Piętnaście lat nieustannego sprawowania władzy może zmęczyć. Tymczasem realne widmo porażki wyborczej zagląda dziś Viktorowi Orbánowi w oczy po raz pierwszy od 2010 r.
W każdym sondażu – poza ośrodkami badania opinii publicznej, które fundował Fidesz, partia Orbána – jego rządząca koalicja przegrywa wybory. Opozycyjna TISZA pod wodzą Pétera Magyara notuje przewagę sięgającą czasem ponad 10 punktów procentowych.
Kim jest człowiek, który być może 12 kwietnia przyszłego roku zdetronizuje Viktora Orbána?
Kto rzucił wyzwanie Viktorowi Orbánowi?
Najpierw uwaga wstępna. Koniec węgierskiego premiera w ostatnim piętnastoleciu ogłaszano już dziesiątki razy. A to na skutek spadających sondaży, a to za sprawą protestów na ulicach Budapesztu, które w oczach wielu komentatorów stawały się przesłanką uprawdopodabniającą rychły rozpad partii rządzącej czy krach władzy w ogóle.
Tak było przed wyborami w roku 2018 i 2022. Tymczasem w obu przypadkach skończyło się uzyskaniem przez rządzących kolejnej z rzędu większości konstytucyjnej.
Jednak tym razem jest inaczej. Dlaczego?
Nie tłumaczyłbym tego jedynie naturalnym zmęczeniem wyborców i potrzebą zmiany, albo też kondycją gospodarki, która realnie się pogarsza. Kluczem jest tutaj ten, kto rzucił wyzwanie Viktorowi Orbánowi – Péter Magyar.
W wywiadzie, jakiego udzielił niedawno polskim mediom, przedstawił się jako „rozwiedziony mężczyzna z trójką wspaniałych dzieci, kochający swój kraj i jego historię. Krytyczny proeuropejczyk i konserwatywny liberał”.
Magyar, rocznik 1981, na hasło, które umieścił na profilu w mediach społecznościowych, wybrał papieskie „Nie lękajcie się”. W pierwszych wywiadach często powoływał się na dziedzictwo św. Jana Pawła II.
Do początku 2024 r. Magyar korzystał ze wszystkich przywilejów systemu stworzonego przez Orbána. Był w tamtym okresie mężem Judit Vargi, minister sprawiedliwości. Pracował w rozmaitych instytucjach, w których pomnażał swój majątek.
Péter Magyar: człowiek, który wyszedł z systemu
Ten „odwrócony” działacz Fideszu rozwiódł się nie tylko z żoną, ale także z partią w lutym 2024 r. Był to miesiąc nadzwyczaj gorący. Dziennikarze niezależnych mediów upublicznili wówczas informację, że prezydent Katalin Novák uniewinniła latem 2023 r. osobę skazaną za tuszowanie pedofilii. Kontrasygnaty udzieliła minister sprawiedliwości Judit Varga.
Emocje społeczne, które wzbudziła ta informacja, doprowadziły jednego wieczoru, 10 lutego 2024 r., do trzech wydarzeń: zrzeczenia się urzędu przez prezydent Novák, wycofania się z życia politycznego byłej już wtedy minister Vargi oraz oświadczenia Pétera Magyara, który zapowiedział walkę z systemem Fideszu – tego samego, dzięki któremu się dorobił.
Magyar deklarował także ujawnienie wielu faktów z funkcjonowania NER-u. To akronim od węgierskiego terminu, który można tłumaczyć jako Narodowy System Współdziałania. Był to rodzaj nowej umowy społecznej, którą Fidesz wpisał w swój program wyborczy w 2010 r. (swoją drogą ostatni, jaki został opublikowany).

System NER stał się synonimem stworzenia nowej klasy oligarchów, która dorobiła się majątków na państwowych kontraktach. Spośród wielu przedstawicieli dwóch jest szczególnie znanych: Lőrinc Mészáros (kolega premiera z dzieciństwa, inkasent gazowy, który stał się najbogatszym Węgrem) i István Tiborcz (zięć premiera: mąż Ráhel, najstarszej córki Orbána).
Jednak w ciągu półtora już roku politycznej działalności w roli opozycjonisty, Magyar nie ujawnił żadnych przełomowych rewelacji – poza upublicznieniem potajemnego nagrania jego prywatnej rozmowy z ówczesną żoną.
W węgierskiej polityce dominują dwa bloki prawicowe
Nie jest tak, że opozycja wobec Orbána nigdy nie prowadziła w sondażach.
Jesienią 2021 r., na kilka miesięcy przed ostatnimi wyborami, instytut Medián dawał jej minimalne (o trzy punkty procentowe) prowadzenie przed Fideszem. Obecnie jest ono jednak trzykrotnie większe. Uwagę zwraca też deklarowana frekwencja: ponad 80 proc.
Co takiego różni rok 2022 i 2026? Przede wszystkim siła kontrkandydata. Przed trzema laty mieliśmy do czynienia z mniej bądź bardziej formalną i wymuszoną koalicją kilku partii o ideowej proweniencji przedstawiającej całe spektrum polityczne: od prawicy po liberałów i lewicę. Ostatecznie w opozycyjnych prawyborach wyłoniono wspólnego kandydata na premiera, którym został Péter Márki-Zay. Nie był on szerzej znany, finalnie nie udźwignął też trudu reprezentowania tak różnych środowisk.
Dzisiaj z Péterem Magyarem jest inaczej. W ciągu trzech miesięcy od ujawnienia swoich politycznych aspiracji był on w stanie przejąć niemal cały dotychczasowy elektorat opozycji, także tej liberalnej i lewicowej. Od samego początku wyborcy pokładają w nim nadzieję na skuteczne pokonanie Fideszu.
W efekcie węgierska scena polityczna zamieniła się w dwa bloki prawicowe. Poza już wspomnianymi ugrupowaniami – Fidesz-KDNP oraz TISZA – w sondażach przewijają się jeszcze dwie partie: skrajnie prawicowa Mi Hazánk (pol. Nasza Ojczyzna; jej lider uważa, że Ukraina sama jest sobie winna wojny) i lewicowo-liberalna Koalicja Demokratyczna (ta balansuje na pięcioprocentowym progu wyborczym).
Trzy z tych czterech partii orientują się więc po prawej stronie sceny politycznej.
Na czym polega przekaz Pétera Magyara?
Chociaż Magyar rzucił Orbánowi rękawicę, to ideowo wcale nie jest mu tak odległy. To w tym zresztą upatruje swojej szansy na pokonanie obecnie rządzącej koalicji i na pozyskanie części zwolenników Fideszu.
Co więcej, sam jest przekonany nie tyle o swoim zwycięstwie, co o całkowitym pokonaniu Orbána i uzyskaniu w nadchodzących wyborach parlamentarnych większości konstytucyjnej dwóch trzecich głosów. Posiadanie takiej większości pozwala nie tylko na uchwalenie nowej ustawy zasadniczej, ale również na zmiany ustaw organicznych, do których nowelizacji potrzebna jest właśnie większość konstytucyjna (to np. ordynacja wyborcza czy ustawa medialna).
Na siłę przekazu Pétera Magyara składają się przede wszystkim trzy elementy: rozliczenie rządów koalicji Fidesz–KDNP, uzyskanie dostępu do środków unijnych (w tej chwili część z nich jest zablokowana), a także poprawa sytuacji w służbie zdrowia oraz w edukacji (zwłaszcza kondycja systemu ochrony zdrowia jest postrzegana przez Węgrów jako fatalna). Sposobu na rozliczenie Orbána Magyar upatruje m.in. w zaangażowaniu Prokuratury Europejskiej.
Czy Magyar podziela poglądy Orbána?
Europejski mainstream upatruje w Péterze Magyarze szansę na niemal epokową zmianę na Węgrzech. Wydaje się jednak, że są to bardzo wygórowane oczekiwania, których tenże nie będzie w stanie spełnić.
Z polskiej perspektywy istotne są zwłaszcza jego poglądy na kwestie bezpieczeństwa – te zaś nie różnią się w sposób istotny od tych, które od lat reprezentuje Fidesz. Weźmy kwestię dziś najbardziej palącą: Ukrainę. Magyar, podobnie jak Orbán, nie chce tranzytu broni przez terytorium Węgier ani zaangażowania Budapesztu w szerszą pomoc militarną.
Tłumaczy to w ten sam sposób, jak jego dawny pryncypał – dobrem węgierskiej diaspory, która zamieszkuje ukraiński obwód zakarpacki. Posługuje się tu spisem z 2001 r., wedle którego mniejszość ta liczyła 150 tys. osób. Dziś szacuje się, że jest co najmniej o połowę mniejsza.
O ile Orbán jest całkowitym przeciwnikiem członkostwa Ukrainy w Unii, o tyle Magyar nie popiera przyznania Ukrainie tzw. ścieżki przyśpieszonej. Od Manfreda Webera, przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej, uzyskał zapewnienie, że frakcja EPL będzie respektować to podejście.
W wielu kwestiach Magyar nie ujawnia poglądów
Co zaś tyczy się Rosji, podejście Orbána sprowadza się do uznania, że powinno się z Putinem utrzymywać kontakt business as usual. Obecny premier uważa, że Rosja to filar bezpieczeństwa energetycznego Węgier. A co myśli o tym Magyar? Niewiele. To też jeden z jego znaków rozpoznawczych: nie deklarować się w tak wielu tematach, jak to tylko możliwe.
Taka powściągliwość pozwala mu być „strawnym” dla szerokiego grona elektoratu – już zdeklarowanego i potencjalnego. Bo warto pamiętać, że jedna trzecia Węgrów deklaruje dziś, że wciąż nie wie, na kogo będzie głosować (bądź nie wie, czy w ogóle weźmie udział w wyborach).
Lider TISZY uważa więc oględnie, że Węgry powinny z Rosją współpracować – taki postulat prezentował długi czas, twierdząc, że z uwagi na uwarunkowania geograficzne (brak dostępu do morza) i ekonomiczne (niska cena energii ze Wschodu), Rosja jest dla Węgier ważnym partnerem.
Jednak kilkanaście dni temu ogłosił program, w którym stwierdził, że pod jego rządami do 2035 r. Węgry uniezależnią się od rosyjskich węglowodorów. Jak? O tym nie wspomina. Bo choć techniczne możliwości są, to energia z innych źródeł będzie zapewne droższa, a zatem mniej akceptowana społecznie.
Premier Węgier na pewno łatwo nie odda władzy
Deklasacja rywali politycznych przez obóz Orbána była dotąd niepodważalna. Poparcie, którym cieszył się on, było od lat wzmacniane przez dostosowywanie ordynacji do potrzeb partii (np. przez zmianę okręgów wyborczych). Wszystko po to, by nawet przy malejącym poparciu dla koalicji Fidesz–KDNP wciąż wygrywać.
Choć dziś Orbán stara się stworzyć wrażenie, że bagatelizuje fakt, iż poparcie mu spada, to jednak widać w jego otoczeniu symptomatyczne ruchy. Od koordynowania kampanii odsunięty został właśnie András Gyürk, któremu Fidesz zawdzięczał wszystkie zwycięstwa od 2010 r. To może być zapowiedź odejścia od „siermiężnego przekazu”. Media spekulują, że jego następcą będzie Balázs Orbán (zbieżność nazwisk przypadkowa), szef biura politycznego premiera.
Czas gra wprawdzie na korzyść Magyara, a sondaże mu sprzyjają. Nie ma jednak wątpliwości, że Orbán łatwo władzy nie odda. Dla jej zachowania gotów będzie podjąć wszelkie działania, włącznie z legislacyjnymi, które utrudnią Magyarowi zwycięstwo. Zostanie do tego zaprzęgnięte całe państwo i wszyscy wierni mu oligarchowie.
Dźwignia na mostku Orbána już przestawiona jest na komendę „cała naprzód”.
Dr DOMINIK HÉJJ jest politologiem, specjalizuje się w tematyce węgierskiej. Autor książki „Węgry na nowo. Jak Viktor Orbán zaproponował narodową tożsamość”. Tłumaczy węgierską rzeczywistość na portalu www.kropka.hu
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















