Obywatel - wrogiem

W książce Rzeczpospolita obywateli prof. Wiktor Osiatyński nazwał Polskę krajem wydającym setki zbędnych zezwoleń. Nasze państwo lubi nas mieć na oku: tworząc nakazy i zakazy, kontrolując. W efekcie powstaje gąszcz przepisów, dzięki którym można, np. jak czynił to w latach 1998-2000 Roman Kluska, prezes Optimusa, eksportować komputery na Słowację, skąd potem importowało je dla szkół MENiS.
Czyta się kilka minut

Że to trochę absurdalne? Taki był przepis, zwalniający z VAT komputery importowane, krajowe zaś - nie. W czerwcu 2002 r. Kluskę, pod zarzutem wyłudzania podatku VAT, zatrzymała brygada antyterrorystyczna. Wiele miesięcy później okazało się, że zatrzymanie było niesłuszne, a trzy lata post factum sąd orzekł dla przedsiębiorcy... 5 tys. złotych odszkodowania. Według Kluski, państwo powinno mu wypłacić 1,5 mln zł odsetek, jakie otrzymałby z banku, gdyby tam właśnie ulokował 8 mln zł kaucji (tyle musiał wpłacić, by wyjść z aresztu).

Kilka miesięcy przed aresztowaniem Kluski prokuratura i służby specjalne zatrzymały, pod zarzutem stwarzania zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, Andrzeja Modrzejewskiego, prezesa Orlenu. Powołana później komisja śledcza ustaliła, że było to działanie bezprawne, a prokuratura prawdopodobnie działała pod naciskiem politycznym. Natomiast na kilkanaście dni przed ogłoszeniem decyzji w sprawie wysokości odszkodowania dla Kluski aresztowano wiceszefa NFZ Michała Kamińskiego, który miał wziąć dwie łapówki w wysokości... 1000 zł (w postaci, ufundowanych przez firmę, obiadu i kolacji imieninowej). Zadziwia szybkość, z jaką organa państwa - niezależnie od rangi przestępstwa, jakiego mieli się dopuścić podejrzani - pozbawiają jednostki wolności w imię ochrony swoich interesów gospodarczych. PRL, kiedy wolność jednostki zawsze można było poświęcić na ołtarzu “ważnych interesów państwowych i społecznych", skończyliśmy “przerabiać" 16 lat temu. Mimo to prokuratorom ciągle trudno przestrzegać standardów państwa prawa: Skarb Państwa staje się ważniejszy niż konkretny podatnik, a przynoszące poklask posłuszeństwo wobec tzw. opinii publicznej - przekonanej, że “wszyscy kradną, a afera goni aferę" - cenniejsze niż żmudne przekonywanie o nadrzędnej wartości praw jednostki: do wolności czy domniemania niewinności.

Trudno się dziwić, że Roman Kluska wybrał “emigrację wewnętrzną": zajął się wspieraniem dobrej książki i wypasem owiec na Podhalu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2005