Niezadane

Dlaczego między córkami a matkami jest aż tyle bólu? Najlepsze, co samej sobie mogę odpowiedzieć, jest to, że pod spodem bólu jest miłość. Ktoś, kogo nie kochamy, nie może nas aż tak zranić.

Reklama

Niezadane

Niezadane

24.05.2021
Czyta się kilka minut
Dlaczego między córkami a matkami jest aż tyle bólu? Najlepsze, co samej sobie mogę odpowiedzieć, jest to, że pod spodem bólu jest miłość. Ktoś, kogo nie kochamy, nie może nas aż tak zranić.
JOANNA RUSINEK
I

Idę po następną kawę, przekładam książki, poprawiam poduszki, a laptop już któryś raz przygasa od mojej bezczynności. Zwlekam. Czuję, że kiedy zacznę pisać ten tekst, stanę naprzeciwko czegoś nieskończenie skomplikowanego, a równocześnie tak ważnego, że nie można po prostu przejść obok tego tak, jak obok innych rzeczy nieskończenie skomplikowanych.

Poproszono mnie o napisanie artykułu o relacji między matką i córką, a zamawiający redaktor nazwał tę relację „osią świata”. Czując, że potrzebuję pomocy, zapytałam liczne facebookowe znajome: „Jakie ważne pytanie chciałybyśmy postawić swoim matkom i córkom, ale nie byłyśmy gotowe?”. Dostałam łącznie kilkaset odpowiedzi, głównie w prywatnych wiadomościach. Zdecydowana większość to pytania dorosłych córek do matek, a nie matek do dorastających córek.

Treść tych pytań poruszyła mnie do tego stopnia, że postanowiłam uczynić je...

21839

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

przywiązanie jakie w sposób naturalny tworzy się pomiędzy blisko spokrewnionymi i razem żyjącymi oparte nie jest na żadnych nadprzyrodzonych mocach ani idealizowanych i zwyczajnie mocno przereklamowanych uczuciach - to proste reakcje odruchowe i uzależnienia wywoływane ekspresją hormonalną, a że takie związki nieraz przybierają formę toksyczną to raczej spodziewany co do zasady skutek niż wyjątek czy ewenement - kto tego nie pojmuje ten śmiało może pisać teksty jak ten powyżej

Czy konieczny jest przy prezentacji innego punktu widzenia tak nieprzyjemny akcent jak ten w ostatnim zdaniu ? Liczę na refleksję i więcej wrażliwości na przyszłość. Pozdrawiam

nie to ładne co ładne, ale to ładne co się podoba itede, a z kwestią wrażliwości jest tak, że nieraz przybiera chorobliwą postać alergii - napisałem konkretnie i na temat, nie uważam bym pisząc komentarz do tekstu był zobligowany do kłaniania się mu

Nie da się zaprzeczyć, że relacje matka córka więcej, rodzic dziecko mocno ostatnimi czasy ewoluowały. Czy w dobrym kierunku, każdy sam musi na to sobie odpowiedzieć. Skutki obserwujemy wszyscy. Rodzina przestała być priorytetem. Dziecko postrzega się jako przeszkodę w osiągnięciu kariery, bez względu na to co pod tym słowem sobie wykoncypujemy. Na portalach randkowych, aż roi się od 40 letnich matron, poszukujących drugiej połowy, podpory na starość, antidotum na samotność. Szukają wolnego bez zobowiązań, inteligentnego, przystojnego, zaradnego, niezależnego finansowo i mieszkaniowo, takiego do rany przyłóż. Dziecko, córka szczególnie to kłopot i utrapienie, psa lub kota sobie lepiej sprawić.

Nie znoszę dnia matki. Moja mama mnie zostawiła. W moim świecie ja jej po prostu nie mam i po prostu zapominam o jej istnieniu. Ale potem przychodzi dzień matki i przypominam sobie, że potrafiła mnie porzucić po prawie 10 latach wychowywania mnie. Wiecie jakie to okrutne uczucie, kiedy jesteś dzieckiem i twój rodzić cię już więcej nie chce? I czytam ten tekst mając nadzieję, że znajdę kogoś podobnego do mnie? A widzę tylko ugłaskiwanie matkom. Jest coś niesamowicie niesprawiedliwego w usprawiedliwianiu wyrodnych matek. Kiedy jesteś dzieckiem oddajesz jej wszystko, co masz. Kochasz ją, nieważne jak beznadziejna by nie była. Ja też bardzo długo kochałam swoją mamę po tym, jak mnie zostawiła. Bardzo długo za nią tęskniłam i miałam nadzieję, że będzie częściej się ze mną widywać, że będzie do mnie dzwonić. I wszyscy na około mi mówili, że muszę utrzymać z nią kontakt, bo matka jest tylko jedna. Dziesięciolatce mówili, że musi dobijać się do swojej matki. I nigdy się nie dobiłam. I miałam okazje jej zadać pytanie: Czemu mnie zostawiłaś? Czemu mnie nie chcesz? Nie umiała odpowiedzieć. Można dostrzegać gesty miłości w nieumiejętności, ale co mam dostrzegać jeżeli nie miałam niczego? Niewyobrażenie przykrym jest być zmuszaną do kochania kogoś, kto tak naprawdę nie kochał mnie.

Zgadzam się z tobą, ten tekst jest jednostronny, bierze w obronę matki. Nie musisz kochać matki, która cię porzuciła. Nie musisz kochać żadnej matki. Bardzo jestem dotknięta tym, ze de Barbaro myśli, ze córki nie zdają sobie sprawy z tego jak złożona była sytuacja matek. Mysli, ze mówi córkom coś czego nie wiedza, a prawda jest taka, ze one jako dzieci usprawiedliwiały matki tak jak ona właśnie opisuje i w pewnym momencie powiedziały dość. Dość usprawiedliwiania. Nie wiem co ten tekst miał wnieść i dlaczego pani de Barbaro ze swoją płaska i moralizatorska wizja relacji wyładowała na okładce.

Dziękuję Pani za ten tekst. Choć nie jestem córka a synem i jestem ojcem, to mocno przeżywałem uczucia które mi towarzyszyły czytając go. Dopiero od niedawna zaczynam świadomie docierać do trudnych uczuć i bólu związanych z relacją z moją mamą. Od niedawna uczę się czuć. Widzę siebie tam na dnie, we wraku (w moich wyobrażeniach jest to kufer w którym jestem schowany, przestraszony, zamknięty, niewinny...). To boli i jest to trudne spotkanie. Dzisiaj mam wrażenie że dopiero w niedużej części ciało czuje ból i uczucia związane z pytaniami "dlaczego", "jak mogłaś" zaczynają wychodzić. Trudno jest jakoś pogodzić złość, żal, smutek ze współczuciem, tak się jednak u mnie dzieje. Dostrzegam moją mamę, jej ból, przemoc jakiej doświadczyła, wstyd, lęk i widzę że jej wrak jest dużo większy, ma grubsze ściany, leży dużo głębiej na dnie niż mój i widzę że nikt nigdy nie pomógł jej wyjść z tego wraku a nawet być może nie ma świadomości że tam jest. Pozdrawiam serdecznie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]