Pamiętamy Powstanie?

Na Powązkach w tym roku mniej gwizdano na oficjeli.
Czyta się kilka minut
 / Fot. mytshirtdress.pl
/ Fot. mytshirtdress.pl

Trudno stwierdzić, czy to pewność wygranej w przyszłorocznych wyborach upuściła nieco żółci z pęcherzy, czy może w ludziach wezbrała fala przyzwoitości i taktu. Testowanie granic tego, co z Powstaniem można zrobić dla własnej satysfakcji czy zysku, przejęła niewidzialna ręka rynku. Duży wydawca rozkręcił konkurs dla „szafiarek” na najlepszą stylizację mody na barykadach. „Pamiętamy” – zapewnia klientów producent piwa. Do kupienia są koszulki z imitacją krwawiącej rany postrzałowej na piersi. Zakład ubezpieczeń wykupił w telewizji 70 sekund ciszy („wyciszanie” mediów wymyśliła agencja reklamowa). Od tego roku zatem także żałoba może mieć sponsorów.

„Zbuduj barykadę” – reklamowało festyn dla dziatwy Muzeum Powstania. Dotychczas odmładzanie powstańczej pamięci muzealnicy prowadzili w wysokich rejestrach: koncerty Stańki czy Lao Che, żadnego plastiku. „Wszystko, co jest silną marką, ma też swoją estetyczną »szarą strefę«” – pocieszał wprawdzie dyrektor muzeum, ale na dłuższą metę nie można kokietować popkultury i nie dać się jej pożreć. Nie da się też angażować kibiców Legii i się dziwić, że potraktują Powstanie jak wymarzoną „wielką ustawkę”.

Czule przechowywane przez część elit najczystsze, prześladowane sacrum traci cnotę i – wypłukane z historycznej treści – ląduje obok papieskiej kremówki na półce z tandetą masowej wyobraźni. „Nasz świat nie może bronić się tak ani razu więcej, bo zginie, bo już nie ma wyższej nuty do wygrania” – pisała w „Znaku”, w 1946 r. Hanna Malewska. Na zalew gadżetów i umizgi sponsorów jej świat okazuje się jeszcze mniej odporny niż na czołgi.

Powściągnijmy jednak lament. Oto pierwszy żywy, ponadstanowy mit, jaki się wykluł w III RP (nie da się tego powiedzieć np. o próbach pompowania legendy roku 1989). Akurat w tych czasach może się przydać nieco więcej społecznego kleju. Widocznie nad Wisłą nie umiemy go robić inaczej niż z ułańskich kości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2014