Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Nadchodzi dyktatura młodych

Już wkrótce wyborcy po pięćdziesiątce staną się najważniejszą grupą w elektoracie każdej partii. To oni będą najskuteczniej wpływać na ich decyzje polityczne. Tylko po co młodym taka demokracja?

Reklama

Nadchodzi dyktatura młodych

Nadchodzi dyktatura młodych

09.10.2018
Czyta się kilka minut
Już wkrótce wyborcy po pięćdziesiątce staną się najważniejszą grupą w elektoracie każdej partii. To oni będą najskuteczniej wpływać na ich decyzje polityczne. Tylko po co młodym taka demokracja?
BEATA ZAWRZEL / REPORTER
J

Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem i nawet tak chwalony program 500 plus tego nie zmieni. Przyczynił się do redukcji biedy (która, wbrew powszechnym przekonaniom, zmniejszała się już długo przed rządami PiS), ale nie spowodował wzrostu dzietności kobiet. Taka sytuacja rzutuje jednak na rynek pracy i na finanse publiczne, jakość usług w służbie zdrowia, na konkurencyjność gospodarki i na życie codzienne każdego z nas. A także na to, czy będziemy żyć w demokracji.

Imigracja działa krótko

Już w tej chwili panujące długo w Polsce dwucyfrowe bezrobocie przekształciło się w brak rąk do pracy, co zmusiło rząd do sprowadzenia kilkuset tysięcy pracowników z Ukrainy, Indii, Bangladeszu i innych krajów, wbrew retoryce antyukraińskiej i antymuzułmańskiej. Ludzie ci mają u nas w większości pozwolenia na krótki pobyt, co oznacza, że nie mogą się osiedlić (choć, jak...

14589

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Propozycja ciekawa ale jednak obarczona wadą- uzależniając sile głosu od ilości potomstwa wyborcy sprawimy, że o redystrybucji dóbr zadecydują w większej mierze osoby bierne zawodowo, a przez to mocniej roszczeniowe i bardziej nastawione na realizację własnych potrzeb. Tymczasem spójrzmy na społeczeństwa pierwotne - tam instynkt przetrwania powoduje, że najwięcej do powiedzenia ma ten kto jest dla tej wspólnoty filarem i mimo otaczania słabszych troską to nie oni decydują o losach plemienia. Dlatego, skoro już myślimy o zerwaniu z zasadą równego głosu, poszukajmy rozwiązań, które uzależniłyby siłę głosu od wkładu w budowę państwa (np. wysokości odprowadzanych podatków) uzależniając siłę głosu od aktywność zawodowej czy tez efektów tej aktywności. Wtedy dominującą siłę wyborczą straciliby niepracujący seniorzy ale nie zyskaliby jej niepracujący młodzi na zasiłkach. Obie grupy przestaną mieć tez pokusę do odchodzenia od aktywności zawodowej i kreowania przywilejów czy to emerytalnych czy rodzicielskich. Może wtedy opanujemy rozdawnictwo, zepniemy budżet i zapewnimy mechanizmy przeciwdziałające "dojeniu młodych pracujących" i uda nam się uchronić gałąź na której wszyscy siedzimy.

o społeczeństwo obywatelskie, oparte na idei równych szans dla każdego i nie wykluczające nikogo z demokratycznego procesu, wracamy do koncepcji cenzusu majątkowego/podatkowego? Niestety, "merytokracja" oparta na innym wkładzie w budowę państwa niż wpłacane lub posiadane sumy wymaga, żeby ktoś - kto? - oceniał, czy obywatel jest wystarczająco "aktywny zawodowo" albo czy jego aktywność przynosi wystarczające efekty, by był on godny współdecydować o składzie sejmu lub rady gminy. Więc podatki... Dzielone równo przez liczbę osób w rodzinie, czy jakoś ważone wkładem do rodzinnego budżetu? Co z energicznymi biznesmenami, którzy płacą sobie mało (i płacą mały PIT), bo chcą jak najwięcej zainwestować w rozwój firmy? Właśnie oni, najaktywniejsi i najbardziej obiecujący, mają być pozbawieni prawa głosu? Więc może uwzględniać podatki płacone przez należące do nich spółki, dzięki czemu właściciele Biedronki będą mieli większy bezpośredni wpływ na skład Sejmu niż wszyscy pracownicy tej firmy razem wzięci? Zresztą mniejsza o szczegóły. Pieniądze i tak zawsze miały ogromny wpływ na politykę, a teraz będą miały wpływ niczym nieskrępowany. No i zaoszczędzi się na wszelkich formach subtelnej manipulacji masami - bo i po co manipulować, skoro nie przełoży się to na głosy wyborcze? Zaoszczędzone środki nowi właściciele kraju z pewnością przeznaczą na zasiłki dla najsłabszych, zapewnienie godnej starości emerytom itp. itd., a przede wszystkim będą usilnie się starali, żeby jak największa liczba "współobywateli" awansowała do grupy decydującej o porządku prawnym i społecznym, zdejmując z czasem z nich samych i ich dzieci ciężar niepodzielnego rządzenia krajem ;) A propos wartości wspólnoty plemiennej, gdzie rządzą najlepsi dla dobra wszystkich - to też już ćwiczono pod postacią "Blut und Boden".

Słaby pomysł z tymi głosami dzieci. To nic nie zmieni. A Francja owszem, ma dobry program wsparcia rodziców ale nie czarujmy się. Większość tego przyrostu to dzieci imigrantów. W większości krajów świadczenia na rzecz rodziców są podobne a przyrost jest taki jak w Polsce. Dodatkow Francja juz jest zadłużona po uszy i na długo tego rozpasania nie wystarczy.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]