Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Obrońcy śpiworka

Obrońcy śpiworka

13.03.2018
Czyta się kilka minut
Pod koniec fali tegorocznych mrozów do sieci trafiło zdjęcie kartki wywieszonej w klatce bloku na warszawskich Kabatach.
FOT. GRAŻYNA MAKARA
FOT. GRAŻYNA MAKARA
L

Lokator z mieszkania 129 zaapelował do sąsiadów, by nie wpuszczali na klatkę bezdomnych. Bo ktoś wpuścił, zrobił herbatę (czego dowodem pokazane na zdjęciu kubki) i skończyło się tak, że bezdomny podłożył sobie pod głowę leżący na saneczkach dziecięcy śpiworek. I teraz śpiworek trzeba będzie uprać, co kosztuje 35 zł. „Prosimy nie wpuszczać na klatkę bezdomnych, którzy stanowią zagrożenie dla nas i dla naszego mienia. Liczymy także na przyzwoitość właścicieli kubeczków i na przeprosiny za zaistniałą sytuację” – czytamy w ogłoszeniu.

Początkowo myślałem, że to fejk. Że jednak nie – przekonały mnie dwie rzeczy. Pierwsza: po wrzuceniu owego zdjęcia na Facebooka otrzymałem wiadomość od autorki fotografii, która poinformowała, że rozmawiała z autorem kartki i ów był z siebie dumny, iż udało mu się wypłoszyć z klatki „śmierdziela”. Dowód drugi: komentarze rodaków, którzy zalali mi...

6066

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

a obrona dobytku obroną dobytku. Przykład bardzo ciekawy, ktoś pomógł, poczuł się "SUPER", prawie jak Jezus, ale wymierną stratę poniósł ktoś inny. Fajnie się pomaga, zwłaszcza cudzym kosztem.

Stratę w wysokości 35 zł? "Dobytek" w postaci śpiworka? "Prawie jak Jezus"? Wow.

Ja wiem, dla wielu 35 zł to "grosze" ale dla sporej części społeczeństwa to dotkliwa strata, co do poczucia bycia "Jezusem" to już proszę pytać innych, tych bardziej "uzależnionych" od tego typu doznań.

Ok, przyjmuję do wiadomości, że są ludzie, dla których 35zł jest ważniejsze niż ryzyko śmierci obcego człowieka. Tylko co to ma wspólnego z chrześcijaństwem? ("Wszystko coście uczynili jednemu z braci moich najmniejszych, mnieście uczynili")

Jest Straż Miejska jest Policja, są noclegownie. To nie średniowiecze. Jeśli komuś grozi śmierć temu te służby mimo wszystko pomogą. A jak ktoś chciał pomóc, ot tak z klatki schodowej, to miał zaprosić do domu, a nie dopuszczać do sytuacji, że ten ktoś będzie siedział na klatce schodowej. Przecież wiadomo, że są potrzeby fizjologiczne, spanie, robienie kupki, siku itd. Skandaliczny brak wyobraźni, dał kubeczek i co????!!!! że sprawa załatwiona? a guzik z pętelką ;p a tak ktoś dał kubeczek, 0ch jaki wspaniały! ale ktoś inny prał śpiwór, a pewnie jeszcze kto inny kał po piwnicy sprzątał. Ci pozostali już są beee, bo sytuacją nie byli zachwyceni. ps. jak chrześcijaństwo wygląda jak ta sytuacja z kubeczkiem to ja definitywnie rezygnuję, jeden zbiera zaszczyty kosztem innych, właściwie nic nie zrobił co byłoby dla niego cokolwiek uciążliwe, nawet kubeczek odzyskał, a inni zbierają bałagan po nim, ponoszą koszty, ale są beee, bo nie czynią tego z zachwytem i jeszcze ośmielają się protestować ! Typowe "chrześcijaństwo" pozoranckie gesty niewiele pomagające, nic nie wnoszące do sytuacji, brak wyobraźni, a konsekwencje ponoszą inni, i jeszcze są bluzgani, bo nie godzą się na opłacanie skutków tych półśrodków. Ot cała prawda o chrześcijanach, jeśli bezdomny jest twoim bratem dlaczego dajesz mu tylko kubeczek i dopuszczasz by spał na twardym betonie klatki schodowej z przywłaszczonym śpiworkiem zabranym jakiemuś dziecku? Pytam dlaczego? I jeszcze śpisz spokojnie. Ot kosmiczna hipokryzja. ps. bezdomny to oczywiście też człowiek, wypada pomóc czasem, tam gdzie ten ktoś oczekuje pomocy, nic na siłę, ale też dopilnować by z tej pomocy dla innych kłopot nie wyniknął, czy to zbyt wygórowane wymagania?

Ktoś poratował człowieka w potrzebie. Owszem, nie jest święty - nie wpuścił do domu, nie dał swojego płaszcza. Ale miał odwagę podejść, wyciągnąć rękę, wpuścić do przestrzeni prywatnej. Zobaczył w nim bliźniego. A reszta? Zapewne widzała tylko „brudnego, zawszonego, śmierdziela”. Czy „śpiworek” naprawdę był brudny, czy tylko chodzi o to, że w ogóle go dotykał? Co bardziej wkurzyło sąsiadów - strata 35zł czy sam fakt, że ktoś się wyłamał z mieszczańskiej solidarności, w której nie ma miejsca na takie gesty? Jeszcze osobista uwaga: umieć zobaczyć w drugim człowieku bliźniego, to jest trudne. Ja sam się dopiero tego uczę. Boję się agresji, unikam trudnych sytuacji. Dlatego dziękuję Autorowi za ten artykuł (a także @HuginMuninowi za jego polemikę), bo zestawiając obie postawy pomaga mi zdecydować, którą wybrać.

Drogi Jioszka stosowana przez Ciebie nadinterpretacja jest niedopuszczalna. Ja wiem, jest zawsze pokusa własnego wywyższenia, "ja pomagam (co z tego, że inni koszty tego ponoszą?) jestem bliski Bogu, nie co to ta banda egoistów, oni jak najgorsi, pewnie jeszcze oplują tego bezdomnego? o taaak! jestem super!" . Drog/a pani/e to tak nie działa, bezdomny nie jest małpką której jak się da odpowiednią ilość razy banana (najlepiej z cudzej siatki) to się pójdzie do Raju. Już przecież ustaliliśmy, że bezdomnych nikt z opisanych nie miał za braci (nie dopuściłoby się przecież tego by brat spał na korytarzu, choćby karimata by się w domu przecież dla niego znalazła). Czy widzimy w nich ludzi? Nie wiem jak inni, ja tak, co więcej mam ich za równych sobie (być może samemu prawie by się było na ich miejscu?), baaa wręcz za sąsiadów (tak, proszę sobie wyobrazić, że bezdomni mieszkają w miarę w stałych rewirach i są w jakiś tam sposób naszymi sąsiadami, noooo chyba, że ktoś mieszka w własnym domku, wyizolowanym bogatym osiedlu, nooo to dla kogoś takiego ten bezdomny jak się przedrze to niemal jak kosmita). Jak się ma ich za sąsiadów to często coś dostaną, na klatce też im się nieraz pozwala spać, ale nie cudzym kosztem i uzmysławia się im, że jak coś nabroją, to albo zostaną odnalezieni, albo będzie to "ostatni raz". Bezdomni są różni, lepsi, gorsi, różni, ku zgrozie powiem, że nawet i jakąś używką człowiek się z nimi podzieli (coś z tego życia też muszą mieć), ale jakby się wytarł do śpiworka od dziecka, też bym się wkurzył, jak to na sąsiada, i tyle w temacie.

Wreszcie trochę prawdy o Polakach-katolikach. "Już katolicy, jeszcze nie chrześcijanie".

To oczywiste. Jesteśmy katolikami niemal od urodzenia (przez chrzest), a do chrześcijaństwa dojrzewamy dopiero naszym życiem. Albo i nie dojrzewamy. "Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest."

Wzruszył mnie Pan Panie Szymonie tym oburzeniem (to nie jest ironiczna uwaga). Jazgotanie o brudnym śpiworku to najmniejsza z przykrości którą tzw. chrześcijanie potrafią sobie zrobić nawzajem

Potrafiłbym postąpić inaczej?, czy raczej do Kościółka różaniec a po zazdrość, pogarda i wygoda...?

"(...)bezdomny jest o kilka wizyt w łaźni, u fryzjera, u terapeuty, o parę miesięcy w mieszkaniu treningowym od tego, by wrócić na „domną” stronę życia". Jest nawet bliżej, strony bezdomną od "domnej" oddziela tak naprawdę tylko jedna myśl. Tyle że ta, wydawałoby się, tak mała odległość, jest dla większości przepaścią nie do przeskoczenia. W obie strony.

Szanowny Panie życie to nie bajka, raz się jest na wozie, innym razem pod nim. I ja i Pan też możemy być kiedyś bezdomnymi. Skupmy się jednak na tu i teraz i nie kombinujmy zanadto. Żyjemy dziś w czasach ogromnego dobrobytu, żadne pokolenia przed nami i pewnie po nas tego nie doświadczą. Zawsze byli i będą bezdomni, tak to już jest poukładane. Nie będę teoretyzował o przyczynach tego zjawiska, skupię się na swoich obserwacjach. Droga do bezdomności nie jest łatwa, najczęściej biegnie krzywdą zadaną najbliższym. Ten trening pozwala później bez skrupułów wcielić się w rolę pozbawionego empatii egoistycznego pasożyta. Oburza Pana kartka wywieszona na klatce schodowej, a o zamkniętych, ogrzewanych za nasze pieniądze, ociekających przepychem kościołach jakoś Pan nie wspomina. To prawda, że bezdomni roznoszą odporne na leczenie choroby, wszy, pchły itp. Ja miałem kiedyś zaszczyt przywlec do domu, zapewne z pociągu pchłę szachrajkę, która się obficie rozmnożyła, nie życzę nikomu takiej atrakcji. Ten syf nie wynika z ubóstwa ani biedy, tylko z niechlujstwa i degeneracji. Im nie trzeba miłości, litości, ciepłej zupki, czy otwartej ciepłej klatki schodowej, mają na to wylane, bardzo często w dosłownym słowa tego znaczeniu. Im potrzeba alkoholu, narkotyków, fajek, jakiegoś talerza ciepłej zupy, w miarę ciepłego kąta do spania. Nawet gdyby było to na największym zadupiu Bieszczad. Jednak tacy moralizatorzy jak Pan muszą ich przywracać na łono cywilizacji, uszlachetnić i umoralnić. Na trzeźwo położyć w noclegowni, obdarować ciepłą zupką i ukazać im cały ich upadek, a potem dźwignąć do lepszego świata. Oni mają to tymczasem w głębokim poważaniu, że tak delikatnie się wyrażę. Bo ci z nich, którzy się do końca jeszcze nie upodlili, znajdują koniec końców pomocną dłoń, kto szuka ten znajdzie, a kto prosi ten dostanie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]