„Wolność słowa jest dla dzieci! Dzięki za fantastyczną rozmowę Sara” – napisała prezydentka Gdańska Aleksandra Dulkiewicz w serwisie X obok zdjęcia ukazującego ją w towarzystwie 11-latki z legitymacją prasową na szyi i mikrofonem w ręku. Ich rozmowa odbyła się 31 sierpnia podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Lecha Bądkowskiego w Gdańsku i została opublikowana na prowadzonych przez rodziców dziewczynki kanałach „Perspektywa Sary” na YouTubie, Instagramie i TikToku.
„»Nie ma żadnej granicy. Granica istnieje tylko w naszych duszach i w waszych umysłach«. Pani prezydent, czy te słowa z »Legendy o pustelniku« są aktualne dziś?” – zapytała Sara, a Dulkiewicz odpowiedziała: „Myślę, że bardzo aktualne. Myślę, że każdy z nas w swoim sercu i umyśle ma jakieś różne granice, ale myślę, że mądrość polega na tym, żeby umieć te granice każdego dnia przekraczać, przezwyciężać”.
Dziewczynka od razu zadała drugie pytanie: „Dziś politycy narzekają, że młodzi się polityką nie interesują. Czy dobrym pomysłem na zainteresowanie młodych polityką jest wyrzucenie najmłodszej dziennikarki, czyli mnie, z Sejmu z powodu wieku?”. I usłyszała odpowiedź: „Oczywiście, że nie. Jeśliby to ode mnie zależało, bardzo bym chciała, żebyś tam była codziennie. Wszystkiego dobrego!”.
Powiedziawszy te słowa, Dulkiewicz uścisnęła dłoń Sarze i zakończyła rozmowę. To przecież nie od niej zależy, czy Sara będzie przebywać w Sejmie jako dziennikarka z akredytacją, ile dni poświęci na swoją działalność dziennikarską w Warszawie ani jak połączy tę działalność z nauką w szkole w Gdańsku. Sprawa Sary to w ogóle nie jest problem prezydentki Gdańska, choć dziewczynka jest mieszkanką tego miasta, a jej rodzice są w poważnym konflikcie z kolejną gdańską szkołą.
Sprawa Sary nie jest również problemem premiera, choć wiele państwowych instytucji skompromitowało się dzięki ujawnionym przez nas działaniom jej ojca, który podawał się za neuropsychologa i prowadził szkolenia m.in. w sądach i prokuraturach, nie mając nawet matury, a potem wmówił pracownikom Kancelarii Sejmu, politykom i dziennikarzom, że 10-latka może być dziennikarką sejmową i że ten kontrowersyjny projekt to inicjatywa i forma terapii (!) jego córki.
Donald Tusk również rozmawiał z Sarą podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Lecha Bądkowskiego i usłyszał te same pytania co Dulkiewicz. Na pierwsze odpowiedział: „Bardzo się cieszę przede wszystkim, że »Legenda o pustelniku« to jest tytuł, który zostaje w pamięci, i że posłużyłaś się tym cytatem. To jest taka poetycka dość metafora, ale – myślę – rzeczy zupełnie zrozumiałej dla nas wszystkich, nawet dla najmłodszych. Jak sobie sama zbudujesz jakieś ograniczenia w sercu czy w swojej głowie, to ta granica będzie nieprzekraczalna. A jeśli człowiek, niezależnie od wieku, uwierzy w to, że nie ma żadnej granicy, że wszystko jest do zdobycia, to wtedy dużo łatwiej pójść do przodu. Tak że absolutnie uniwersalna prawda i nadal ważna”.
Przytaczany przez Sarę cytat z „Legendy o pustelniku” Lecha Bądkowskiego w rzeczywistości brzmi jednak nieco inaczej, a jego interpretacja w kontekście całej opowieści może być całkiem inna. To opowiadanie Bądkowskiego powstało w latach 50. i miało ukazać się w zbiorze „Połów nadziei” w 1959 roku, ale zostało wycofane przez cenzurę. Dopiero w 1974 roku zostało wydane i czytelnicy mogli zapoznać się ze słowami, które tytułowy bohater skierował do uciśnionych współobywateli: „Bracia – powiedziałem do swoich – idziemy prosto przed siebie. Nie ma tu żadnej granicy. Granica istnieje tylko w waszych duszach i w waszych umysłach. Nie obawiajcie się, bo jedynie od was zależy wyjście z domu niewoli, jedynie od was zależy zrzucenie kajdan krępujących ruchy. Nie ma tu żadnej granicy – powtórzyłem z naciskiem. – Pójdziecie razem ze mną?”. Poszli i zginęli. Ta nieistniejąca granica znajdowała się bowiem na zamarzniętym jeziorze. Lód załamał się i wszyscy utonęli. Przeżył tylko pustelnik.
A czy według premiera „dobrym pomysłem na zainteresowanie młodych polityką jest wyrzucenie najmłodszej dziennikarki z Sejmu z powodu wieku”? Na to zadane przez Sarę pytanie Donald Tusk odpowiedział: „Tej sprawy nie rozpoznałem, ale przynajmniej za Sejm nie jestem odpowiedzialny. Ale jak wiesz, to nie nasz pierwszy wywiad, tak że przynajmniej we mnie masz wiernego słuchacza i widza” – a następnie odwrócił się i odszedł.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















