Myśląc o „Bystrym"

Zostało po nim nazwisko na "murze pamięci w Muzeum Powstania Warszawskiego: w kolumnie nr 185, pozycja nr 43. Pozostały też wspomnienia ludzi, czasem sprzeczne, porwane, niekompletne. Jak to wspomnienia. I tak już zapewne musi pozostać.

21.04.2006

Czyta się kilka minut

Powstańcy wychodzą z kanałów; sierpień lub wrzesień 1944 r. /
Powstańcy wychodzą z kanałów; sierpień lub wrzesień 1944 r. /

Z "Gęsiówki" do "Parasola"

W ostatnich godzinach walk o Stare Miasto Wanda Wojnicz ("Nitka") nie wiedziała już, co robić. Trwało Powstanie Warszawskie, wtedy nazywane sierpniowym. Sierpień dobiegał końca i obrona Starego Miasta też. Ostatnie oddziały powstańcze wycofały się kanałami do Śródmieścia. Cywile i ciężko ranni musieli zostać.

Została też Wanda ze swoim bezpośrednim przełożonym - porucznikiem "Konradem". Był ciężko ranny, tracił przytomność, nie mógł samodzielnie iść kanałami. Zostawiła go na ulicy Długiej, w jakiejś piwnicy, szczelnie wypełnionej cywilami (niezbyt przyjaźnie nastawionymi do powstańców). Pogroziła im karabinem, żeby dbali o "Konrada", i poszła na poszukiwania.

Nie wie, czego szukała. Nadziei, pomocy? Pamięta, że chciało jej się spać.

Po latach przypomni sobie, że na ulicach było już pusto i jakoś dziwnie cicho. Wokoło płonęły kamienice.

I nagle ktoś ją zawołał. "Wszędzie cię szukałem" - usłyszała i na opustoszałej, zrujnowanej ulicy zobaczyła jego, "Bystrego".

---ramka 425103|lewo|1---Henryk Poznański ("Bystry") uratował ją. Ją i "Konrada", którego udało się przenieść kanałami. "Konrad" przez większość czasu był nieprzytomny, ale żeby w ogóle wejść do kanału, musiał iść o własnych siłach. I musiał się na to zgodzić major "Bary", szef posterunku powstańczej żandarmerii, pilnującej cennego wejścia do włazu (żandarmi nie wpuszczali tych, którzy nie mogli iść samodzielnie, bo droga kanałami była trudna; obawiano się, że ciała tych, którzy umrą po drodze, zatarasują i tak wąskie przejścia).

Wanda nie wspominała dobrze "Barego". Mówiła, że kiedy przyszli do włazu, był pijany. "Konrad" nie był w stanie nawet stać. Pełzał więc i łapał "Barego" za cholewy butów, aż ten w końcu zgodził się na ich wejście do kanału.

Teraz mógł działać "Bystry". Mówiono o nim, że jest najlepszym przewodnikiem po kanałach. To on kilka dni wcześniej wyprowadził ze Starówki całą Komendę Główną Armii Krajowej z gen. "Borem" (Tadeuszem Komorowskim) na czele. A potem kolejne grupy. Kursował tam i z powrotem.

Tylko ci, którzy kiedyś szli warszawskimi kanałami, wiedzą, co to znaczy nimi przejść, wyjść na powierzchnię i od razu wejść z powrotem.

Kapitan Sieroszewski, który w czasie Powstania Warszawskiego pierwszy wykorzystał kanały do wyprowadzenia swoich ludzi ze zdobytej przez Niemców Ochoty, najpierw poszedł sam, szukając drogi do Śródmieścia. Gdy ją znalazł, musiał wrócić po swoich. Wrócił, ale po wojnie mówił, że to był największy moralny i fizyczny wysiłek w całym jego życiu.

Ile razy "Bystry" wchodził i wychodził z kanałów? Tego już się nie dowiemy. Ci, którzy go pamiętają, mówią, że szedł bez wahania, bez skargi.

Wyprowadził z piekła Starówki setki ludzi. Na końcu - "Nitkę" i "Konrada".

Kilkanaście dni później "Nitka" zobaczyła go martwego, na ulicy Okrąg 2 na Czerniakowie. Zginął

17 września 1944 r.

Tyle wiemy na pewno: gdzie i kiedy zginął. Że miał stopień kaprala. I że był dzielny. Tak mówią wszyscy ci żołnierze batalionu "Parasol", którzy się z nim zetknęli.

Do "Parasola" trafił 10 sierpnia 1944 r. To też wiemy dokładnie. Kilka dni wcześniej, 5 sierpnia, wraz z ponad trzema setkami innych Żydów został uwolniony przez powstańców z hitlerowskiego obozu pracy (tzw. "Gęsiówki").

To była piękna chwila, pojawia się w wielu relacjach. Ludzie skazani na śmierć nagle dostają życie i wolność - tyle, ile życia i wolności mogło być w Powstaniu. Powstańcy zdobywający obóz triumfują: wykorzystali zdobyczne niemieckie czołgi, a Niemcy uciekali tak szybko, że zupa na talerzach w kantynie była jeszcze ciepła. Tak było 5 sierpnia.

Potem było tylko gorzej. Ale wtedy wszyscy jeszcze wierzą w zwycięstwo. Żydzi z "Gęsiówki" chcą walczyć. Niektórzy aż do kapitulacji w swoich obozowych pasiakach noszą powstańcom kawę, dbają o kuchnię.

Nieliczni - ci, którzy mówią po polsku i mają doświadczenie wojskowe - dostają broń. Relacji o nich jest niewiele. W każdej koledzy podkreślają ich nadzwyczajną dzielność.

Jednym z nich był "Bystry". Zostaje liniowym żołnierzem batalionu AK "Parasol", wraz z dwoma innymi: "doktorem Turkiem" i "Pawłem", który był węgierskim oficerem artylerii ("Ależ on pięknie strzelał z »piata«" - zachwycają się jeszcze teraz koledzy).

Może walczyć.

Kilka linijek tekstu

Jeszcze o kanałach. "Nitka" nie mogła sama z "Bys-trym" nieść "Konrada". Zaproponowała to cywilom z piwnicy na Długiej. "Jak głupia wybrałam czterech chłopów jak dęby. A przecież w kanałach najłatwiej iść niewysokim" - opowiadała.

"Bystry" był niewysoki, ale nie dlatego był tak dobrym przewodnikiem-kanalarzem. Po prostu znał kanały. Autor monografii "Parasola" Piotr Stachiewicz tak pisze o nim: "członek Żydowskiej Organizacji Bojowej; rozpoznał on znakomicie kanały w czasie Powstania w Getcie, dokąd przenosił broń i żywność spoza murów".

W niektórych relacjach znalazłam też informacje, że "Bystry" ukrywał się w kanałach po upadku Powstania w Getcie w 1943 r. Ale jak trafił do "Gęsiówki"? Tego nie wiadomo. Nie wiadomo też na pewno, czy Stachiewicz miał rację pisząc, że "Bystry" należał do ŻOB-u.

Wracając do kanałów: "Nitka" zeszła więc do nich za "Bystrym", a za nimi czterech osiłków niosących porucznika "Konrada". I jeszcze siostra jednego z osiłków. I jeszcze jakiś harcerzyk. Idą. W milczeniu, z wysiłkiem. Jest coraz trudniej. Kanał niski. "Idź dalej sama po pomoc, bo oni go zaraz rzucą" - zadecydował "Bystry". "Nitka" poszła wskazaną drogą, doszła do ulicy Wareckiej w Śródmieściu, gdzie z trudem wyprosiła pomoc. Kiedy z innymi powstańcami wróciła do miejsca, gdzie zostawił swoją grupę, był tam już tylko "Konrad", leżący na występie w poszerzeniu kanału, jak na półce.

Obok siedział "Bystry". Tylko on został z rannym.

Henryk Poznański figuruje w "Encyklopedii Powstania Warszawskiego". Kilka linijek tekstu: "Strzelec, Żyd polski, uwolniony z obozu na Gęsiej" itd. Pisze o nim Stachiewicz - zawsze z uznaniem. Pojawia się w relacjach kolegów, utrwalonych dla Muzeum Powstania Warszawskiego (dostępnych na stronie internetowej www.1944.pl - w zasobach "historii mówionej").

I to wszystko. Tyle zostało z "Bystrego". Zdjęcia nie ma żadnego. Data śmierci i miejsce.

W sumie to jednak dużo informacji. Wiadomo, że był. I jeszcze, że był odważny, faktycznie bystry i niewysoki. Że podobno na Czerniakowie ignorował wybuchy bomb, leżąc na plecach, paląc papierosa i patrząc w niebo. Może dlatego, że z kanałów trudno dojrzeć niebo.

"Bystry" nie żyje od ponad 60 lat. "Nitka" umarła rok temu. Nadal widzę ją, w wyobraźni, jak stoi w żółtym szlafroku. Taki miała na sobie, kiedy jej przyjaciel i pierwsza miłość wywołał ją gwizdaniem z kąpieli na balkon. Było upalne popołudnie, koniec lipca 1944 r. Chłopak przyszedł się pożegnać, a ona dłuższą chwilę nie mogła zrozumieć, o co mu chodzi. A on "szedł na bal", czyli na mobilizację przed Powstaniem.

Gdzie był wtedy "Bystry", gdy "Nitka" w żółtym szlafroku i z mokrymi włosami stała na balkonie i żegnała swą pierwszą miłość? Jeśli dane Stachiewicza są prawdziwe, zapewne w niemieckim obozie na Gęsiej.

Jakieś dwa tygodnie później mieli się spotkać. "Nitka", brudna i spocona, biegła z meldunkiem przez budynek Sądów Apelacyjnych. Powstanie, ostrzał, chaos. Szybko, szybko, dalej. Pod ścianą na korytarzu leżał człowiek i jęczał. Łączniczki nie zatrzymują się z takiego powodu, ale "Nitka" się zatrzymała. Człowiek był chory i błagał o łyk wody. O wodę nie było łatwo, ale "Nitka" ją zdobyła i podała mu szklankę. Ten człowiek - to był on, "Bystry", wtedy chory na czerwonkę. Inni chorzy (a może inni powstańcy, tego też nie wiemy) wyrzucili go z pokoju na korytarz, bo śmierdział. W Powstaniu i tak bywało.

Dla uczciwości trzeba przytoczyć znów fragment książki Stachiewicza o "Parasolu": na Czerniakowie, kiedy brakowało już wszystkiego - wody, leków, amunicji - i gdy znów szerzy się czerwonka, ostatnią ampułkę wapna dostaje właśnie ranny "Bystry", który "po postrzale zdradzał objawy krwiaka opłucnej".

***

Wtedy, w Sądach Apelacyjnych w sierpniu 1944 r., "Bystry" trafia do życia "Nitki", a ona do jego - po to, by mógł ją uratować później, podczas ewakuacji Starówki (bo tych powstańców, którzy pozostali na Starym Mieście, Niemcy zabijali, także rannych).

Do mojego życia "Bystry" trafił w pokoju "Nitki" 60 lat po swojej śmierci.

"Nitka", czyli Wanda Wojnicz, miała opowiedzieć mi o sobie, a ciągle opowiadała o innych. Za oknem pachniały akacje, a na stole groszek pachnący. Jadłyśmy truskawki. Wanda opowiadała - o "Bystrym" i innych. Nie pozwalała, żeby ją nagrywać. W moim zeszycie są tylko nazwiska, miejsca, cytaty. Tyle zostało.

Wanda nie żyje i nie mogę jej o nic już zapytać. Pytam innych, ale "Bystry" nikomu się nie zwierzał. Nie było wtedy zresztą czasu na pogawędki. Nie wiadomo, skąd pochodził, co się z nim działo przed Powstaniami - najpierw w kwietniu 1943, potem w sierpniu 1944 r.

Polski Żyd z "Gęsiówki". Odważny, niewysoki. Urodzony 20 października 1916 r.

To ostatnia rzecz, którą wiemy na pewno.

Mogę dalej szukać. Może dowiem się, kim był przed wojną. Nie dowiem się, o czym myślał, patrząc w niebo i paląc papierosa na Czerniakowie, pod ostrzałem.

Tak jak Wandę widzę zawsze w żółtym szlafroku na balkonie, tak jego na Długiej: płonące domy, cisza i on, przewodnik-kanalarz, Żyd z "Gęsiówki".

"Wszędzie cię szukałem" - mówi do "Nitki".

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach dokumentalnych (np. „Zdobyć miasto” o Powstaniu Warszawskim). Autorka… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2006