Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Niemcy: radykalizm na fali

Niemcy: radykalizm na fali

06.03.2016
Czyta się kilka minut
Alternatywa dla Niemiec to nowe i groźne zjawisko w Republice Federalnej. W najbliższą niedzielę partia wejdzie do trzech landtagów. To także test nastrojów w całym kraju.
Przewodnicząca AfD Frauke Petry na zjeździe partii w Hanowerze, 29 listopada 2015 r. Fot. Julian Stratenschulte / DPA / PAP
S

Saksonia, znów Saksonia! Tym razem nie metropolitalne Drezno, ale Clausnitz w Rudawach. Całe Niemcy mogły to oglądać – bo rzecz nagrano, a nagrania upubliczniono – jak setka wściekłych mieszkańców Clausnitz zatrzymuje i otacza autobus z piętnastoma uchodźcami z Bliskiego Wschodu, którzy mieli zostać zakwaterowani w tym górskim miasteczku. Złość, gniew, okrzyki: uchodźcy byli tak przerażeni, że przez dwie godziny bali się opuścić autobus.

Jak na ironię, mieszkańcy Clausnitz – wśród nich, jak się potem okazało, członkowie Alternatywy dla Niemiec (AfD), nowej partii skrajnej prawicy – wznosili hasło, które ćwierć wieku wcześniej było tu, na terenie ówczesnej komunistycznej NRD, wezwaniem do buntu w imię wolności: „Wir sind das Volk!”. To my jesteśmy narodem.
Gdy na miejsce przybyli policjanci, postanowili zakończyć awanturę w sposób być może jedyny możliwy z punktu widzenia...

12521

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kiedyś zmuszano Niemców z NRD by tolerowali bezprawie i gwałty sowieckich bandziorów, dziś chcecie ich zmusić by tak samo tolerowali przestępstwa islamistów, to macie co macie, każdemu mogą w końcu siąść nerwy.

Instynktowna obrona własnej tożsamości narodowej jest "skrajnym prawactwem", a bezmyślne wpuszczanie do kraju "wszystkich jak leci", a wśród nich terrorystów i radykałów oraz milczenie w mediach na temat ich wybryków jest "jedynym rozsądnym wyborem"...

Nie odniosłem takiego wrażenia czytając artykuł

Mogę prosić o bliższe zdefiniowanie "tożsamości narodowej", w szczególności w kontekście jej "instynktownej obrony"?.. Skąd ten instynkt? co to za instynkt??... jakaś mutacja najnowsza genetyczna? - bo pojęcie narodu jest baardzo młodziutkie... I jeszcze jedno, czy charakterystyczne dla skrajnego prawactwa hasło "Polska dla Polaków", to jest ta prawidłowa reakcja na "bezmyślne wpuszczanie do kraju "wszystkich jak leci"?...

1. felietonik jest o Niemczech a nie o Polsce (jakby kto nie zauważył), a w Polsce póki co nikt jeszcze nikogo nie wpuszcza "jak leci". 2. Instynkt to instynkt, w obliczu zagrożenia człowiek się po prostu broni, ideologia spełnia drugorzędną rolę, wybiera się taką która skuteczniej(przynajmniej w ocenie wybierającego) chroni przed zagrożeniem.

Felieton jest o odradzaniu się nacjonalistyczno-faszystowskiej zarazy w Niemczech, skojarzenia z Polską są jak najbardziej uzasadnione. A z instynktem to jest sprawa jasna - pytanie było o co chodzi z tą "instynktowną obroną tożsamości narodowej". Jakby kto nie doczytał.

Polski nacjonalizm z niemieckim ma się tak jak krzesło do krzesła elektrycznego. Nasz był zawsze wewnętrznym kabaretem który dzielił kraj, cieszył wrogów i jeśli komukolwiek szkodził to nam samym. Niemiecki "straty własne" ograniczał do "niezbędnego minimum" i wcześniej czy później zawsze sprowadzał się do zewnętrznej ekspansji. Wszelkie wrzucanie do jednego worka wszelkich deklaracji o "miłości ojczyzny" do faszystowskiego worka jest i śmieszne, i nieefektywne, i zakrawa na sowiecką propagandę.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]