Reklama

Pamiętniczek zza grobu

Pamiętniczek zza grobu

13.02.2007
Czyta się kilka minut
Przepraszam, wiem, że się już pożegnałem, ale jeszcze tylko jedno słówko, malutkie. Wpadam mianowicie w piątek na znajomego, a ten robi niemal znak krzyża, jakby upiora zobaczył. "To Pan żyje!", dyszy z ulgą. Owszem, odpowiadam, i nawet mam się bardzo dobrze, ale co u licha, dlaczegóż bym miał nie żyć, pytam i przypominam sobie, że o to samo pytał tego samego dnia inny znajomy, co odebrałem jako - przyznacie - dziwny żart. Wiem, że parę osób już mnie wiele razy uśmiercało, ale jakoś wychodziłem z tego cało. "Jak to, Pan nie czytał?". Nie, nie czytałem, ale kupiłem i przeczytałem. Felieton Jerzego Pilcha mojej osobie poświęcony, napisany - jak to u tego wielkiego stylisty - finezyjnie, z wielką - jak to u tego stylisty - klasą, wspaniały popis retorycznej swady, nabrzmiały kunsztem do ostatka, słowem: arcydzieło. Mowa pośmiertna najwyższej próby, okraszona subtelnym zdaniem "odszedł Michał Paweł Markowski". Zabawne bardzo, boki zrywam z podziwu dla maestrii Jerzego Pilcha, już nawet biegnę z gratulacjami dla autora, ale hola, hola, co się dzieje? Oto u innych moich znajomych rozdzwaniają się telefony, żeby szybko Telewizję Kraków włączać, bo może coś więcej powiedzą o śmierci Markowskiego, któremu nekrolog wysmażył Pilch. Jezus, Maria! Innym znajomym się ręce trzęsą, bo to jednak sprawa poważna, taki nagły zgon, w młodym - jak by nie było - wieku, nie wiadomo co robić, trumnę obstalowywać, rozkradać bibliotekę?
O

Ot, dziwna sprawa. Niby finezja, ale jakby nie finezja, tylko ciąg zdań oznajmujących. Niby ironia, ale jakby nie ironia, bo nieczytelna, jakaś nazbyt przesmakowana (tu komputer poprawił na: przesmarowana). Pisarz męczy się, kombinuje, wspina na wyżyny, a tu ktoś czyta zdanie o "wiecznym piórze [które] wypadło nagle ze znieruchomiałych palców" i zaraz dzwoni do mojego doktoranta, z lamentem, u jakiego to boku biedaczek będzie swoją karierę rozwijał. Felietonista pisze: "nie wytrzymało jeszcze jedno serce", a tu sms-y zapełniają skrzynki, że jak to, przecież widziano mnie na pływalni, jak niezgorzej młócę wodę przez godzinę?

O co tu chodzi, skąd taka niezgodność? Skąd dramatyczny rozziew między stylistycznym mistrzostwem pisarza a codzienną lekturą? Czyżby potwierdzały się ponure wyniki badań o jednej czwartej analfabetów w tym kraju? Nie należy pochopnie...

1469

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]