Nie odbierajcie mu tego odznaczenia

Jeśli „spór o liczby” miał w sobie coś z absurdu, to pomysł odebrania Janowi Tomaszowi Grossowi Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi RP jest ponury.
Czyta się kilka minut
 /
/

Zaczęło się od artykułu Jana Tomasza Grossa w „Die Welt” o stosunku Polaków do uchodźców. Napisał, że Polacy w czasie wojny zabili więcej Żydów niż Niemców. Więcej?! – krzyknęliśmy urażeni – ależ skąd, zabili mniej Żydów, więcej Niemców. Mniejsza, że Gross nie napisał tego dla „Die Welt”, ale dla „Project Syndicate”, a „Die Welt” artykuł jedynie przedrukował (pisze o tym Michał Okoński w „Temacie Tygodnika”). Mniejsza, że uzasadnienie tego twierdzenia w obszernym odnośniku nie jest, zdaniem innych historyków, wystarczające. Mniejsza, bo przerażający jest sam ten spór o liczby.

Bo czy jeżeli Polacy zabili mniej Żydów niż Niemców, to wszystko jest w porządku? Jak się ma obrona wobec agresora, okupanta, wykonawcy obłędnego planu eksterminacji narodu, do zabicia czy oddania na zabicie człowieka bezbronnego, osaczonego, zaszczutego, albo do zabicia uratowanego z zagłady rozbitka? Zabolało nas nie to, że Gross powiedział (słusznie czy niesłusznie) o liczbach, lecz że znów przypomniał o polskich winach czasu wojny i po wojnie. Jak każdy człowiek musi nieść swoją, nie zawsze świetlaną i piękną historię, tak musi nieść ją każde społeczeństwo. Uznanie własnych win (Kościoła) Jan Paweł II nazwał „oczyszczeniem pamięci”. Książki Jana Tomasza Grossa w operacji oczyszczania pamięci nam pomogły. Uderzały w naszą złotą legendę brutalnie, bywało, że niesprawiedliwie. Ale pomogły.


CZYTAJ TAKŻE:

Michał Okoński: Trudno znaleźć w polskiej debacie publicznej postać równie zohydzaną, może oprócz Adama Michnika i Tadeusza Rydzyka. Czym bardziej irytuje Jan Tomasz Gross? Generalizacjami i myleniem faktów czy trafnością swoich intuicji?


Tymczasem „spór o liczby” przeszedł w spór o odebranie (lub nieodebranie) prof. Grossowi przyznanego mu w roku 1996 Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi RP – prezydent Andrzej Duda skierował w tej sprawie urzędowe zapytanie do MSZ. Krzyż przyznano Grossowi za „wybitne zasługi w nauce”, a mianowicie – co przypomina grupa naukowców w liście otwartym do prezydenta – jako wyraz uznania dla prowadzonych przez niego „badań o Polsce i Europie Środkowej – m.in. prac o Armii Polskiej na Wschodzie, o sowietyzacji kresów wschodnich, o polskich dzieciach zsyłanych na Sybir, o Polsce pod dwiema okupacjami – które publikowane były w prestiżowych wydawnictwach amerykańskich jako opracowania pionierskie”. Nadane odznaczenie – czytamy w liście – było też „formą uznania i podziękowania za jego wieloletnią działalność opozycyjną, począwszy od wydarzeń Marca 1968 r., kiedy spędził pięć miesięcy w areszcie śledczym, poprzez zbieranie funduszy w roku 1976 na organizowaną przez KOR akcję pomocy robotnikom Radomia i Ursusa”.

Jeśli „spór o liczby” miał w sobie coś z absurdu, to pomysł odebrania profesorowi Uniwersytetu Princeton polskiego odznaczenia jest ponury. Ponury dlatego, że – znów cytat z listu – „oznaczałoby to zakwestionowanie znaczenia jego wieloletnich badań”, za które został odznaczony. Ponury także dlatego, że byłoby to represją za poglądy. W cywilizowanym świecie z poglądami się polemizuje. Jeśli się uzna, że obraz rzeczywistości historycznej ukazany przez autora jest fałszywy, pisze się książkę, która siłą argumentów ten obraz skoryguje. Indeksy książek zakazanych, „zapisy” cenzury, pozbawianie obywatelstwa i inne tego rodzaju sankcje wobec historyków należą do smutnej przeszłości.

Próbuję sobie wyobrazić, co czuje dziś autor „Sąsiadów”. Został przekonany? Bije się w piersi? Postanawia już nigdy o sprawach żydowsko-polskich nie pisać? A jego studenci? A czytelnicy w świecie? Czy pomysł odebrania odznaczenia nie będzie odczytany jako represja użyta w braku argumentów? Jeśli tak, to obrońcy wizerunku Polski sprawią, że nasz kraj będzie postrzegany jako państwo, w którym sam prezydent ściga niepokornych historyków. Przed taką interpretacją nie uchroni odwołanie się do artykułu 36 ust. 1 polskiej ustawy o orderach i odznaczeniach, na który się powołał wnioskujący o odebranie odznaczenia Grossowi prezes Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniu.

Dyskutujcie z Grossem, ale, na litość Boską, nie odbierajcie mu odznaczenia. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2016