Po trzech dniach zamieszek w dziesiątkach miejsc na Zachodnim Brzegu, we wschodniej Jerozolimie i w Gazie rannych było kilkaset osób, odnotowano też ofiary śmiertelne, ostrzał rakietowy na południu i atak na autobus na północy Izraela. Najczarniejszy scenariusz jeszcze się nie spełnił, choć w przeszłości intifady i wojny wybuchały tu z opóźnionym zapłonem.
Mimo to Izrael świętuje. Choć Trump już w czasie kampanii wyborczej zapowiedział przeniesienie ambasady do Jerozolimy – z której dwie ostatnie podobne placówki wyniosły się w 2006 r. – do tej pory milczał. Nawet podczas majowej wizyty, gdy jako pierwszy urzędujący amerykański prezydent stanął pod Ścianą Płaczu. To właśnie miejsce, położone we wschodniej Jerozolimie, jest najczulszym punktem na mapie miasta, nad którym Izrael panuje od 1967 r.
Ale mieszkańcy tej części miasta, Palestyńczycy, nigdy nie pogodzili się z nową władzą. Do dziś część z nich nie posiada uregulowanego statusu pobytowego, choć stanowią ok. 40 proc. jerozolimczyków. Nie wyobrażają sobie przyszłego państwa bez stolicy we wschodniej Jerozolimie. To tam – oprócz Ściany Płaczu – mieści się święte dla muzułmanów Wzgórze Świątynne. Palestyńczycy byliby gotowi przyjąć rozwiązanie podziału miasta na dwie stolice – izraelską i palestyńską. Decyzja Trumpa nie bierze jednak ich głosu pod uwagę.
Dlatego trudno zrozumieć, co dokładnie miał na myśli, mówiąc, że przeniesienie ambasady jest „krokiem do posunięcia naprzód procesu pokojowego”. „Izrael jest suwerennym narodem i jak każdy inny ma prawo, by wyznaczyć swoją stolicę” – Trump powtarza argument Izraelczyków. Co chce przez to osiągnąć? Może w zamian za prezent im dany w następnej kolejności wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom Palestyńczyków. Równie dobrze może to być jednak znak, że Ameryka – sojusznik Izraela – odkrywa karty i przyznaje, że nie zależy jej na trwałym rozwiązaniu konfliktu.
Na razie decyzja Trumpa – wciąż dość symboliczna, bo bezterminowa – jest podwójnym prezentem dla premiera Netanjahu. Medialna burza przykrywa kolejne wieści o aferze korupcyjnej, w którą premier jest uwikłany. Może też pokazać, jak za jego rządów sojusznicy wywiązują się ze swoich obietnic. I jak bardzo jest niezastąpiony. ©
O tym, jak Trump poświęcił Palestynę, opowiada George Yacoub, arabista. Rozmowa Wojciecha Jagielskiego do czytania na powszech.net/trump-jerozolima >>>
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















