Pańskie kolory śpiewają

Kiedy się urodził, wybuchł pożar. Przeniesiono go wraz z matką, Fajgą Szagal, w bezpieczne miejsce na przedmieściach Witebska, którego trzecią część zabrały wtedy płomienie. Przez ponad 97 lat obserwował świat i “przekładał" go na swój język, w którym miłość występuje przeciw grawitacji, stada szczęścia rozsiadają się po płotach, a świece mają zapach snu.

28.09.2003

Czyta się kilka minut

W Lublinie odbywa się festiwal Marca Chagalla. Na początku września odbyła się tu konferencja poświęcona jego życiu i twórczości. Wystawa “W ogrodach Edenu. Marc Chagall - sceny biblijne" gościć będzie w Muzeum Lubelskim do początku listopada. Całości dopełnia wydana właśnie - po raz pierwszy po polsku - autobiografia malarza.

Pamięć obrazów

“Moje życie" (znakomicie przetłumaczone przez Jolantę Sell) obejmuje lata 1887-1922, krótki, ale decydujący dla twórczości malarza okres. Niektórzy sztukę Chagalla nazywają “malowaną poezją". Autobiografia wydaje się jej odpowiednikiem. Narracja jest tu urokliwie chaotyczna, składa się z barwnych opowieści i wspomnień rozrzuconych to tu, to tam. Obrazy z dzieciństwa i młodości zestawia artysta równie zaskakująco, jak elementy na swoich płótnach. Jego pamięć mieszka w szczegółach. Krzesła, które nudzą się w nocy; dziadek, który pewnego dnia wdrapał się na dach domu i zajadał marchewki; codzienna garść ciastek i gruszek z kieszeni ojca. Chagall przyznaje: “O ile moja sztuka nie odgrywała żadnej roli w życiu moich rodziców, o tyle ich życie i pomysły w dużym stopniu wpłynęły na moją sztukę".

Co widział młody malarz w rodzinnym Witebsku? Wujka Judę, który “mamrocze cicho, a jego pożółkła twarz wędruje na rozstaje (...), kładzie się na kopule cerkwi" i który “jest podobny do drewnianego domu o przezroczystym dachu". Ojca, który w żydowski Nowy Rok, Rosz Ha-Szana, “otrząsa z ubrania lekki kurz swych grzechów". Dom przy drodze na Peskowatkę, który “przypomina garb na głowie rabina w zieleni, (...) albo ziemniaka wrzuconego do beczki śledzi i zamoczonego w soli".

Miasto miało chyba coś z atmosfery Schulzowskiego Drohobycza. Przenikanie się kultur, drewniana zabudowa cerkwi sąsiadujących z synagogami były dobrym tłem dla dzieciństwa. Kim byłby Chagall bez Witebska? - zastanawiano się na konferencji.

Blaise Cendrars, przyjaciel artysty, napisał:

“Maluje za pomocą wszystkich ciemnych namiętności

małego żydowskiego miasteczka

za pomocą całej rozbuchanej chuci

rosyjskiej prowincji

dla Francji

pozbawionej zmysłowości".

Sen o Biblii

Od wczesnej młodości Chagall był urzeczony Biblią, którą uważał za “najbogatsze źródło poezji wszechczasów". Sylvie Forestier, dyrektor Muzeum Biblijnego Marca Chagalla w Nicei, przekonywała podczas konferencji, że w twórczości tego artysty wszystko jest związane z Biblią, widział on bowiem naturę, która została stworzona. Świętą Księgę zilustrował 105 całostronnicowymi rycinami, które łączą się w cykle.

Wystawa w lubelskim muzeum obejmuje 72 prace graficzne o tematyce religijnej, wykonane w latach 1931-1979 w technice litografii, akwatincie i akwaforcie. Pochodzą one z Muzeum Marca Chagalla w Witebsku, gdzie wystawa została zaprezentowana po raz pierwszy w lipcu 2002 roku w ramach międzynarodowych obchodów 115. rocznicy jego urodzin.

W Lublinie pokazano 17 prac z cyklu “La Bible I", wykonanego w 1956 roku. Przedstawienia aniołów są oszczędne pod względem kompozycyjnym i kolorystycznym. Cherubin, nakreślony szeroką, fioletową plamą strzeże przed wypędzonymi Adamem i Ewą wejścia do Edenu (“Anioł w Raju", 1956).

Więcej szczegółów, odważniejsze zestawienia kolorów i bardziej swobodna kreska charakteryzują wizerunki Mojżesza z Tablicami Przymierza. Podobnie jak wielu wcześniejszych malarzy (np. Michał Anioł), Chagall przedstawił Mojżesza z rogami. Biblia mówi, że oblicze Mojżesza schodzącego z góry Synaj jaśniało niezwykłym blaskiem. Tekst hebrajski wyraża tę jasność słowem qaran, które znaczy dosłownie “dąć w róg", róg bowiem był synonimem światła i mocy. Święty Hieronim w Wulgacie przetłumaczył ten fragment Pisma w następujący sposób: “ignorabat, qod cornuta esset facies sua" (“nie wiedział, że jego twarz była rogata") i dlatego tak często oglądamy rogatego Mojżesza.

W litografiach “Dawid z harfą", “Izajasz przepowiada Apokalipsę" czy “Dawid opłakuje Abszaloma" kolory nabierają niezwykłej intensywności. Cytrynowe żółcienie zestawia Chagall z ultramaryną, ognistym oranżem i śliwkowym fioletem. Wyrafinowane niuanse barwne łączą się z poetyckim nastrojem, tworząc wyjątkową całość. Trudno o lepszą niż “Dawid z harfą" (1956) ilustrację fragmentu z Pierwszej Księgi Samuela: “Skoro zaś tylko duch niepokoju, zsyłany przez Boga, opanowywał Saula, brał Dawid harfę i grał na niej, a Saul uspokajał się i czuł się lepiej, i duch niepokoju odstępował od niego".

Drugi cykl barwnych litografii z 1960 roku (“La Bible II") reprezentuje na wystawie 25 prac. Większość z nich ilustruje Księgę Rodzaju, Rut, Estery i Hioba. Chagall poddaje linie w tych grafikach silnej stylizacji, syntetyzuje kształty, pogrubia kontury. “Raj - drzewo poznania dobra i zła" przypomina dosłownie o tym, że pierwotnie kobieta i mężczyzna byli jednym ciałem. Pojawiają się typowe dla Chagalla wiejskie zwierzęta, drobne kwiaty i liście, prowincjonalne budynki. Szlachetny temat nie uwalnia od “swojskiego rekwizytorium".

Wyjątkowo pięknie prezentują się na wystawie prace z graficznego cyklu “Dwanaście pokoleń Izraela" (1964). Litografie te powstały według projektów monumentalnych witraży do synagogi Centrum Medycznego Uniwersytetu Hadassah w Jerozolimie. Chagall posługuje się wizerunkami zwierząt, martwymi naturami i pejzażami, by być w zgodzie z żydowskim prawem, które zabrania przedstawiania postaci ludzkich. Jednocześnie buduje zadziwiająco różnorodną wizję dwunastu potomków Judy. Litografie przedstawiające pokolenie Aszera, Zebulona, Issachara są ekspresyjne, nowocześnie skomponowane, pełne blasku i dynamiki. Dzięki skrótom perspektywicznym i kondensacji symboli (ręce w kapłańskim geście błogosławieństwa, dzbany Lewitów, lwy, menory) są oryginalne i bardzo “chagallowskie".

Leon Bakst, wykładowca w słynnej szkole Swansewa w Petersburgu, powiedział kiedyś dawnemu uczniowi: “pańskie kolory śpiewają".

Sztuka z ziemi

“Chcę sztuki płynącej z ziemi, a nie tylko z głowy" mówił Chagall, stroniący od szkół i modnych prądów artystycznych. We wspomnieniach zapisał, że ziemią, która odżywiała korzenie jego sztuki, był Witebsk, Paryż zaś wodą, której łaknie drzewo.

O licznych migracjach, artystycznych podróżach i codzienności Chagalla Wiecznego Tułacza opowiadała na konferencji w Lublinie wnuczka artysty - Meret Meyer Graber. Pytana o odwiedziny dzieci w pracowni Mistrza, mówiła: “Musieliśmy się przekształcić w bukiet kwiatów i być bardzo cicho, bo tego wymagał nasz dziadek".

Tamara Karandaszewa z Witebska przypomniała, że w ZSRR uważano Chagalla za francuskiego, “burżuazyjnego" artystę, który “naruszył realistyczne granice sztuki". Dopiero w 1991 roku w Witebsku powstało jego muzeum, które próbuje nadrobić wieloletnie zaległości.

Alan Crump z uniwersytetu w Johannesburgu przywołał w swoim wykładzie słowa Meyera Shapiro: “Malarz, który w naszych czasach zwraca się do Biblii (...), nie jest już ograniczony tekstem (...) reaguje nań własnym wyczuciem i poetycką refleksją".

Sylvie Forestier, przypominając o związkach Chagalla z baletem i operą, przekonywała, że akceptowana przez środowiska naukowe tzw. Szkoła Paryska jest sztucznym tworem, krzywdzącym artystów:

“-Termin Ecole de Paris ma w sobie coś dziennikarskiego..., odrzucam go całkowicie, zwłaszcza myśląc o Chagallu".

Duch malarza unosi się nad Lublinem. Z bukietem kwiatów wielkości drzewa przygląda się ulicy Kowalskiej, która jako jedyna oddaje atmosferę dawnej dzielnicy żydowskiej. Przelatuje nad macewą sławnego cadyka Jaakowa Icchaka Hurwicza na Starym Kirkucie, do którego co roku ściągają pielgrzymki chasydów. Zagląda przez okno do dawnej bóżnicy Chewra Nasim, w której niszczeją nie używane od lat modlitewniki. “W odpowiedzi miasto napina się niczym struny skrzypiec i wszyscy mieszkańcy zaczynają unosić się ponad ziemią, opuszczając swoje dotychczasowe miejsca. (...) układają się na dachach i tam odpoczywają".

Wystawa W ogrodach Edenu. Marc Chagall - sceny biblijne. Kurator: Renata Bartnik. Muzeum Lubelskie 6 września - 2 listopada 2003 r.

Marc Chagall “Moje życie". Tłum. Jolanta Sell. IRSA 2003 r.

Sesja naukowa “Chagall w Lublinie". Lubelskie Centrum Kultury. 6 - 8 września 2003.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2003

Podobne artykuły