Na pasku Belki

Nominacje to najdziwniejszy fragment działalności premiera Marka Belki. Nie ucichły jeszcze echa personalnych zmian w resorcie zdrowia, a już kontrowersje wywołały ubiegłotygodniowe nominacje: Lecha Nikolskiego na pełnomocnika rządu do spraw Narodowego Planu Rozwoju i Andrzeja Ananicza na szefa Agencji Wywiadu.
Czyta się kilka minut

Dziwią nie tylko nazwiska obu panów, ale także sposób, w jaki zostali zatrudnieni. Zastanawia też reakcja parlamentarnego zaplecza rządu. Sprawa Nikolskiego jest prosta - jego nominacja to krok wstecz w uzdrawianiu polskiej polityki. Człowiek, którego dokonania jako pełnomocnika rządu ds. referendum unijnego były nader znikome, zaś działalność wokół nowelizacji ustawy o RTV do dziś niejasna, z pewnością nie należy do fachowców, których miał skupiać wokół siebie premier. Inaczej z Ananiczem - to niewątpliwe właściwy człowiek do pracy w wywiadzie. Ale właśnie jego nominacja wywołała oburzenie SLD, tak jakby jedno stanowisko w rządzie miało decydować o przyszłości tej partii.

O co chodzi partiom wspierającym rząd? O przetrwanie. SLD liczy na stabilizację sytuacji w kraju, a w przypadku partii Borowskiego konieczne jest odcinanie się od współkoalicjanta i tym samym uzasadnianie swego istnienia. Z tym, że oburzenie SdPl po nominacji Nikolskiego brzmi jakoś mało wiarygodnie. Sam premier ma ten komfort, że manewry partii koalicji nie muszą go obchodzić. Natomiast wynik wyborczy obu partii lewicy będzie wypadkową dokonań jego rządu. Mamy więc niecodzienną sytuację, że to zaplecze jest zakładnikiem premiera. Słusznie więc ktoś zauważył, że obie partie zrobią najlepiej jeśli, trawestując słowa Jacquesa Chiraca, wykorzystają szansę, by siedzieć cicho.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2004