Nie wszystko może się przytrafić

Dobrze, że Telewizja Polska powtarza ten film - pokazany po raz pierwszy przed kilkoma tygodniami, niemal bez zapowiedzi, w sobotnie południe.
Czyta się kilka minut
Kadr z filmu "A gdyby tak się stało"/fot. Materiały dystrybutora /
Kadr z filmu "A gdyby tak się stało"/fot. Materiały dystrybutora /

Filmy dokumentalne, zazwyczaj mocno uczepione konkretu, rzadko potrafią się wznieść na poziom filozoficznej zadumy. Rzadko też osiągają ów efekt środkami tak prostymi jak w arcydziele Marcela Łozińskiego z 1995 r. "Wszystko może się przytrafić", obsypanym nagrodami w kraju i na świecie.

Reżyser sfilmował wówczas swojego kilkuletniego synka, jak jeżdżąc na hulajnodze po parku Łazienkowskim zaczepia wygrzewających się w słońcu staruszków i zasypuje ich dziesiątkami pytań.

Były to pytania proste i nieproste zarazem. Czy jest pan szczęśliwy? Dlaczego pani jest sama? A co by było, gdyby? W ustach dziecka brzmiały te słowa tyleż rozbrajająco naiwnie, co i śmiertelnie poważnie. Żaden dziennikarz czy psycholog nie nadałby im tak ostatecznej mocy. Starość i przemijanie odbite w spojrzeniu dziecka stawały się nieubłaganym faktem.

Mały Tomaszek potrafił nakierować spojrzenie swoich rozmówców wstecz - na stracone szanse, poniechane gesty, sprawy raz na zawsze zamknięte. Ale zmuszał też i nas do zmierzenia się z tym, co w naszym życiu nie zostało jeszcze ostatecznie domknięte.

Po 12 latach Łoziński powraca do swego bohatera. Osiemnastoletni młodzieniec z książką pod pachą odwiedza ten sam park, skąpany w tym samym wiosennym słońcu. Przygląda się znanym dobrze ławkom, które teraz świecą pustką. Tomaszek nie spotka już zalotnie ubranej pani w dwóch różnych rękawiczkach ani otyłego jegomościa w kapeluszu. Sam też jest już kimś zupełnie innym.

Przywoływane fragmenty pierwszego filmu wybrzmiewają dzisiaj znacznie bardziej gorzkim tonem. Te same pytania postawione po latach nabierają nowej treści. Dziś już nie wszystko może się przytrafić.

Łoziński przez prosty zabieg powtórzenia osiąga znacznie więcej, niż gdyby nakręcił kilometry nowego materiału. Nowe dzieło jest nie tylko przypomnieniem tamtego filmu, który ma i tak zapewnione miejsce w historii naszego kina. Można go również odczytać jako refleksję o czasie, który z jednej strony coś nam odbiera, ale z drugiej - pozwala dostrzegać trochę więcej.

A GDYBY TAK SIĘ STAŁO - reż.: Marcel Łoziński, dokumentalny, TVP 1, czwartek 28 II, godz. 22.40

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2008