Nie z nicości

To się wydarzyło tylko raz, aczkolwiek w scenerii już znanej. Wystarczy przypomnieć, jakie zjawiska przyrodnicze towarzyszyły przekazaniu Tory Mojżeszowi.
Czyta się kilka minut

Góra Synaj zadrżała, okryła się obłokiem, pojawił się ogień. Podobnie dzieje się "tam, gdzie przebywali", trzęsąc się ze strachu, apostołowie. Trudno się dziwić ich strachom, obawy nie były bezpodstawne. Przecież pięćdziesiąt dni temu ich wszystkie nadzieje związane z Jezusem legły w gruzach. I oto cud: ci sami ludzie, przed chwilą szukający schronienia za zaryglowanymi drzwiami, otwierają je na oścież, wdrapują się na dach domu, przemawiają, i to tak, że gęstniejący tłum nie może wyjść z podziwu. Skąd więc ta odwaga? Ta nagła przemiana?

Czy nagła? Pięćdziesiąt dni to niewiele, ale i niemało. Pod warunkiem, że człowiek odkryje w sobie, w swojej przeszłości, nowe źródło światła, czyli po nowemu popatrzy na to, co mu się przydarza. Nowość tego spojrzenia polega na tym, że tam właśnie, gdzie dotychczas zionęła przepaść, przerażająca ciemność, rozbłysnął ogień. Apostołowie mogli namacalnie stwierdzić, w jaki sposób spełniają się proroctwa mówiące o tym, że Bóg wypisze swoje prawo nie tylko na kamiennych tablicach, ale przede wszystkim napełni nim ludzkie serca, czyli umysły.

Apostołowie stanęli na nogi, wyprostowali się, gdyż jeszcze raz uwierzyli, ale nie w odwieczne prawdy, wartości, dogmaty, tylko w to, co się wydarzyło wtedy i tam. Przeszłość, znajomość dróg, po których Bóg przychodził i po których prowadził swój lud, pomogła im odkryć, że naprawdę Bóg jest nieobliczalny, nieprzewidywalny poza jednym - wiernością człowiekowi. Jezus przekonał ich, że nie muszą się martwić i zabiegać o życzliwość Boga względem nich, jak też każdego innego człowieka. Nie muszą też skamleć o przebaczenie i składać przebłagalnych ofiar, bo Bóg Jezusa Chrystusa "gniewem się nie unosi". Nie muszą też zarobkować, zasługiwać na szczęśliwą wieczność, gdyż owa szczęśliwość jest Bogiem, a Jego wszechmoc polega na tym, że nie potrafi On zrezygnować z żadnego człowieka. To wszystko mamy za darmo od początku istnienia świata; więcej: zanim świat powstał, już zostaliśmy tak hojnie obdarowani.

Nie dziwmy się więc, że nam jakoś najtrudniej dogadać się z Duchem Świętym. Najczęściej zachowujemy się względem Niego tak, jakby przebywał wciąż gdzieś daleko i zjawiał się pośród nas dopiero na usilne błagania, zwłaszcza niektórych co bardziej wtajemniczonych, posiadających szczególny charyzmat. Tymczasem to nie kto inny, ale Duch Boży jest u początku całej rzeczywistości, jako że świat, w którym żyjemy, ma swój początek i trwanie w miłości Ojca i Syna, a tą miłością jest Duch. Pochodzi On od Ojca i Syna, a więc jest darem i odpowiedzią na dar.

A zatem Duch Święty nie potrzebuje zstępować, jak Jezus nie potrzebuje wstępować, a domem Ojca jest cała rzeczywistość - wystarczy tylko szeroko otworzyć oczy, by się o tym przekonać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2010