiary, kiedy tego się nie da słuchać, albo się nie da zrozumieć, albo jedno i drugie? Tu także obowiązują wszystkich zasady przemawiania, jak choćby poprawność polskiego języka. Nawet, jeśli wielu słuchających nie zna zasad poprawnej polszczyzny, to słuchanie głoszonego nieporadnym, niegramatycznym, źle akcentowanym językiem przemówienia (kazania) będzie męczące dla wszystkich, jak jazda po bruku wozem na kołach z metalowymi obręczami.

Logika: jakże irytuje używanie zwrotów sugerujących logiczne wynikanie ("tak więc...", "dlatego...", "jak widać..."), kiedy żadnego logicznego wynikania nie ma; albo sięganie po argument "z autorytetu" polegający na przytoczeniu autora, nawet skądinąd wielkiego, którego nazwisko większości słuchających nic nie mówi... Albo mówienie o cudownych wydarzeniach z Biblii tak, jakby były one czymś najbardziej oczywistym (np. "i rozległ się głos z nieba", "Bóg rzekł do Mojżesza..." , "...a oto Pan przechodził" itp.), co słuchającym kojarzy się, w najlepszym przypadku, z jakimś biblijnym filmem, a najczęściej wywołuje poczucie bajecznej fikcji.

Nie łudźmy się jednak, że jest jakaś naukowa recepta na skuteczny przekaz wiary. Kazaniom Jana Pawła II prawdopodobnie można by - z punktu widzenia zasad współczesnej komunikacji - wiele zarzucić, a jednak trafiały do słuchaczy. Bywa też, że całkiem nieporadne słowo bardziej poruszy słuchacza niż kunsztowny wywód. Bo w głoszeniu wiary, poza polszczyzną, potrzebne jest "coś więcej". To "coś" z pewnością jest zaprzeczeniem pustosłowia, bezmyślności, sztuczności i deklamowania treści nieprzeżytych, gromienia z wysokości i wszelkiego rodzaju pychy. To już wychodzi poza zakres tematu "polszczyzna".

Z czego nie wynika, że "w temacie" pobożnej polszczyzny nie mamy się o co martwić.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2009