Nauka w czasach polifonii: czego nas uczy burza wokół Rymanowskiego

Przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się pseudonauki i teorii spiskowych nie może polegać na uciszaniu, piętnowaniu i nakręcaniu wirtualnych histerii. Jest inny sposób.
Czyta się kilka minut
Bogdan Rymanowski. Warszawa, 2023 r. // Fot. Jacek Domiński / Reporter
Bogdan Rymanowski. Warszawa, 2023 r. // Fot. Jacek Domiński / Reporter

Bez wątpienia Bogdan Rymanowski powinien był zaprosić do tej rozmowy jeszcze jednego gościa. Zdolnego skomentować prezentowane przez prof. Grażynę Cichosz sądy, które nie znajdują oparcia w dowodach. Od strony standardów dziennikarskich sprawa jest bowiem prosta. Jeśli naukowiec głosi przekonania sprzeczne z dominującym w danej dziedzinie stanowiskiem, trzeba zderzyć jego wywód z ekspertem reprezentującym naukowy konsensus. Dziennikarz nie musi dysponować specjalistyczną wiedzą – naukowców zaś legitymizuje akademia nadająca im tytuły, a nie obecność na łamach – niemniej jego obowiązkiem jest rozeznanie w temacie i odpowiedni dobór gości.

Owszem, nauka to, wbrew stereotypowi, obszar dynamiczny; właśnie dlatego się rozwija, że nieustannie pojawiają się w niej wątpliwości i wyzwania rzucane obowiązującym teoriom. W sferze medialnej trzeba jednak zachowywać ostrożność, żeby – mimo szlachetnej chęci wspierania potencjalnych innowatorów, a może raczej presji na wyniki klikalności – nie stać się tubą dla rozmaitych zgorzkniałych kontrarian, których w świecie akademickim przecież nie brakuje.

Dlaczego gremialne oburzenie na Rymanowskiego jest jałowe i nieskuteczne

Tak to powinno wyglądać w idealnym modelu. W rzeczywistości natomiast poglądy głoszone przez prof. Cichosz – oraz wiele innych, podobnych – znajdują uznanie coraz większych rzesz. Wystarczy pobieżnie przejrzeć liczne popularne publikacje, blogi, kanały na YouTubie albo konta na X. I właśnie dlatego nie wolno ich ignorować albo zbywać pogardliwym prychaniem. Czasy, w których powołane do tego instytucje nadawały ton debacie publicznej i w miarę efektywnie filtrowały szum informacyjny – oddzielając naukę od pseudonauki, myślenie spiskowe od wiarygodnych hipotez, paranoję od zasadnych podejrzeń – bezpowrotnie minęły, widać to gołym okiem.

Dowodzi tego również całkowita nieskuteczność i jałowość gremialnego oburzenia na Rymanowskiego – skądinąd jednego z najlepszych dziennikarzy politycznych w Polsce, który wciąż stara się oddzielać własne sympatie od pracy i rozmawiać w sposób równie dociekliwy z przedstawicielami wszystkich opcji. Mam wrażenie, że jeśli cokolwiek z tego wiru wynika dla niego samego, to jedynie wzmocnienie jego pozycji wśród rosnącej grupy osób, które odnoszą się podejrzliwie do „mainstreamowej narracji”. A także skokowe zwiększenie oglądalności zarówno inkryminowanej rozmowy (gdy piszę, licznik pokazuje 2,2 mln wyświetleń), jak i samego kanału.

Zamiast więc pogrążać się w standardowym afekcie, warto byłoby raczej wykorzystać tę okazję do przedstawienia szerokiemu gronu odbiorców realnej wiedzy. Zorganizować dyskusję innego naukowca z prof. Cichosz, opracować materiały dotyczące wspomnianych w programie Rymanowskiego kwestii. Słowem: spokojnie odeprzeć problematyczne tezy, nie zaś nakręcać kolejne pospolite ruszenie, które zresztą, jak zwykle, układa się po linii politycznej polaryzacji.

Jakie jest najważniejsze zadanie naukowców i wiarygodnych mediów

Jakoś tak się bowiem składa, że piętnuje Rymanowskiego głównie opcja liberalno-lewicowa, czyli z grubsza antypisowska, broni natomiast – prawicowa. W ten sposób gruntuje się istniejący od dawna i fatalny w skutkach proces „utożsamościowienia” przekonań. Jego głównym wyznacznikiem jest identyfikacja z określonymi poglądami wyłącznie w celu zademonstrowania przynależności do określonej grupy czy obozu.

Nie idzie z tym w parze faktyczne rozumienie poszczególnych zjawisk, lecz odruch potakiwania w sytuacji, kiedy wszyscy wokół mówią to samo. Pamiętacie odcinek „Przyjaciół”, w którym obwoźny sprzedawca encyklopedii pyta Joeya, czy kiedykolwiek zdarzyło mu się ochoczo kiwać głową w towarzystwie, mimo że nie pojmował, z czym się zgadza? Obecnie mamy z tym do czynienia na skalę globalną.

Czy tego bowiem chcemy, czy nie – cała sfera publiczna radykalnie się przeobraziła. Odbudowywanie utraconego zaufania do instytucji, przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się pseudonauki i teorii spiskowych nie może polegać na autorytarnym uciszaniu, piętnowaniu i nakręcaniu wirtualnych histerii. Zwłaszcza kiedy przyłączają się do tego media lub osoby, które wielokrotnie sprzeniewierzały się regułom (nie tylko naukowej) rzetelności, publikując skrajnie naciągane teksty czy zmanipulowane wypowiedzi i poświęcając uczciwość na ołtarzu rozszalałej polaryzacji.

Przypomnę: żadne, najgłośniejsze nawet oburzenia ani trochę nie zaszkodziły amerykańskiemu podkasterowi Joemu Roganowi, kiedy w trakcie pandemii zaprosił do programu dwóch antyszczepionkowych lekarzy, Petera McCullougha i Roberta W. Malone’a. Poskutkowały jedynie wzrostem rozpoznawalności obu panów, ich opowieści oraz samego Rogana.

Wygląda więc na to, że w wirtualnych realiach, w polifonii, której nie da się już ograniczyć – bo wszak każdemu wolno zapraszać do swoich kanałów kogo tylko chce – najważniejszym zadaniem naukowców i wiarygodnych mediów powinno być prezentowanie racjonalnego punktu widzenia w sposób maksymalnie atrakcyjny i z szacunkiem dla każdego potencjalnego odbiorcy.

Jeśli zamiast tego ludzie słyszeć będą tylko wyższościowy ton, pouczanie, inwektywy, krzyk i udawanie, że w każdej sprawie istnieje stuprocentowo pewne i niezmienne „naukowe stanowisko”, a kto ma wątpliwości, ten jest „szurem” – cóż, wówczas popularność najdziwaczniejszych poglądów i ekstremizmów będzie tylko rosnąć. Tak, jak to się już dzieje na naszych oczach.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Nauka, pseudonauka, polifonia