Reklama

Najlepsze przed nami

Najlepsze przed nami

10.02.2021
Czyta się kilka minut
Nowy watykański dokument o starości apeluje, byśmy przestali traktować ludzi w podeszłym wieku jako ekonomiczny czy polityczny problem i dostrzegli korzyści społeczne płynące z życia w wielopokoleniowym społeczeństwie.
Papież Franciszek w domu dla seniorów w Borbonie, środkowe Włochy, październik 2016 r. / FOT. L'Osservatore Romano/ Pool Photo/ AP / EASTNEWS
N

Nasze społeczeństwo pozbawiło ich głosu. Odsunęło na margines, próbując pozbyć się w ten sposób strachu przed słabością i bezbronnością” – pisał papież Franciszek we wstępie do albumu „Mądrość czasu”, w którym osoby starsze z różnych stron świata odpowiadają – poprzez swoje historie – na wciąż aktualne i niezmiennie ważne pytania: o sens życia, miłość, nadzieję, walkę, śmierć. Papież chciał, aby książka trafiła do ludzi młodych. Budowa mostu pomiędzy pokoleniami jest jednym z jego największych pragnień. Album wręczano na zakończenie synodu nt. młodzieży wszystkim jego uczestnikom i obserwatorom. 

Przykłady papieskiego zaangażowania w międzypokoleniowy dialog można mnożyć. Niemal każde spotkanie Franciszka z młodzieżą to wezwanie do takiej rozmowy i sprzeciw wobec „kultury odrzucenia”, dla której najważniejszym kryterium człowieka staje się fizyczna sprawność i ekonomiczna wydajność. „Nie zdajemy sobie sprawy, że izolowanie osób starszych i pozostawianie ich pod opieką obcych, bez właściwego i bliskiego towarzyszenia rodziny, okalecza i zubaża samą rodzinę. Co więcej, doprowadza do pozbawienia ludzi młodych niezbędnego kontaktu z ich korzeniami i mądrością, której młodzież nie może osiągnąć o własnych siłach” – pisał papież w najnowszej encyklice „Fratelli tutti”.

Głos Watykanu

Nowy dokument Papieskiej Akademii Życia („Starość – nasza przyszłość. Sytuacja osób starszych po pandemii”), zaprezentowany 9 lutego w Watykanie, mówi właśnie o tym. Ostatni rok w tragiczny sposób pokazał słabość współczesnego społeczeństwa, które usuwa starość z pola widzenia: ponad połowę ofiar śmiertelnych pandemii stanowili pensjonariusze domów opieki. Pokazała ona, że wbrew temu, co mówiono, nie płyniemy wszyscy na tej samej łódce. Może i znaleźliśmy się pośrodku tej samej nawałnicy, ale jedni mierzą się z nią na pokładzie bezpiecznego statku, a inni próbują ratować się z pomocą starej tratwy. Nierówność szans nie sprowadza się jednak tylko do różnic ekonomicznych. Statystyki, które śmiertelność w pandemii wiążą z wiekiem osób chorych, rzadko kiedy pokazują tę drugą prawidłowość: że pensjonariusze domów opieki, pozbawieni kontaktu z najbliższymi, umierają częściej niż osoby w tym samym wieku, mieszkające w domach rodzinnych. Instytucjonalizacja opieki nad chorymi, starszymi i samotnymi, którą współczesne społeczeństwa uznały za najlepsze rozwiązanie, okazała się też największym zagrożeniem. 

Autorzy dokumentu zastrzegają jednak, że nie chodzi o szukanie kozłów ofiarnych i obarczanie winą instytucji, które zwykle robią, co mogą, by zapewnić podopiecznym jak najlepsze warunki i ochronę. Chodzi o to, by na nowo przemyśleć zasady, na jakich opiera się tzw. opieka społeczna i dostosować ją do rzeczywistych potrzeb osób starszych, które poza pomocą medyczną i pielęgnacyjną pragną bliskości i kontaktu z drugim człowiekiem. By przestać traktować ludzi w podeszłym wieku jako socjalny, ekonomiczny czy polityczny problem, a dostrzec korzyści społeczne płynące z życia w wielopokoleniowym społeczeństwie. By w „naszych seniorach”, jak lubią mówić politycy, dostrzec pełnoprawne osoby, z ich potrzebami, ale też doświadczeniem i historią życia, z relacjami rodzinnymi i społecznymi. 

Zbliżanie się do celu

Rodzina jest bez wątpienia najbardziej odpowiednim miejscem przeżywania starości. Zdarza się jednak czasami, choćby ze względu na wymóg stałej, profesjonalnej opieki, że osoba starsza musi trafić do wyspecjalizowanej instytucji. Papiescy eksperci apelują o wysiłek stworzenia w nich odpowiednich warunków, umożliwiających okazanie szacunku i zachowanie autonomii pacjentów. Podsuwają też niemało konkretnych rozwiązań, jeśli chodzi choćby o likwidację barier architektonicznych, wykorzystanie nowych technologii i narzędzi komunikacji społecznej, tworzenia nowych zawodów z myślą o zapewnieniu osobom starszym uczestnictwa w życiu rodzinnym, społecznym i kulturalnym (np. kierowcy-opiekuna), jednym słowem – zachęcają do kreatywności i przełamywania schematów, do jakich wszyscy z wygody lub lenistwa już się przyzwyczailiśmy.

Jednym z takich pomysłów jest choćby zwiększenie usług opiekuńczych świadczonych w domach, jak też tworzenie niewielkich jednostek, funkcjonujących na zasadzie co-housingu, które stworzą osobom chorym czy samotnym przynajmniej namiastkę życia w rodzinie. Tworzenie takiego „kontinuum społeczno-sanitarnego”, umożliwiającego fachową pomoc w domach, wsparcie rodziny, opiekę nad niewielką liczbą podopiecznych czy wreszcie przedefiniowanie systemu opieki instytucjonalnej, to wyzwanie, z którym nowoczesne społeczeństwa muszą (i są w stanie!) się zmierzyć.

Trudno pominąć w tym rolę Kościoła i wspólnot religijnych. Nie tylko ze względu na nakaz moralny, jaki powinny realizować, ale też odmienną perspektywę starości, dostępną dzięki religijnemu przeżyciu. Wiara w życie wieczne sprawia, że starość jest widziana nie jako zmierzch życia, ale czas zbliżania się do upragnionego celu. Szczególną rolę może i powinno odgrywać w tym chrześcijaństwo – zauważa dokument – które przynosi osobom starszym nadzieję, że „najlepsze jeszcze przed nimi”. „Życie wieczne będzie przecież nie tylko rzeczywistością duchową, ale też cielesną – w zmartwychwstałym i odnowionym ciele” – mówił abp Vincenzo Paglia, przewodniczący Papieskiej Akademii Życia, podczas prezentacji dokumentu w Watykanie. Ta wiara nakłada na chrześcijan nakaz szacunku i troski o osoby stare, chore i cierpiące. I szczególne zobowiązanie dla Kościoła i jego instytucji.

Sygnał ostrzegawczy

„Błogosławieństwo długiego życia” staje się dziś często przekleństwem człowieka. Opowiadała o tym, podczas prezentacji dokumentu, prof. Etsuo Akiba z Uniwersytetu Toyama (Japonia). Zmiany kulturowe w jej kraju doprowadziły do niemal całkowitego rozpadu rodzin wielopokoleniowych, zwłaszcza w dużych miastach. Młodzi ludzie, pochłonięci pracą, zrywają kontakty z rodzicami i dziadkami, szkoła porzuca funkcję wychowawczą, stawiając na rywalizację i zwiększanie efektywności. Dla rodziców i dziadków, o ile nie wymagają pobytu w zakładzie leczniczym, dzieci i wnuki wynajmują niewielkie mieszkania na peryferiach, gdzie resztę życia staruszkowie spędzają w samotności. Wiele osób podpisuje „testament życia”, żądając zaprzestania leczenia w przypadku choroby, która pozbawi ich możliwości samodzielnego podejmowania decyzji. 

Bogate społeczeństwa Europy Zachodniej i Ameryki Płn. wydają się podążać tą samą drogą. Pandemia – mówi dokument – jest sygnałem ostrzegawczym i okazją do zrewidowania naszego stosunku do osób potrzebujących. „Po pandemii nic nie będzie już takie same – skonstatował abp Paglia – Może być albo lepiej, albo gorzej. To zależy tylko od nas”. Trzeba na nowo przemyśleć takie pojęcia, jak solidarność społeczna i sformułować jasny przekaz, dlaczego troska o osoby najstarsze jest społecznym priorytetem. Trzeba odkryć mądrość starości, piękno i godność tego okresu życia. Zwłaszcza, że w starzejącym się społeczeństwie będzie to sprawa ważna dla coraz większej liczby ludzi. Także dla nas.

„O ile trudno przewidywać, co nas czeka w przyszłości – konkludował przewodniczący Papieskiej Akademii Życia – to jedno w niej jest pewne: nasza starość”.


CZYTAJ TAKŻE

EZUS UTOPISTA. ARTYKUŁ KRZYSZTOFA KRZYWANI: Marzę o kościołach pustych w czasie nabożeństw, bo parafianie akurat pójdą w odwiedziny do przykutych do łóżek braci i sióstr >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Starość wykuwamy sobie dzisiaj, robiliśmy to również wczoraj, dla wielu seniorów, zaskoczeniem jest, że ich dzieci pamiętają wszystko to co od nich otrzymali, że nie dopadła ich dzieci wybiórcza amnezja, powodująca zapamiętanie tylko dobrych chwil. Przecież oni już dawno wymazali z pamięci wszystko zło jakie posiali w życiu. O własnych korzeniach, wiadomo tych chrześcijańskich jedynie i mądrości starych, kościół nam przypomina na każdym kroku. Pal licho ględzeniu o korzeniach, ale z tą mądrością starców to zwykłe przegięcie. "Trzeba odkryć mądrość starości, piękno i godność tego okresu życia" Brawo chciałoby się wykrzyknąć. Jak tego dokonać? Niewątpliwie Kościół mógłby tutaj poświecić przykładem, choćby w odniesieniu do starych księży. W sąsiedniej parafii, ksiądz senior rezydent, który 30 lat piastował urząd proboszcza, zaniemógł przewlekle. Jego następca, człowiek przyzwoity, nie owijał w bawełnę. Ogłosił, że są do wyboru dwie opcje, dom starców dla księży prowadzony przez siostry zakonne, albo sciepa na opiekę całodobową prywatnie. Domu opieki dla księży nie poleca bo to zwyczajna katastrofa dla człowieka. Parafia akurat do biednych nie należy i swego wieloletniego pasterza do śmierci finansowo wspierała. Pytam, gdzie instytucje kościelne, przecież większość kapłanów ląduje w przytułku, jak ich starość wygląda na prawdę. Może to kolejna wielka afera urągająca zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Franciszek dobrze gada, pewnie też przytułku dla księży się boi.

czyżby?... a kto jak nie miliony emerytów decyduje podczas wyborów jakie parówki i mortadele będziemy wszyscy konsumować?

.

Pięciogwiazdkowy, nie w kij dmuchał. Jakiś heraldyk Ci to zaprojektował, czyś sam to uczynił?

.

.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]