Odwiedzanie

Wdowiec, mężczyzna po osiemdziesiątce stojący nad swoim grobem. Tak, to jego grób. Na płycie obok imienia i nazwiska zmarłej żony jest również jego imię i nazwisko. Kamieniarz będzie musiał jedynie dopisać datę zgonu. Czy zrobi to ładnie? W miarę jak lata upływają, rośnie niepokój, czy znajdzie odpowiedni wykrój cyfr. Chociaż to przecież wszystko jedno. Ale nie, robota powinna być zrobiona dobrze. Napis na grobie nie może wyglądać jak żart.
Czyta się kilka minut

"A co jest po Twojej stronie? / Powiedz raz powiedz / co jest po Twojej stronie?", prosił Boga w wierszu starzejący się Jarosław Iwaszkiewicz.

Córka - lub synowa - stoi nieco z boku, przyglądając się ojcu w milczeniu. W końcu podchodzi, poprawia mu szalik. Poprawianie szalika, kołnierza, otrzepywanie ubrania, delikatne i niepotrzebne, pytanie, czy ci nie zimno, czy może chcesz już iść - to nasze rytuały zakłopotania, zniecierpliwienia i troski. Oznaki czułości, która niekiedy budzi się i umiera w tej samej chwili.

Wdowiec, wdowa to ktoś, kogo okradziono. Przypomina mi się opowieść Piotra Kłodkowskiego, który odwiedził kiedyś grotę Buddów w Ellurze. Wypełniały ją kobiety w różnym wieku, o twarzach szarych i smutnych, wszystkie w chustkach zakrywających ogolone głowy. "To wdowy, powiedział tylko nasz indyjski przewodnik. Od razu zrozumiałem. Wdowy, potępiane przez gorliwych braminów i skazane na banicję przez tysiącletnią tradycję. Nikt ich nie chce. Nikomu nie są potrzebne. Po śmierci męża nie ma dla nich miejsca w tradycyjnym społeczeństwie. Wielu Hindusów wierzy, że wdowy przynoszą nieszczęście, dlatego należy pozbywać się ich jak morowej zarazy, jak najszybciej, bez oglądania się na jakiekolwiek odruchy ludzkiego współczucia".

Kobieta bierze ojca pod rękę. On idzie niezgrabnie, opierając się na lasce. Mężczyźni, kiedy przydarzy im się jakaś kontuzja, szybciej robią się niezgrabni. Na szczęście kobieta jest silna, trzyma go mocno. Alejka powoli zapełnia się ludźmi i ktoś w tym tłumie mógłby niechcący potrącić laskę, którą mężczyzna stawia zbyt szeroko. Odchodzą w stronę kwatery, w której nie ma odwiedzających, chociaż są kwiaty, sztuczne, a nawet pojedyncze znicze. Na tabliczkach napisy: "NN - mężczyzna. Znaleziony tego a tego dnia".

"Co zostaje?" "Tu? Nic. Ostatecznie - nic. Po co miałoby coś zostawać?"

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2008