Dywagacjom tym trudno się dziwić, podobnie jak ostrożności, z jaką były przyjmowane przy ministerialnym stole. Tym, co w całej sprawie wydaje się najbardziej bulwersujące, jest fakt, że w znajdującym się w tzw. strefie najwyższego bezpieczeństwa gabinecie członka polskiego rządu, i to odpowiedzialnego za kwestie tak fundamentalne jak obronność, można coś potajemnie nagrywać.
Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, by po czymś takim Edmund Klich mógł nadal pełnić funkcje w administracji państwowej, a i codziennej pracy kontrwywiadu należałoby się przyjrzeć. Strach pomyśleć, kto, co i w jakim gabinecie mógł jeszcze nagrać.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















