Nie wyręczajmy się Bogiem, tylko sami weźmy się do roboty

Zgrzeszę, wyspowiadam się i jest OK? Przy takim postawieniu sprawy można pomyśleć, że wynaleźliśmy spowiedź dla własnej wygody.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

„Bracia moi! Jaki z tego pożytek, jeśli ktoś mówi, że wierzy, a nie potwierdza tego czynami? Czy taka wiara może go zbawić? Gdyby więc twój brat lub siostra byli nadzy lub głodni, a ty byś im powiedział: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i posilcie, lecz nie dałbyś im tego, czego potrzebuje ciało, jakąż będą mieli z tego korzyść? Tak więc wiara, która nie jest potwierdzona czynami, martwa jest sama w sobie”. Wynika z tego, że o prawdziwości wiary, czyli więzi łączącej człowieka z Bogiem, świadczy przede wszystkim nastawienie do ludzi. Nawet wtedy, gdy pełni życzliwości dla przyjaciół i wrogów modlimy się dla nich o „Boże błogosławieństwo i potrzebne im łaski”, to jeszcze nie znaczy, że odnoszą oni „z tego korzyść”. Przy rachunku sumienia warto o tym pamiętać.

Owszem, po otrzymaniu rozgrzeszenia można się poczuć „lżej na duszy” i mniemać, że między nami i Bogiem wszystko jest już w porządku, ale z tego nie musi wynikać, że również z ludźmi jest w porządku. Zgrzeszę, to się wyspowiadam i jest OK. Przy takim postawieniu sprawy można pomyśleć, że wynaleźliśmy spowiedź dla własnej wygody. Po to, by zrzucić z siebie obowiązek naprawienia wyrządzonych krzywd. Tak myślących Jezus ostrzega: „Co jest łatwiejsze? Powiedzieć sparaliżowanemu: Twoje grzechy są odpuszczone, czy też rozkazać: Wstań, weź swoje nosze i chodź?”. Co prawda ten i ów zapominając, że nie jest Jednorodzonym Synem Boży, próbuje nawet wskrzeszać umarłych, kiedy tymczasem chodzi o to, by nie zastępować działania pobożnym „paplaniem” i nie wyręczać się Bogiem.

Przykładem takiego działania bywa modlitwa powszechna – swoisty koncert życzeń, podszyty wezwaniem: „Jezu, ty się tym zajmij!”. Pięknie, ale to nie Bóg, tylko my mamy wziąć się do roboty. Bóg nie siedzi bezczynnie gdzieś tam i nie działa dopiero wtedy, gdy go o to grzecznie poprosimy. Nie zjawia się na zaproszenie – on Jest. Szukajmy go nie ponad, ale wewnątrz dziejącej się rzeczywistości.

„Wy jesteście Ciałem Chrystusa, a każdy z was jest Jego częścią” – mówi Paweł Apostoł. Wierzyć Jezusowi nie znaczy „mrużyć oczy”, ale je jak najszerzej otwierać i dostrzegać „Boga we wszystkim”. A zwłaszcza tam, gdzie, jak myślimy, na pewno Go nie powinno być. Niebo i ziemia to dwie strony tej tutaj rzeczywistości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 37/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Boga nie poganiajmy