Nie myślałem, że to kiedykolwiek napiszę: Piotr Mucharski idzie na emeryturę.
Przez lata z podziwem patrzyłem na jego pracę. Piotr nie bał się rzeczywistości. Jako Redaktor Naczelny strzegł pismo przed łatwą demagogią, nawet kiedy ta kusiła wielu. „Tygodnik” pod jego kierownictwem był pismem otwartym na świat. Tak dobierał dziennikarzy i publicystów, że treści „Tygodnika” były przede wszystkim wiarygodne, nawet jeśli nie zawsze krzepiące. Tworzył pismo suwerennych autorów i wolnych ludzi.
Piotr rozeznał zmianę roli pisma, które w podtytule nosi przymiotnik „katolickie”. Katolickie oznacza punkt widzenia, z którego się obserwuje rzeczywistość. Katolickie nie znaczy „nabożne” ani „budujące”. „Tygodnik” Mucharskiego o Kościele i świecie pisze w sposób bynajmniej nie klerykalny. Wydawanie pisma katolickiego dziś nie jest łatwe między innymi dlatego, że jedni oczekują, żebyśmy o Kościele i wierze nie pisali wcale, a drudzy – żebyśmy pisali o Kościele w sposób pozytywny i krzepiący na duchu. „Tygodnik Powszechny” tym się między innymi różni od innych czasopism, że Kościół to jedna z naszych specjalności, ale piszemy o nim szczerze – bo inaczej pismo byłoby zafałszowane. Dziennikarzowi nie wolno pomijać milczeniem faktów dla katolików bolesnych czy żenujących.
Zresztą, dziś wprost pytamy, czy milczenie Kościoła było dobrą metodą ochrony samego siebie? Kościół właśnie teraz przechodzi czas oczyszczenia. Oczyszczenia – to znaczy ujawnienia. O grzechach Kościoła (czy ludzi Kościoła) mówił papież Franciszek, naruszając niepisane konwencje. „Tygodnik” bez satysfakcji, ale też bez fałszywego ubolewania o tym pisał i pisze. Ludziom przekonanym, że niepodejmowanie tematów trudnych czy wręcz wstydliwych ustrzeże od trudności, proponuję: popatrzmy na siebie i odpowiedzmy w prawdzie. Nie ustrzeże.
Ale o przechodzącym na emeryturę Naczelnym można powiedzieć, że daleki był od jednostronnego przedstawiania Kościoła. Piotr starał się o zachowanie równowagi w tym pisaniu. W moim przekonaniu to właśnie zachowanie równowagi, a nie czarny pesymizm, znamionowało i znamionuje nasze pisanie o wierze i Kościele. To leży z pewnością w charakterze „Tygodnika”, ale jest też niewątpliwą zasługą Naczelnego, bo pokusa zachwiania tej równowagi dziś jest wielka. Oczywiście, chrześcijaństwo jest wymagające i wymagania te nie przez wszystkich przyjmowane są z entuzjazmem. „Tygodnik”, cokolwiek by mu zarzucać, nigdy nie proponował chrześcijaństwa jako drogi łatwej.
Ale Piotr zawsze doskonale wiedział, że gazeta, nawet „Tygodnik Powszechny”, nie jest podręcznikiem wiary. Gazeta może wychodzić poza schematy pobożnego myślenia, byle jednocześnie nie udawała w tym nabożnej. Może się mylić, a jednak otwierać umysły. Jest przestrzenią wymiany myśli, nie katechizmem, a w każdym razie te dwie formy (wykład wiary i poszukiwania) musi rozdzielać. Piotr Mucharski to wiedział i dlatego pismo jest takie dobre. Niech żałuje, kto nie czyta. „Tygodnik Powszechny” albo zachowa swoją tożsamość, albo go nie będzie. Oczywiście, jestem pewien, że zachowa i że będzie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















