Reklama

Pieprz dla każdego

Pieprz dla każdego

14.09.2006
Czyta się kilka minut
Książki takie jak "Dzieci sierżanta Pieprza Michała Szczepańskiego mogą podobać się każdemu. Bo każdy był kiedyś młody, każdy kiedyś desperacko wierzył w miłość, przyjaźń i muzykę. I każdy - bo taka jest kolej rzeczy - przekonał się, że piękna koleżanka wyszła za przystojnego futbolistę z równoległej klasy, dawni przyjaciele wykorzystują nas wyłącznie do przenoszenia mebli, a muzyka też jakby nie taka jak drzewiej.
O

O tym jest - rzecz jasna, w symbolicznym skrócie - druga (po sfilmowanej swego czasu debiutanckiej "Girl guide") powieść Szczepańskiego, który po raz kolejny udowodnił, że potrafi przyrządzić kawał bardzo przyzwoitej prozy popularnej.

Skoro ojcem chrzestnym głównych bohaterów jest sierżant ze słynnej płyty The Beatles, to musi ich być czworo - Guru (Artur), Pingwin (Krzysztof), Brzana (Bożena) i Mikołaj. Grupkę krakowskich studentów poznajemy gdzieś w mrocznych latach siedemdziesiątych. Wszyscy pochodzą z tak zwanych "dobrych domów", wszyscy też prowadzą życie godne przesadnie gorliwych wyznawców doktryny hipisowskiej - słuchają Marleya, palą dżointy, czytają Cortázara oraz, generalnie rzecz biorąc, kontestują system i starają się być wyluzowani. Nie znaczy to, że przaśna rzeczywistość tamtych czasów została tu sprowadzona do rytualnych form kultywowanych przez "dzieci kwiaty". Owszem, Szczepański pokazuje absurd PRL-owskiego świata (gigantyczne kolejki, obłudę, wszędobylską politykę), a także prowizoryczność pierwszych lat rodzimego kapitalizmu - akcja kończy się w latach 90. - tyle że są to rozpoznania dość banalne, niewykraczające poza wielokrotnie powielane klisze. Włożona w usta ojca jednej z centralnych postaci konstatacja, że to nie były "czasy dla porządnych ludzi", to jednak trochę za mało, by spuentować ostatnie trzy dekady.

Dlatego bardziej interesujące są losy poszczególnych bohaterów, z których każdy jest w powieściowym świecie znakiem innego rodzaju frustracji. Mikołaj to niespełniony pisarz, Guru - drugoligowy opozycjonista, który z zaangażowanego "hipa" przeobraża się w budzącego litość krakowskiego radnego. Brzanka ciągle spotyka nieodpowiednich facetów, a Pingwin swoje wieloletnie zagraniczne wojaże kończy jako alkoholik owładnięty maniakalną obawą o własne życie. Ale to właśnie sensacyjne przygody tego ostatniego są najciekawszymi (i najzabawniejszymi) partiami książki Michała Szczepańskiego. Krzysztof bowiem jako jedyny z czwórki nie poddał się odrętwieniu, wziął sprawy w swoje ręce, wyjechał do Londynu, by następnie przedostać się do Nowego Jorku i tam zaplątać w iście kryminalne historie. Jeśli jednak jest w powieści autora "Girl Guide" jakiś autentyczny dramat, to dotyczy on chyba właśnie tego wikłającego się w coraz to nowe afery emigranta, który zbyt późno zrozumiał, że świat bywa niesprawiedliwy i nie zawsze nagradza przedsiębiorczych.

Oczywiście, są to dramaty na miarę narracji rozrywkowej, okraszonej - co należy podkreślić - sporą dawką poczucia humoru. Satyryczna rama powieści stanowi (mimo zróżnicowanego poziomu dowcipów) swoisty wentyl bezpieczeństwa, który usuwa z "Dzieci sierżanta Pieprza" balast ciągnący powieść w rejony pisania będącego czymś więcej niż proza popularna. Proza, którą - łatwo w Polsce o tym zapominamy - napisać wcale nie jest łatwo.

Michał Szczepański, "Dzieci sierżanta Pieprza", Warszawa 2006, Wydawnictwo Rosner i Wspólnicy.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]