Nerwy na wierzchu

Czyta się kilka minut

Piszę ku przestrodze, lewą ręką, gdyż prawa nie działa, ni z tego, ni z owego odmówiła współpracy, zastrajkowała bez żadnego trybu, od łokcia w dół nic. Ubaw po pachy zatem, człowiek budzi się rano, a tu psikus. Z układem nerwowym negocjacje jawią się jako trudne, zwłaszcza gdy się czuł uciskany, wrażliwiec, i proszę bardzo: nerw promieniowy porażony-obrażony.

„Dobrze, że nie jestem pingpongistą” – zaserwowałem sobie pierwszą poranną myśl, wlokąc za sobą krnąbrnie nieresponsywną prawicę. Wiem, wiem, mógłbym być leworęcznym pingpongistą, ale co z serwisem? Starając się nie panikować, kojąco snułem dalsze możliwości czarniejszych scenariuszy: rewolwerowiec, dyrygent, badmintonista, wiolonczelista, strzałkarz, tłumacz języka migowego, chirurg-jubiler.

Pocieszające? Nie bardzo. Siatkarz, kajakarz, zegarmistrz, pływak synchroniczny, sztangista, dentysta… Pożartowawszy, idę po rozum do głowy, klamkę naciskając lewą ręką. Trzeba do neurologa/neurolożki. Idę, siadam, prezentuję zwiędłą kiść, a tu neurolożka pogodna, z lekka rozbawiona, że „syndrom sobotniej nocy”. Ja na to, że nie sobotniej, jeno wtorkowej, i że na trzeźwo. Ona wobec tego, że nie chciała urazić, po prostu tak się nazywa (syndrom, nie ona), więc ja konstatuję, że fajnie, nie mam pretensji, ale chciałbym wiedzieć, jak już się żeśmy pośmiali, kiedy to przejdzie. „Czasem i w ogóle nie przechodzi” – słyszę i sztywnieję cały (z wyjątkiem prawej ręki, oczywiście). No, wyśmienicie. Dożywotnie przybijanie żółwika lewą ręką też może być frajdą, zapewne, ale wolałbym mieć wybór. Medycyno, nie bądź bezradna w obliczu syndromu sobotniej nocy, być może będę jeszcze chciał z jakiegoś powodu przepisowo zasalutować!

Przepisano mi, co mi najwidoczniej było pisane: zastrzyki dorzyćne, lekarstwa doustne, rażenie prądem i laserem, rehabilitację. Dostałem na plask przez łeb pełną paletą doznań. Powód? Spanie z ręką pod głową, z ręką, co to nagle uciśnięta. Żywot jest pełen niespodzianek, i jak tu się nudzić, aż strach zasnąć, po prostu. Nie polecam, zwłaszcza na prawicy.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2021