Na Planty wróciło życie

W ostatni poniedziałek władze otworzyły parki – w tym krakowskie Planty. Choć Plant tak naprawdę zamknąć się nie da, bo ten czterokilometrowy ogród okalający Stare Miasto nie ma żadnej bramy.

Reklama

Na Planty wróciło życie

Na Planty wróciło życie

20.04.2020
Czyta się kilka minut
W ostatni poniedziałek władze otworzyły parki – w tym krakowskie Planty. Choć Plant tak naprawdę zamknąć się nie da, bo ten czterokilometrowy ogród okalający Stare Miasto nie ma żadnej bramy.
Ks. Adam Boniecki / FOT. GRAŻYNA MAKARA
A

A jednak: wystarczyło słowo pana premiera, plastikowe biało-czerwone taśmy i mandaty straży miejskiej.

W miastach, w których przyszło mi dłużej mieszkać, miałem miejsca, które oglądałem codziennie, lecz nigdy mi się nie znudziły. Przeciwnie, zawsze niezmiennie mnie zachwycały. W Rzymie było to Viale del Muro Torto, przez 12 lat moja droga do pracy w Watykanie. Co dzień pieściła tam moje oczy architektura wzgórza Pincio, drzewa w ogrodach willi Borghese, zmieniające się światło... W Krakowie takim miejscem są Planty. Wiosną, latem, jesienią i zimą, w dzień i w nocy. W głębi duszy jestem wdzięczny władzom Wolnego Miasta Krakowa za decyzję rozebrania zdewastowanych fortyfikacji i urządzenia na ich miejscu, w latach 1822-30, tego ogrodu.

Plantom, zaniedbanym i niszczonym przez Niemców podczas okupacji, przywrócono dawny splendor pod koniec lat 80. XX w. Wtedy zaczęto...

4251

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

„Straż, zebrawszy swoje żniwo, odjeżdża w kierunku izby wytrzeźwień,” Nie wiedziałem, że w Krakowie funkcjonuje jeszcze ta instytucja, a zwożeniem delikwentów Straż Miejska. Powiem szczerze, jeśli to prawda to wielki szacun dla władz tego miasta. U mnie robią to ratownicy medyczni i zwożą ich na SOR. Gdy taki delikwent jest jeszcze mocno pod wpływem to pół biedy, ale jak zaczyna trzeźwieć, jest jazda. Nikt tam nie chce pracować. Po co nam zamknęli lasy, parki, plaże …? Mam kilka opcji, pierwsza to głupota i bezmyślność, druga to brak planu i konsultacji z prawdziwymi fachowcami od epidemii, trzeci to cyniczny rachunek polityczny. Wszystkie te bzdurne ograniczenia, kary, restrykcje wprowadzono by nam uświadomić, że nie rządzi nami żaden sympatyczny starszy pan, ale bezwzględna machina gotowa oskubać nas z kasy i godności. Wystraszyliśmy się, teraz łaskawcy poluzują cugle byśmy się cieszyli i lizali ich po rączce. Tak postępuje się w tresurze krnąbrnych psów, zresztą nie tylko. Trzeba zwierzaka spacyfikować, zacisnąć mocno obroże, nawet założyć kolczatkę. Na kilka dni, by wiedział kto tu rządzi i jest panem, potem, gdy mija bunt, luzuje się wszystko, karmi pochwałami i smakołykami. Pozostań w domu to wytrych, taka zmyłka, na chwilę by przetestować i stłamsić. Tylko idiota mógł sądzić, że taki stan potrwa do końca zarazy, tych jednak nie brakuje, ich budzi pusta lodówka, choć nie zawsze.

"Pieściła moje oczy" - błagam... EDIT: Ale przyznaję, że na poezji nie znam się wcale

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]