Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Starość gorszego sortu

Nie wtargną do Sejmu, nie zrobią demonstracji, nie pojawią się w telewizji. Nie posłużą nawet za znak ostrzegawczy starzejącego się społeczeństwa. Niesamodzielni seniorzy: zamknięci wraz z opiekunami...

Reklama

Starość gorszego sortu

Starość gorszego sortu

07.05.2018
Czyta się kilka minut
Nie wtargną do Sejmu, nie zrobią demonstracji, nie pojawią się w telewizji. Nie posłużą nawet za znak ostrzegawczy starzejącego się społeczeństwa. Niesamodzielni seniorzy: zamknięci wraz z opiekunami w ścianach swoich domów.
AKE1150 / STOCK.ADOBE.COM
L

Lidia Ochyra może by i nawet do Sejmu wtargnęła, tylko co potem? – Najdalej po dwóch godzinach musiałabym z niego wyjść – wzdycha.

Przyjmuje w dwupokojowym warszawskim mieszkaniu. Zza otwartych drzwi balkonu dochodzi do salonu zgiełk jednej z najbardziej ruchliwych ulic Pragi – Targowej. Po przeciwległej stronie pokój przechodzi w hol, dalej jest niewielkie pomieszczenie. Zamiast drzwi kotara, zza której słychać niewyraźne odgłosy włączonego telewizora.

– Teoretycznie mogłabym wtargnąć do Sejmu razem z łóżkiem i mamą, tak jak protestujący w Sejmie – kontynuuje przysiadając na kanapie pani Lidia. – Tyle że łóżko mamy stoi w tym samym miejscu od sześciu lat.

13 maja 2012 r., pierwsza w nocy: Lidia Ochyra słyszy dźwięk komórki. – Mama mieszkała na Pradze Południe, ja tutaj – opowiada. – Usłyszałam ją, ale bardzo niewyraźnie. Wiedziałam, że stało się coś złego....

18958

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Mam nadzieję, że ten artykuł zapoczątkuje serię następnych, ukazujących się w każdym wydaniu tygodnika. Tematu nie można sobie odpuścić, bo to jest temat dziś ważny i najważniejszy stanie się jutro. Zupełnie nie ma znaczenia, czy nam się to podoba czy nie. Mieszkam na wsi i w zasadzie wszyscy się znamy, tak na oko w 65% domów mieszka osoba starsza wymagająca opieki. Ile osób bierze zasiłki opiekuńcze nie wiem, ale chyba tylko garstka, bo wcale nie jest tak łatwo dostać te pięć stówek. A co z systemowymi rozwiązaniami? Opisze to na przykładzie mojej teściowej, jest już do 90-tce. Choć fizycznie zdrowa, wysiadła jej „głowa”. Próby uczenia jej chodzenia przy lasce marnie wyglądały, używała jej bardziej jako wykrywacza skarbów, taki gadżet, który nosi bo się czepiamy. Doszliśmy do momentu, gdy tylko balkonik mógł coś zdziałać. Procedura uzyskania dofinansowania jest dość czasochłonna, no i trzeba kupić w sklepie, z którym NFZ ma podpisane umowy. Tam to ustrojstwo kosztuje około 200 zł. Taka wersja podstawowa. Na aukcji w internecie z przesyłką, za ten sam produkt zapłaciłem niecałe 80 zł, a sprzęt był na drugi dzień w domu. Kto ma osobę starą w domu, wie, że tydzień w łóżku upośledza chodzenie i trzeba na nowo go uczyć. Za tak zakupiony sprzęt NFZ nie zwraca, Tak jest ze wszystkim, rzeka pieniędzy płynie sobie tylko wiadomym nurtem, a chorzy nic z tego nie mają. O rehabilitacji proszę więcej napisać, bo to ciekawy temat. Staruszków na wsi to się chociaż na taras wyniesie, ale ci mieszkający w blokowiskach zamknięci są jak w więzieniach. Staruszek to nie śmieszny dziadzio opowiadający wnukom fajne historyjki, ani babunia wypiekająca przepyszną drożdżówkę. To zazwyczaj złośliwy, nieempatyczny gnom, za przeproszeniem. Nienawidzący wręcz swych opiekunów, nie szczędzącym im epitetów typu paskudny esesman, kapo czy profos, o rzucających kałem po ścianach już wspominać nie będę. Pewnie, że kiedyś troskliwy ojciec, czy kochająca mama, nie może za to co wyrabia z nią choroba czy starość, ale obraz ten z naszego dzieciństwa zostaje skutecznie wypierany tym obecnym, stajemy się złośliwi i rozbici wewnętrznie. Samo przewijanie, kompanie jest niczym w porównaniu z torturami psychicznymi, jakimi jesteśmy poddawani. W sobotę teściowa się zadławiła, szybka pomoc zapobiegła jej uduszeniu się. Chylę czoła przed ratownikami z pogotowia. Gdy teściowa była jeszcze jako tako sensowna, wizyta na SOR trwała nie mniej jak 5 godzin. Tym razem mieliśmy ją znowu w domu po półtorej godzinie, badania wykonano w ekspresowym iście tempie. Wcale się im nie dziwie, bo kto by tam chciał mieć w nocy wrzeszczącą babuleńkę na oddziale.

Jest jeszcze inna odsłona tego problemu - dopłaty do DPS'ów ściągane od dzieci i wnuków, a także ich rodzin dla osób w nich umieszczonych. Mając nieszczęście posiadania płatnej pracy poza szara strefą człowiek jest ciągany po urzędach bo dziadek potrzebuje pomocy, bo teściowa, bo rodzice - alkoholicy, zatruwający całe dzieciństwo (polecam tekst z polityki na temat Marty - wychowanki Boromeuszek )i nikogo nie interesuje dlaczego staruszek w DPS potrzebuje 3000-4000 zł. a dziecko w rodzinie, które człowiek próbuje samodzielnie wykształcić już tylko 1500 (bo tyle MOPS wylicza na osobę w rodzinie jako wolne od dopłat). Czy ktoś sobie zadał pytanie do czego ten system doprowadzi? Uniemożliwia on życie młodym obarczając ich obowiązkami w stosunku do coraz większej ilości starszych, a nie obarcza tych ostatnich żadnymi konsekwencjami trybu życia który wiedli przez lata (przecież przepili SWOJE emerytury). Nie widzę w tym żadnej sprawiedliwości pokoleniowej - tamto pokolenie dostało pracę, mieszkania i emerytury - rozsądni i oszczędni dorobili się żeby pomóc dzieciom i te się odwdzięczają o ile mogą ale są i tacy którzy przez rozrzutność stracili wszystko i teraz młodzi muszą wziąć na siebie ciężar ich utrzymania, mimo że sami walczą o pracę, o zdolność kredytową, bez specjalnych widoków na emeryturę. Obyśmy się nie zdziwili efektami zmuszania młodych do łożenia na starych bez względu na więzi emocjonalne - efekty mogą przypominać chińskie sierocińce. A ustawa o przemocy społecznej już zmieniła stosunki społeczne - coraz częściej na forach prawnych spotykam pytania jak uniemożliwić ustalenie ojcostwa żeby tatuś nie mógł się w przyszłości domagać alimentów od dziecka.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]