Naród mądry i rozsądny

Na przełomie sierpnia i września zaczynamy myśleć o kolejnej, smutnej rocznicy wybuchu II wojny światowej.
Czyta się kilka minut

Dwóch ludzi, jeden na podstawie demokratycznych wyborów, drugi krwawym terrorem, zdobyli władzę, która pomogła im i ich sojusznikom w innych częściach świata wymordować między siedemdziesiąt a osiemdziesiąt pięć milionów ludzi, czyli swoich sióstr i braci, w tym około siedmiu milionów Niemców. Nieszczęście sprowadzone na innych rykoszetem, jeśli tak można powiedzieć, uderzyło w sprawców. Każdego roku tę potworną krzywdę, jaką ludzie zgotowali ludziom, przypominamy. Z różnych powodów i dla różnych celów, szlachetnych i nieszlachetnych. Trzeba więc zapytać również o chrześcijański sposób pamiętania i uzewnętrzniania tej pamięci. Co powinno wyróżniać chrześcijan w podejściu do tak bolesnych wydarzeń?

Po pierwsze modlitwa, której nauczył nas Jezus: „I (odpuść) nam długi nasze, jak i my uwolniliśmy dłużników naszych”, w dosłownym tłumaczeniu z greki. Następnie przykazanie, które Jezus potwierdził swoim życiem i śmiercią: „Ja wam mówię: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za waszych prześladowców, abyście byli synami waszego Ojca, który jest w niebie. On sprawia, że słońce wschodzi dla złych i dobrych i zsyła deszcz dla sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.

W świetle tych słów „naród mądry i rozsądny” to taki, który umie przebaczać, nie czekając na skruchę krzywdzicieli, umiejący prosić o przebaczenie, pamiętający o tych, których skrzywdził, i umiejący zadośćuczynić, co nie zawsze jest możliwe. Stąd konieczność uciekania się do Boga z prośbą, by dopełnił to, czego sami już nie jesteśmy w stanie dokonać. Naród mądry po chrześcijańsku pamięta, że obywatel dokonujący wyboru władzy bierze odpowiedzialność za jej poczynania, przede wszystkim złe. Wybierając, ale i nie wybierając, podejmujemy działania polityczne, ale decydujące o życiu i o śmierci, i to milionów. Naród mądry, jak mądry człowiek, zna swoje grzechy.

Dlatego w odniesieniu do obecnej sytuacji w naszym kraju bp Jan Kopiec mówi: „Zadaniem Kościoła jest zawsze towarzyszenie ludziom w ich trudnej sytuacji (…) Zawsze jesteśmy przy ludziach, szczególnie tych najbardziej poszkodowanych. (…) Natomiast zaniedbaniem z naszej strony jest zbyt duże pobłażanie dla procesu »upartyjniania« państwa przez jedną opcję. Reforma państwa, która zawsze jest potrzebna, tego nie wymaga. To jest grzech, który popełniamy. Zdarza się popieranie określonej partii przez poszczególnych duchownych czy biskupów. A to nie powinno mieć miejsca. Trudno powiedzieć, żeby Kościół jako całość stawał po stronie jednej partii. Ale robią to niektórzy ludzie Kościoła, którzy sprawiają wrażenie, że wypowiadają się w jego imieniu. Tak być nie powinno”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 34/2018