Obcy we własnym kraju

04.12.2017

Czyta się kilka minut

Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP

Gdy piszę ten tekst w śródmiejskiej warszawskiej kawiarni, w piątkowy poranek, po jednej stronie sali siedzą (wyjątkowo dziś smutni) ludzie z Krytyki Politycznej, po drugiej szepczą coś do siebie dwaj najmłodsi dyrektorzy z TVP ze swymi elegancko konserwatywnymi kolegami z Krakowa, w centrum lokalu kawę popija niegdysiejsza przedstawicielka warszawskich ruchów miejskich, która teraz pracuje w Ratuszu. Czyli da się. Siedzimy obok, kulturalnie, każdy zanurzony w swej bańce, prowadzimy swe pługi przez kości mniej lub bardziej umarłych i próbujemy rzecz jasna uratować Polskę przed sobą nawzajem.

Obecna przy podstoliku lewicowym autorka OKO.Press Agata Szczęśniak napisała niedawno tekst „Nikt nie czeka na lewicę”, w którym ze smutkiem konstatuje, że w Polsce lewica nie odrodzi się niczym Feniks z popiołów, bo nie ma tutaj na nią zapotrzebowania (dodam od siebie, że to, które było, zostało wspaniale skonsumowane przez PiS). Popiołem z tego nieodrodzonego Feniksa sypie swą głowę również Chris Maiano, amerykański działacz socjalistyczny, autor lewicowego „Jacobina”, gdy pisze o konieczności wyzwolenia się z pęt akademickich debat i przekierowaniu energii na działanie. Ot choćby w stylu podziwianych przezeń Berniego Sandersa i Jeremy’ego Corbyna. Oni, w przeciwieństwie do np. partii Razem, okazali się trochę bardziej skuteczni i głosy oddali na nich nie tylko znajomi.

Być może pierwszym ruchem w tę stronę byłoby podarowanie pod choinkę naszym znajomym, którzy w kawiarni nie przysiedliby się do podstolika kolegów z TVP, książki „Obcy we własnym kraju”. Arlie Russell Hochschild, socjolożka z Berkeley, postanowiła sprawdzić, jak to możliwe, że w Stanach Zjednoczonych na prawicę – a konkretnie na Partię Herbacianą i Trumpa – gotowi są oddawać głos ludzie, którzy jak nikt inny powinni chcieć federalnej pomocy opiekuńczego państwa w sporze z zagrażającymi im koncernami.

Hochschild ruszyła więc na amerykańskie Południe, do Luizjany – to jeden z najbiedniejszych stanów USA, a zarazem jedno z najbardziej zanieczyszczonych miejsc w Ameryce – po to, by zrozumieć ludzi, którzy z jej lewicowego punktu widzenia robią sobie samym wbrew. Po pięciu latach spędzonych z – jak pisze – „moimi przyjaciółmi z Partii Herbacianej” ma dla czytelników zapis niesamowitej podróży w głąb duszy Innego, którego nie chce oceniać, ale pragnie zrozumieć. „Interesowało mnie, co ludzie chcą czuć, jakie uczucia uważają za właściwe i niewłaściwe i co czują w związku z całym szeregiem spraw” – pisze i dodaje, że „obowiązują określone zasady odczuwania, różne dla prawej i lewej strony sceny politycznej. Zwolennicy prawicy pragną uwolnić się od liberalnych wyobrażeń o tym, co należy czuć – np. cieszyć się na widok pary świeżo zaślubionych gejów, smucić losem syryjskiego uchodźcy, nie oburzać na podatki. Lewica zaś wszędzie dostrzega uprzedzenia. Forsowane przez nią »zasady odczuwania« kwestionują podstawowe emocje leżące u podłoża prawicowych przekonań”.

O te przekonania pojechała pytać ludzi do miejsc takich jak Lake Charles, miasta położonego 50 km od wybrzeży Zatoki Meksykańskiej, w którym ziemia paruje chemikaliami. Luizjana ma bogate złoża gazu ziemnego i ropy i od dziesiątek lat jest niemiłosiernie eksploatowana przez koncerny, które mamione przez władze stanowe przywilejami, za nic mają nie tylko naturę, ale i ludzi zamieszkałych na niszczonych przez nie terenach. Jak mówi w książce były szef stanowego Departamentu Jakości Środowiska – im więcej ulg z budżetu stanu dla koncernów, tym bardziej niedofinansowane są szkoły i szpitale publiczne, ograniczona pomoc dla ubogich i słabsze pozostałe sektory gospodarki. A jednak schorowani i biedni mieszkańcy Luizjany nie są gotowi, by walczyć o prawo do życia w nieskażonym środowisku, o wsparcie rządu federalnego w walce z koncernami, o odszkodowania za utracone zdrowie, a czasem nawet życie.

Hochschild szukając odpowiedzi na swoje pytania sięga do – jak pisze – głębokiej historii wyborców Trumpa i Tea Party. Nazywa w ten sposób historię ludzi, która nie opiera się na faktach, lecz na odczuciach. Głęboka historia każdego z nas to opowieść o tym, jak rzeczywistość jest przez nas odczuwana. Swoją niesamowitą podróż przez matecznik amerykańskiej prawicy Hochschild kończy listami do przyjaciół po obu stronach barykady. W liście do tych o lewicowej wrażliwości pisze: „Dlaczego nie poznasz jakichś ludzi spoza swojej politycznej bańki? (…) prawdopodobnie poznasz wspaniałych ludzi, od których będziesz mógł się wiele nauczyć na temat mocnych więzi społecznych, siły charakteru i odporności na przeciwności losu. (…) Rozważ, czy gdybyś był na ich miejscu, nie myślałbyś trochę podobnie”. List do ludzi po prawej kończy zaś słowami: „Może macie ze sobą więcej wspólnego, niż ci się wydaje, jak na ironię bowiem zwolennicy lewicy też często czują się obcy we własnym kraju”.©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Pisarka i dziennikarka, wcześniej także liderka kobiecego zespołu rockowego „Andy”. Dotychczas wydała dwie powieści: „Disko” (2012) i „Górę Tajget” (2016). W 2017 r. wydała książkę „Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy”. Wraz z Agnieszką… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2017