Dzieci dla władzy

Politycy używają ich do ocieplania swoich wizerunków, zwiększania zasięgów i uderzania w przeciwników. Za pełną zgodą rodziców.
Czyta się kilka minut
Karol Nawrocki podczas spotkania w Częstochowie, 11 stycznia 2025 r. // Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl
Karol Nawrocki podczas spotkania w Częstochowie, 11 stycznia 2025 r. // Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

„Jeżeli pan zostanie prezydentem, czy pan nie dopuści lewackiej ideologii do szkół?” – zapytał 11-letni Xavier Karola Nawrockiego na spotkaniu, które odbyło się 11 stycznia podczas pielgrzymki kibiców na Jasną Górę. „Nieoczekiwanie pojawił się kandydat na prezydenta za 20 lat” – stwierdził prowadzący spotkanie ksiądz, a zgromadzony w sali o. Augustyna Kordeckiego tłum zaczął skandować: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”. Nawrocki wysłuchał okrzyków z uśmiechem, po czym podziękował Xavierowi za pytanie – będące według niego „głosem młodych obywateli zaniepokojonych tym, co dzieje się w polskich szkołach” – i zapewnił, że do tego nie dopuści.

Ojciec Xaviera nie chciał z nami rozmawiać, prosząc o wysłanie maila z pytaniami, którego potem zignorował. Nie dowiedzieliśmy się więc, czy chłopiec wystąpił przed agresywnym tłumem z własnej inicjatywy, czy w ogóle wie, co to jest lewacka ideologia, ani czy był świadomy, że zostanie nagrany, a jego upubliczniony wizerunek wywoła kontrowersje. To o tyle ważne, że sam tata 11-latka na stronie swojej szkółki piłkarskiej informuje, iż przez wiele lat pracował jako pedagog (szkolny i specjalny) i że „aktywnie działa na rzecz przeciwdziałania przemocy”.

Możemy jednak przypuszczać, iż w jasnogórskim występie tata Xaviera nie widzi nic złego, skoro opublikował nagranie na swoim profilu na Facebooku, a fotografie – również na facebookowym profilu swojego projektu o nazwie „Inicjatywa Patriotyczna PiS Tczew”. Jest on skierowany do „młodych patriotów w wieku 16-30 lat”, ale na FB widnieją głównie zdjęcia inicjatora i jego 11-letniego syna, np. podczas oddawania hołdu śp. Lechowi Kaczyńskiemu pod tablicą pamiątkową.

Czy 11-latek rozumie, w co zaangażował go własny ojciec? I czy jeśli wyrazi kiedyś sprzeciw, dorośli w ogóle usłyszą jego „nie”?

Nie bać Tuska czy j***ć Tuska?

„Przepaść kulturowa pomiędzy konserwatystami a środowiskiem »ośmiu gwiazdek«” – napisała w serwisie X była ministra edukacji, europosłanka PiS Anna Zalewska, udostępniając fragment filmu z innego wiecu wyborczego Karola Nawrockiego (19 stycznia w Lęborku, gdzie również znajdowały się dzieci, ale o nic nie pytały). Na nagraniu widać uśmiechniętego kandydata na prezydenta i słychać okrzyki, które według jednych brzmią „Nie bać Tuska” (i takie słowa można przeczytać w napisach dodanych do filmu), a według innych – „J…ć Tuska”. Ci pierwsi przypominają tym drugim, że też wznosili przy dzieciach wulgarne okrzyki podczas licznych demonstracji przeciwników PiS. Obie strony wyzywają się od hipokrytów.

Podobne różnice w percepcji u osób znajdujących się po przeciwnych stronach politycznej barykady dotyczą nie tylko zmysłu słuchu, ale również wzroku. Jedni bowiem widzą w wystąpieniu Xaviera ważny głos młodzieży, inni – przeciwnie, uprzedmiotowienie dziecka. Do pierwszej grupy należy posłanka PiS Joanna Lichocka, która udostępniła film ze spotkania na Jasnej Górze, zachęcając do obejrzenia go słowami: „Zobaczcie głośną reakcję pełnej sali kibiców!!!”. Do drugiej – poseł PO Marcin Józefaciuk, który udostępnił ten sam film w serwisie X (nie zamazując jednak wizerunku chłopca) i skomentował go pytaniem: „Gdzie są rodzice tego dziecka wykorzystanego do robienia polityki? (…) Gdzie są granice kampanii i etyki?”.

Co ciekawe, Lichocka i Józefaciuk zupełnie inaczej widzieli sprawę Sary, rówieśniczki Xaviera, która od lutego do lipca zeszłego roku pracowała jako „dziennikarka sejmowa” i o której zrobiło się głośno, gdy Jarosław Kaczyński odmówił kolejnej rozmowy z nią, stwierdzając, że wolność słowa nie jest dla dzieci. Józefaciuk złożył wówczas do Komisji Etyki Poselskiej wniosek o ukaranie prezesa PiS, ale sam nie widział nic złego w angażowaniu 11-latki w sprawy polityczne przez jej rodziców. Poseł PO zapewniał nas, iż rozmawiał z dziewczynką oraz jej ojcem, i nie dostrzegł niczego niepokojącego. Lichocka natomiast wyraziła wówczas na Facebooku opinię, że Sara to „dziecko wykorzystywane do walki politycznej”, a „dzieciństwo to nie czas na wplątywanie najmłodszych w indoktrynację polityczną”.

Przypomniałam posłance PiS mailem te słowa, prosząc jednocześnie o opinię, czy według niej Xavier również nie jest dzieckiem wykorzystywanym do walki politycznej – nie otrzymałam odpowiedzi.

– Zwalczające się obozy polityczne wzajemnie się krytykują, ale robią dokładnie to samo, czyli używają dzieci po to, żeby ocieplić swój wizerunek i uderzyć w przeciwników, zupełnie nie myśląc o tym, jakie to może mieć konsekwencje dla tych dzieci. Wykorzystywanie ich w ten sposób jest formą przemocy i świadczy o braku odpowiedzialności – mówi Aleksandra Rodzewicz, pedagożka z Instytutu Badań Edukacyjnych, która od lat apeluje o ochronę wizerunku dzieci w internecie.

Bo nie było PESEL-u

„Gdyby pan marszałek Sejmu wygrał wybory, to adultyzm by się skończył?” – pytała Sara polityków Polski 2050 podczas grudniowej konwencji, inaugurującej kampanię prezydencką Szymona Hołowni. Dziewczynka nie pracuje już w Sejmie jako dziennikarka (w sierpniu, po naszym tekście, Kancelaria Sejmu postanowiła nie wydawać więcej kart prasowych dzieciom), ale jej rodzice nadal, tyle że w innych miejscach, nagrywają jej rozmowy – z politykami, prawnikami, a ostatnio z przedstawicielami gmin żydowskiej i muzułmańskiej w Gdańsku. Wciąż publikują też na kanałach „Perspektywa Sary” w mediach społecznościowych (z których ona sama nie korzysta i – jak zapewniali mnie w lipcu jej rodzice – nie będzie korzystać do 16. roku życia) oraz w serwisie iboma.media (który dał dziecku legitymację prasową) filmy nagrane między lutym a lipcem 2024 r. w parlamencie. Niekiedy też zamieszczają w opisach nieprawdziwą informację, że Sara wróciła do Sejmu. Jedną z osób, które w to uwierzyły, jest Jarosław Pytlak, dyrektor Zespołu Szkół STO w Warszawie. W listopadzie – po obejrzeniu nagrania, na którym Antoni Macierewicz odpowiada na pytanie Sary o trzy pozytywne cechy Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego – wzburzony zaapelował na swoim blogu do premiera, by „położył kres obecności małoletniej dziennikarki wśród sejmowych polityków”.

To jednak są filmy archiwalne, a Sara ostatni raz była w Sejmie (razem z ojcem) 12 lipca 2024 r. Cóż z tego, skoro na grudniowej konwencji Hołowni w Gdańsku pojawiła się znowu jako oficjalnie akredytowana dziennikarka. Na opublikowanym przez jej rodziców filmie z tego wydarzenia znajdują się rozmowy z pięcioma posłami Polski 2050. Jeden z nich, wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka, w połowie pytania o adultyzm przerwał dziewczynce, mówiąc: „Marszałek wygra wybory. Musisz zapytać tak: »Kiedy marszałek wygra wybory, to…?«”. Sara powtórzyła jego słowa, wyjaśniła, że adultyzm to dyskryminacja młodzieży, i przypomniała, że przez kilka miesięcy przychodziła do parlamentu jako dziennikarka, po czym Hołownia jej tego zakazał. „Nie widzę żadnego adultyzmu. Gdyby taki był, to by cię tu nie było, prawda?” – odpowiedział poseł.

Na pytanie o akredytację Sary biuro prasowe Polski 2050 odpisało nam: „Zgłoszenie przez redaktora naczelnego »Redakcji Iboma« nie zawierało danych osobowych umożliwiających weryfikację wieku zgłaszanych osób (nie było numerów PESEL). Jako dziennikarze są oczywiście traktowane wyłącznie osoby pełnoletnie (bo tylko takie mają pełną zdolność do czynności prawnych) – gdyby w korespondencji było zaznaczone, że wnioskodawca jest niepełnoletni, akredytacja nie zostałaby udzielona”.

Bezprawna cenzura?

„W ocenie prawników Fundacji LEX NOSTRA Sara Małecka-Trzaskoś mimo młodego wieku jest Dziennikarką, a Marszałek Sejmu Szymon Hołownia – rękoma pracowników Kancelarii Sejmu – w istocie rzeczy knebluje usta dziennikarzom najmłodszego pokolenia. To, co formalnie robią najbliżsi współpracownicy Marszałka Szymona Hołowni to nic innego jak bezprawna cenzura” – napisała prezeska fundacji Lex Nostra Janina Lisowska, informując na stronie internetowej, że organizacja reprezentuje Sarę i jej rodziców przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie.

Pod koniec sierpnia, kiedy Kancelaria Sejmu odmówiła wydania dziewczynce karty prasowej, ojciec Sary złożył skargę. W listopadzie sąd ją odrzucił, ale reprezentowany przez prawnika z Lex Nostra ojciec dziewczynki złożył zażalenie, w którym najwięcej miejsca poświęcono faktowi, że zaskarżane postanowienie WSA zostało wydane przez neosędziego. Fundacja przedstawiła też sądowi opinię, wedle której „działanie Marszałka Sejmu Szymona Hołowni ma charakter dyskryminujący Skarżącą z uwagi na wiek oraz płeć. Marszałek (…) odmawiając Skarżącej dalszego jej uczestnictwa w relacjonowaniu posiedzeń Sejmu wykazuje brak empatii wobec kobiet. Ten brak empatii może w przyszłości skutkować urazem psychicznym, na dziś 11-letniej, dziewczyny”.

Premier wiernym słuchaczem

Sara, która przebywała w Sejmie jako 10-letnie dziecko, nie relacjonowała jednak posiedzeń parlamentu. Zadawała inne pytania, w rodzaju: „Co to jest manipulacja i czym się różni od propagandy?”. Posłów z Trójmiasta pytała o wspólny bilet metropolitarny, a jeden z nich – były prezydent Sopotu Jacek Karnowski – w listopadzie udostępnił rozmowę z Sarą na swoim Facebooku.

Jego film nie cieszy się jednak zbyt dużą popularnością; został odtworzony niespełna tysiąc razy. Znacznie więcej korzyści przyniosła dorosłym po obu stronach kamery rozmowa dziewczynki z Grzegorzem Braunem (czy raczej jego monolog wygłoszony w odpowiedzi na pytanie o manipulację i propagandę). Opublikowane w czerwcu nagranie ma dziś ponad 650 tys. odtworzeń na Facebooku Brauna i ponad milion na TikTok-owym koncie projektu „Perspektywa Sary”.

Braun – a także Lech Wałęsa, Donald Tusk i prezydentka Gdańska Aleksandra Dulkiewicz – byli pytani przez Sarę (poza Sejmem) o odmowę wydania jej akredytacji do parlamentu. Braun powiedział, że „nie przejmowałby się niczym innym poza tym, czy prawa rodzicielskie są respektowane”. Na pytanie do Wałęsy: „Co ma pan do powiedzenia marszałkowi Hołowni, który ograniczył mi wolność słowa?”, były prezydent odrzekł, że jest zaskoczony, bo myślał, że „on jest bardziej wolnościowy”. I że „jak się samemu z wolności korzysta, nie należy zabraniać nikomu innemu”.

Tuska i Dulkiewicz zapytała: „czy dobrym pomysłem na zainteresowanie młodych polityką jest wyrzucenie najmłodszej dziennikarki, czyli mnie, z Sejmu z powodu wieku?”. Premier odrzekł, iż nie rozpoznał tej sprawy, nie jest odpowiedzialny za Sejm i że Sara ma w nim „wiernego słuchacza i widza”. Dulkiewicz natomiast powiedziała, że bardzo by chciała, aby Sara była w Sejmie codziennie, i udostępniła w serwisie X zdjęcie ukazujące ją w towarzystwie 11-latki z legitymacją prasową na szyi i mikrofonem w ręku. „Wolność słowa jest dla dzieci! Dzięki za fantastyczną rozmowę Sara” – napisała prezydentka Gdańska.

Z oficjalnego portalu miasta usunięto jednak artykuł o najmłodszej dziennikarce sejmowej, która chce zostać posłanką. „Tekst ukazał się pod koniec marca 2024 r., po tym, jak do naszej redakcji zgłosił się tata Sary. Uznaliśmy to za ciekawostkę, o której warto napisać. Kolejne miesiące przyniosły jednak rosnące wątpliwości, czy cała sytuacja służy Sarze – stąd decyzja o ukryciu tekstu” – wyjaśnia Roman Daszczyński, redaktor naczelny gdansk.pl.

Kawał roboty

„Mam na imię Pola, mam 9 lat i chodzę do trzeciej klasy. Czy po 15 października będę żyła w bezpiecznym i szczęśliwym kraju?” – zapytała Donalda Tuska zestresowana dziewczynka podczas spotkania w Koninie przed wyborami w 2023 r. Tusk podszedł do płaczącej Poli, pocałował ją w głowę i zapewnił, że zrobi wszystko, by i ona, i jego wnuki żyli szczęśliwie. Następnie zwrócił się do tłumu: „Wiecie, ona bardziej przekona wątpiących niż moje dwie godziny gadania. Zrobiłaś kawał, kawał wielkiej roboty”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Dzieci dla władzy