Sprawiedliwość spodoba się Bogu

Czy instytucje kościelne powinny wypłacać odszkodowania ofiarom księży pedofilów? Kościół w Polsce nie będzie się mógł przed tym uchylać.

Reklama

Sprawiedliwość spodoba się Bogu

Sprawiedliwość spodoba się Bogu

24.09.2018
Czyta się kilka minut
Czy instytucje kościelne powinny wypłacać odszkodowania ofiarom księży pedofilów? Kościół w Polsce nie będzie się mógł przed tym uchylać.
ALESSANDRA BENEDETTI / CORBIS / GETTY IMAGES
W

W styczniu tego roku poznański sąd okręgowy przyznał ofierze księdza pedofila odszkodowanie w wysokości miliona złotych oraz 800 zł comiesięcznej, dożywotniej renty. Sędzia Anna Łosik powołała się na artykuł 430 kodeksu cywilnego, mówiący o odpowiedzialności pracodawcy za czyny pracowników. To w Polsce precedens: odszkodowanie ma płacić nie sprawca, a Kościół. Towarzystwo Chrystusowe, którego członkiem był wydalony ze stanu duchownego po dziewięciu latach od aresztowania sprawca, odwołało się od wyroku. Jednak czy rzeczywiście może umywać ręce?

Niedawne ujawnienie tego precedensowego wyroku zbiegło się z falą dyskusji o tuszowaniu pedofilii w Kościele, wywołaną amerykańskim raportem z Pensylwanii. Dokument ten pokazał, że do kryzysu bostońskiego w 2002 r. praktyka tuszowania była powszechna. Od tego czasu Kościół podjął walkę z pedofilią wśród księży. Przekaz ostatnich papieży jednoznacznie sformułowany został w haśle „zero tolerancji”. W opublikowanym niedawno Liście do Ludu Bożego Franciszek napisał: „Patrząc w przeszłość, nigdy nie będzie dość proszenia o przebaczenie i prób naprawienia wyrządzonych szkód”.


Po stronie ofiar: o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym i aktualizowanym, internetowym wydaniu specjalnym.


Naprawienie wyrządzonych szkód powinno uwzględniać także kwestię zadośćuczynienia dla ofiar.

Pomoc w terapii

Coraz więcej wiemy o traumie osób skrzywdzonych i procesie odzyskiwania stabilności emocjonalnej, któremu musi towarzyszyć terapeuta. Ważne jest też przebaczenie, bo dopiero ono pozwala doświadczyć wolności. Dużo trudniej przejść ten proces, gdy sprawca nie uznaje swojej winy, a instytucja, którą reprezentował, nie jest w stanie zdobyć się nawet na gest przeprosin.

Jak zapewnia ks. Adam Żak – koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski – osoby poszkodowane przez księży (oraz ich rodziny!) mogą uzyskać finansowanie terapii, przy czym terapeutę można wybrać również spoza struktur związanych z Kościołem. Kwestia ta wyłożona została w dokumencie Konferencji Episkopatu Polski „Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia”, opublikowanym np. na stronie KEP.


Czytaj także: Pytajcie biskupów - o. Adam Żak w rozmowie z "Tygodnikiem"


Pytanie tylko, czy ofiary księży rzeczywiście są informowane (np. przez spowiedników lub w kurii, gdzie zgłaszają problem) o takiej możliwości? Spośród kilkunastu znajomych księży (w tym dwóch urzędników kurialnych) żaden nie wiedział, że przełożony sprawcy ma obowiązek w ramach pomocy udzielanej ofierze finansować psychoterapię. Problemem może być też niekorzystna interpretacja wspomnianych „Wytycznych”: nie napisano w nich wprost o finansowaniu, lecz o obowiązku „udzielenia pomocy duchowej i psychologicznej oraz konsultacji prawnej ofierze nadużycia seksualnego” (art. 1 Aneksu 1) czy też o proponowaniu pomocy psychologicznej (art. 7).

Obowiązek moralny

„Odpowiedzialność karną oraz cywilną za tego rodzaju przestępstwa ponosi sprawca jako osoba fizyczna” (pkt 14 „Wytycznych”). Ta zasada dotyczy również kwestii odszkodowań dla ofiar pedofilii. Były rzecznik Episkopatu, ks. Józef Kloch, jako analogię podawał złamanie zasad ruchu drogowego i mandat: „Płaci ten, kto zawinił, a nie ten, kto wydał mu prawo jazdy”.

Podobnie argumentował przed sądem w Poznaniu adwokat Towarzystwa Chrystusowego: twierdził, że nie ponosi ono odpowiedzialności za czyny swojego członka, gdyż ów „skrzywdził dziewczynkę bez wiedzy przełożonych”. Argument brzmi cynicznie, zwłaszcza gdy chodzi o zakonnika, który składając śluby ubóstwa, wyrzeka się dóbr materialnych na rzecz zgromadzenia i to ono troszczy się o jego potrzeby.

Na Zachodzie już od lat jest oczywiste, że Kościół jako instytucja powinien odszkodowania wypłacać, zwłaszcza że w grę wchodziło również skandaliczne ukrywanie takich przestępstw. Już kilkanaście diecezji na świecie ogłosiło bankructwo z tego powodu. Stanowisko polskiego Episkopatu odwołuje się do obowiązującego prawa cywilnego, jednak już dziś są możliwe interpretacje pozwalające obciążyć Kościół – opowiadają się za tym np. prof. Ewa Łętowska, prof. Mirosław Nesterowicz czy obecny rzecznik praw obywatelskich, dr Adam Bodnar.

Kościół w Polsce nie może czekać na zmiany polityczno-prawne. Już teraz, ze względów przede wszystkim ewangelicznych i moralnych, powinien odpowiedzialnie zadośćuczynić poszkodowanym za krzywdy, których zaznali, oraz zaniedbania, których dopuścił się Kościół. „Do naprawienia zła potrzebne jest zadośćuczynienie. Mówię o kategorii moralnej, a nie prawnej. Chodzi o zło, w którym jako wspólnota kościelna mamy udział” – powiedział ks. Adam Żak (wywiad w książce „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos”, wydanej przez Krytykę Polityczną). To właśnie ta eklezjologiczna podstawa powinna być główną przesłanką do proponowania ofiarom odszkodowań.

Chodzi o konkretny gest zadośćuczynienia za zło, które wyszło z Kościoła, o znak, że czyjeś cierpienie zostało zauważone. Pokutne nabożeństwa są potrzebne, ale uchylanie się od wypłaty choćby symbolicznych odszkodowań (na jakie kwoty przeliczyć cierpienie?), czasem uzasadniane wręcz arogancko, jest gorszące nie tylko dla ofiar, ale też dla katolickich i niekatolickich obserwatorów.

Solidarność z ofiarami

Benedykt XVI w przesłaniu do biskupów uczestniczących w 2012 r. w sympozjum na temat skandalu pedofilii napisał: „Uzdrowienie ofiar musi być priorytetową troską wspólnoty chrześcijańskiej i musi iść w parze z głęboką odnową Kościoła na każdym szczeblu”. Podobnie mówił Franciszek podczas spotkania z ofiarami duchownych pedofilów w Chile w styczniu 2018 r.: „Chcę dołączyć do moich braci w biskupstwie, gdyż słusznie jest prosić o wybaczenie i wspierać ze wszystkich sił ofiary, a zarazem musimy zobowiązać się do tego, aby to się nigdy nie powtórzyło”. We wspomnianym już Liście do Ludu Bożego papież napisał: „Dzisiaj chcemy, aby solidarność, rozumiana w swoim najgłębszym i wymagającym znaczeniu, stała się naszym sposobem tworzenia historii aktualnej i przyszłej, w środowisku, gdzie konflikty, napięcia, a zwłaszcza ofiary nadużyć wszelkiego rodzaju mogłyby znaleźć pomocną dłoń, która chroniłaby ich i uwolniła od bólu”.

Czy ta solidarność nie powinna wyrażać się również przez materialne odszkodowanie? Konieczność wsparcia ofiar jest oczywista. Zasadą być powinno, że gdy skazany kapłan nie może tego odszkodowania wypłacić, robi to za niego Kościół.

W obrzędzie święceń kapłańskich rektor seminarium zapewnia biskupa: „Po zbadaniu opinii wiernych i po zasięgnięciu rady osób odpowiedzialnych za ich przygotowanie zaświadczam, że uznano ich za godnych święceń”. Kościół jest odpowiedzialny za odpowiednie przygotowanie i dopuszczenie do święceń kapłańskich oraz do posługi duszpasterskiej czy katechetycznej. Jeśli do święceń dopuszczane są osoby niedojrzałe i obciążone zaburzeniami seksualnymi, jeśli Kościół powierza opiekę nad dziećmi takim osobom, jest współodpowiedzialny za krzywdy przez nie wyrządzone.

Na tę odpowiedzialność wskazał również metropolita częstochowski abp Wacław Depo, zapowiadając Dzień Modlitwy i Pokuty za grzechy wykorzystywania seksualnego małoletnich w marcu 2017 r.: „Chcemy to czynić ze względu na więź, która w Ciele Mistycznym łączy nas z innymi, i choć nie ponosimy osobistej odpowiedzialności za grzechy innych członków Kościoła, to jednak dźwigamy ciężar ich błędów i win”. Sprawcom w przepracowaniu tego ciężaru pomogą kary kościelne i cywilne. Kościołowi natomiast – wsparcie dla ofiar, a także pomoc w formie finansowego odszkodowania.

Podać można też argument teologiczny. Teologia odpustów zakłada, że Kościół dysponuje duchowym skarbcem, na który składają się zasługi Chrystusa oraz świętych. To z niego rozdzielane są odpusty. Kościół ma do tego prawo, ponieważ jest jednym mistycznym ciałem z Chrystusem i świętymi. Jednak na ziemi to mistyczne ciało stanowią również grzesznicy, którzy są wciąż w drodze. Skoro zasługi świętych służą Kościołowi, grzechy innych członków Kościoła ranią całą wspólnotę. Także więc dla jej dobra zło trzeba naprawić, a za krzywdy wypłacić zadośćuczynienie.

Zbawienie najwyższym prawem

Wypłacanie odszkodowań przez Kościół w Polsce nie byłoby zjawiskiem precedensowym. Zdarza się to czasem w polubownym rozwiązywaniu cywilnych spraw sądowych. Zbiorową odpowiedzialność wprowadzono np. w diecezji gdańskiej w związku z aferą wokół wydawnictwa Stella Maris. Diecezja zmuszona została do zwrócenia państwu milionów złotych, a ponieważ biskup nie mógł wyegzekwować długu u skazanego księdza dyrektora, nałożył specjalny podatek na wszystkich księży. Nie jest też tajemnicą istnienie diecezjalnych czy zakonnych funduszy alimentacyjnych – na dzieci księży płaci cała wspólnota, a nie ich ojcowie w sutannach.

Najważniejsza w działalności i prawie Kościoła jest zasada salus animarum suprema lex – zbawienie duszy najwyższym prawem. Ofiary księży-pedofili po przeżytej traumie często nie mogą odnaleźć się w Kościele. Biskupi powinni zrobić wszystko, żeby zarówno poszkodowani, jak i ci, których zgorszyła ta sytuacja, wiedzieli, że dobro ofiar i troska o nie ważniejsze są od budżetu diecezji.

Franciszek wzywa do stanowczego odrzucenia wszelkich form klerykalizmu. Czy jedną z nich nie jest kościelny opór przed wypłaceniem takich odszkodowań? W obliczu zgorszenia wywołanego przez nadużycia seksualne księży papież zachęca Kościół do modlitwy i postu. Z tymi praktykami w chrześcijaństwie nierozerwalnie związana jest jałmużna, do której, jako konkretnego wyrazu miłości, modlitwa i post przygotowują. Jałmużna nie jest rzuceniem zbywającego grosza uspokajającym sumienie. Stanowi, jak mówi Katechizm, wyraz sprawiedliwości podobającej się Bogu (KKK 2447). ©

Autor jest dziennikarzem Katolickiej Agencji Informacyjnej.


ogłoszenie społeczne

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]