PiS czy pić?

Człowiek szary szarością totalną od lat rozważał wybór pomiędzy zapisywaniem a niezapisywaniem się do PiS-u.
Czyta się kilka minut

Był to wybór bardzo trudny, bo dotyczący intymności światopoglądu. Ano załóżmy, że postanowiliśmy się zapisać, bo naoglądaliśmy się pana Gowina, gdy był jeszcze w PO i wołał gromko o konieczność regulowania życia obyczajowego na obraz i podobieństwo swoje. To wołanie nas nie satysfakcjonowało. Wydawało się wtedy, że Gowinowe szarpanie cuglami to absolutnie za mało: że tylko PiS i jego rycerstwo wyregulują nam te sprawy gruntowniej gorejącymi mieczami na podobieństwo swoje, a nie Gowina, czego bardzośmy chcieli uniknąć. Uważaliśmy, że lepsze wydają się plany maksimum niźli półśrodki – tak podpowiadało serce. Słowem: zapisać się.

Absolutnie do PiS-u się nie zapisywać – sygnalizował pulsacyjnie rozum, zwłaszcza gdy nachodziły człowieka myśli fikuśne. To pulsowanie zdarza się doprawdy każdemu, nawet w kryzysie i z kredytem na głowie. Obawa, że fikuśność może być nie najlepiej przyjęta w PiS-ie, decydowała o niezapisywaniu. Tak to było, ogólnie rzecz biorąc – prosto, na chłopski rozum. Jednak niedawne żarciki posła Hofmana dezaktualizują do pewnego stopnia i owe żelazne porządki, i niechęć do PiS-u, które to w tych sprawach było dotychczas tak powściągliwe, że jedynym elementem objawiania cielesności środowiska wydawał się cmok-nonsens prezesa Kaczyńskiego. Oto poprzez ów cmok-nonsens ostatnie lata utrwaliły na temat statystycznego pisowca szereg staroświeckich stereotypów. A to, że ów poprzez swą wstydliwość i powściągliwość przyczynia się do spadku dzietności w ojczyźnie i że miast w określonych sytuacjach żagwić, oddaje się on pacierzom, popada w zadumę, kraśnieje albo – generalnie, ale delikatnie rzecz ujmując – teoretyzuje. Dziś widać, że z Hofmanem pogadać można o wszystkim. Że jurność tego środowiska jest prawidłowa z punktu obserwacji biologicznej. Jak się okazało, takoż i tam ludzie rozmawiają z niemiecką fantazją o wielkości przyrodzenia, które to dysputy tak prędko obumierają w kręgach lewicy laickiej.

A więc zapisywać się? Chyba tak, wziąwszy pod uwagę i taki argument, że w Polsce dobrze trzymać ze zwycięzcami albo ze zwycięzcami potencjalnymi, co należy do elementarnej tu tzw. szkoły życia.

Pilne poszukiwania najbliższego koła PiS, gdzie osobnik ośmielony ostatnimi wydarzeniami mógłby aplikować, przerwała jednak najnowsza dyrektywa prezesa, ta o niepiciu działaczy. Jakże? Nie pić? Do kiedy? Do najbliższych wyborów? Toż to są aż dwa lata! Ktoś mógłby rzec, że to pestka: oto faraon dręczył lud egipski przez tysiąclecia, każąc mu stawiać piramidy, a tu dręczenia mamy raptem dni kilkaset, a może i mniej. Można przecież wytrzymać w niepiciu w imię zwycięstwa. Jak jednak swobodnie prowadzić nocne rozmowy o podbrzuszu na trzeźwo? To wydaje się tak sprzeczne jak zgoda na Bliskim Wschodzie.

Sytuacja zatem jest następująca: albo pić i gwarzyć, czego już w PiS-ie nie wolno, albo pić i się nie zapisywać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2013