Muzeum w hotelu

29 grudnia ubiegłego roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego za 29 mln zł kupiło dawny krakowski hotel Cracovia.
Czyta się kilka minut

Jego nabycie to ważna decyzja dla muzeum i dla Krakowa. Jest też symbolem zmian, jakie zachodzą w postrzeganiu polskiego dziedzictwa drugiej połowy XX wieku.

Powstała w latach 1960-65 Cracovia z sąsiadującym kinem Kijów (oba budynki autorstwa Witolda Cęckiewicza, twórcy m.in. ambasady polskiej w New Delhi oraz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie) to unikalny w Krakowie późnomodernistyczny kompleks publicznych gmachów.

Orbisowski hotel został zamknięty w 2011 r. Jego nowy właściciel – spółka Echo Investments – planował jego wyburzenie, mimo wpisu budynku do gminnej ewidencji zabytków. Na miejscu Cracovii miała powstać galeria handlowa. Później mówiono o kompleksie biurowców. Jednak inwestycja okazała się trudniejsza, niż sądzono. Co prawda w 2014 r. udało się uzyskać zgodę konserwatora wojewódzkiego na zburzenie Cracovii, lecz nowy gmach musiał być zbliżony gabarytami do dawnego hotelu. Zapadła cisza, budynek zaś stał pusty i niszczał. Wreszcie w listopadzie ubiegłego roku Cracovię wpisano do rejestru zabytków. Ochroną objęte zostały m.in. elewacja, mozaiki i hall główny. Zapewne decyzja konserwatora ostatecznie przesądziła o ponownej sprzedaży dawnego hotelu. Zakupiony przez państwo budynek otrzymało usytuowane tuż obok Muzeum Narodowe. W wyremontowanej Cracovii powstanie Muzeum Designu i Architektury.

Zakup dawnego hotelu to dobry ruch, wpisujący się w działania poprzednich rządów, wiele robiących dla poprawy infrastruktury muzealnej, czy szerzej: kultury w Polsce (nabycie w tym samym czasie Zamku w Gołuchowie i kolekcji Czartoryskich to krok w kierunku uporządkowania stosunków własnościowych dóbr kultury). Jest to też ważna decyzja dla przestrzeni Krakowa, bo pozwala na powrót do pochodzących z 1910 r. planów stworzenia wielkomiejskiej przestrzeni – placu-forum kultury z budynkami muzealnymi, połączonego jednocześnie z sąsiednimi Błoniami (i z widokiem na kopiec Kościuszki).

Jest jeszcze jeden powód, dla którego trzeba docenić decyzję MKiDN. Po 1989 r. architektura późnego modernizmu była – jako spadek po PRL-u – estetycznie, ale też ideowo podejrzana. Wiele wybitnych budynków tego czasu, jak słynny warszawski SuperSam, zburzono. Inne niszczały (lub nadal niszczeją) albo padają ofiarą dość kuriozalnych remontów, czego przykładem jest inna architektoniczna ikona stolicy – Dom Towarowy Smyk, z którego, za zgodą konserwatora zabytków, pozostał jedynie fragment oryginalnej konstrukcji (!). Nabycie przez państwo dawnego hotelu – i przeznaczenie na ekspozycję architektury i designu – to niemal symboliczne potwierdzenie, że sztuka tego czasu jest nieusuwalną częścią polskiego dziedzictwa. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2017