Polityk z zasadami

Z odejściem Stanisława Stommy straciliśmy w Polsce ostatniego przedstawiciela klasy politycznej tego pokolenia i tego formatu. Jego nazwisko z pewnością przetrwa próbę historii, a biografia stanowi charakterystyczne odbicie losów polskich minionego stulecia.
Czyta się kilka minut

Syn wschodnich rubieży historycznej Rzeczypospolitej Wielu Narodów, wileński intelektualista, pracownik uniwersytetu i - już od lat akademickich - działacz katolicki, przeżył stratę swojej Małej Ojczyzny na wschodzie i stał się jednym z najbardziej znaczących pionierów budowy alternatywnej, nowej Polski. Alternatywnej, bo nie szło tu o przejściowy twór okresowo nazywany Polską Rzeczpospolitą Ludową, lecz o nową, bezpieczną i stabilną siedzibę ogółu Polaków między Bugiem i Sanem na wschodzie a Odrą i Nysą Łużycką na zachodzie. Ten cichy i skromny specjalista prawa karnego okazać się miał, i jako redaktor naczelny miesięcznika “Znak" w jakże trudnych latach 1946-56, i jako współtwórca pierwszego “Tygodnika Powszechnego", ale przede wszystkim jako poseł na Sejm Koła Znak (a był nim od 1957 r. przez prawie 20 lat), utalentowanym politykiem, cierpliwym i umiejętnym negocjatorem, a przy tym człowiekiem zasad. Nie do przecenienia są jego zasługi dla Kościoła w Polsce, przede wszystkim w pierwszych latach po Październiku 1956 r., jak też zasługi dla budowy nowych stosunków polsko-niemieckich już w początku lat 60. XX wieku. Dla mnie jednak światłem życia politycznego Stanisława Stommy i ważnym faktem w historii Polski pozostanie przede wszystkim rola sejmowego Koła Znak pod jego przewodnictwem w marcu 1968 r. w proteście przeciwko brutalności i przemocy stosowanej przez ówczesne władze PRL wobec młodzieży studenckiej, a faktycznie wobec całego niezależnie myślącego społeczeństwa. Niezapomniane też zostanie całkowicie samotne “nie" Stanisława Stommy - nie potwierdzam, nie akceptuję - w 1976 r. wobec zmiany ówczesnej konstytucji PRL w duchu głębszego uzależnienia nas, Polski i Polaków, od i tak dotkliwej supremacji Moskwy i monopartii w naszym życiu.

U progu III Rzeczypospolitej dana była Stanisławowi Stommie, już niemal w wieku 82 lat, satysfakcja otwarcia pierwszej sesji wznowionego Senatu RP jako marszałkowi seniorowi I kadencji tej izby. Prezydent RP Lech Wałęsa uczcił zasługi 86-letniego Stommy udekorowaniem go Orderem Orła Białego. Dostrzeżono też należycie jego zasługi w nowych zjednoczonych Niemczech. Nowa Rzeczpospolita przyszła jednak dla Stanisława Stommy, jak zresztą i wielu innych ludzi jego pokolenia, późno. Zbyt późno, niestety, byśmy mogli korzystać z jego doświadczenia w budowie dzisiejszej Polski.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2005