Pokój w zawieszeniu?

Po ogłoszeniu przez Donalda Trumpa przenosin ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy nad Izraelem zawisło widmo intifady.

12.12.2017

Czyta się kilka minut

Po trzech dniach zamieszek w dziesiątkach miejsc na Zachodnim Brzegu, we wschodniej Jerozolimie i w Gazie rannych było kilkaset osób, odnotowano też ofiary śmiertelne, ostrzał rakietowy na południu i atak na autobus na północy Izraela. Najczarniejszy scenariusz jeszcze się nie spełnił, choć w przeszłości intifady i wojny wybuchały tu z opóźnionym zapłonem.

Mimo to Izrael świętuje. Choć Trump już w czasie kampanii wyborczej zapowiedział przeniesienie ambasady do Jerozolimy – z której dwie ostatnie podobne placówki wyniosły się w 2006 r. – do tej pory milczał. Nawet podczas majowej wizyty, gdy jako pierwszy urzędujący amerykański prezydent stanął pod Ścianą Płaczu. To właśnie miejsce, położone we wschodniej Jerozolimie, jest najczulszym punktem na mapie miasta, nad którym Izrael panuje od 1967 r.

Ale mieszkańcy tej części miasta, Palestyńczycy, nigdy nie pogodzili się z nową władzą. Do dziś część z nich nie posiada uregulowanego statusu pobytowego, choć stanowią ok. 40 proc. jerozolimczyków. Nie wyobrażają sobie przyszłego państwa bez stolicy we wschodniej Jerozolimie. To tam – oprócz Ściany Płaczu – mieści się święte dla muzułmanów Wzgórze Świątynne. Palestyńczycy byliby gotowi przyjąć rozwiązanie podziału miasta na dwie stolice – izraelską i palestyńską. Decyzja Trumpa nie bierze jednak ich głosu pod uwagę.

Dlatego trudno zrozumieć, co dokładnie miał na myśli, mówiąc, że przeniesienie ambasady jest „krokiem do posunięcia naprzód procesu pokojowego”. „Izrael jest suwerennym narodem i jak każdy inny ma prawo, by wyznaczyć swoją stolicę” – Trump powtarza argument Izraelczyków. Co chce przez to osiągnąć? Może w zamian za prezent im dany w następnej kolejności wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom Palestyńczyków. Równie dobrze może to być jednak znak, że Ameryka – sojusznik Izraela – odkrywa karty i przyznaje, że nie zależy jej na trwałym rozwiązaniu konfliktu.

Na razie decyzja Trumpa – wciąż dość symboliczna, bo bezterminowa – jest podwójnym prezentem dla premiera Netanjahu. Medialna burza przykrywa kolejne wieści o aferze korupcyjnej, w którą premier jest uwikłany. Może też pokazać, jak za jego rządów sojusznicy wywiązują się ze swoich obietnic. I jak bardzo jest niezastąpiony. ©

O tym, jak Trump poświęcił Palestynę, opowiada George Yacoub, arabista. Rozmowa Wojciecha Jagielskiego do czytania na powszech.net/trump-jerozolima >>>

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Ur. w 1987 r. w Krakowie. Dziennikarka, stała współpracowniczka „Tygodnika Powszechnego” z Izraela, redaktorka naczelna polskojęzycznego kwartalnika społeczno-kulturalnego w Izraelu „Kalejdoskop”. Autorka książki „Polanim. Z Polski do Izraela”, współautorka… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2017