Nie ma chyba niczego bardziej krępującego dla przełożonego niż moment, w którym uświadamia sobie, że zwolniony właśnie pracownik był jedynym, który rozumie, jak działają kluczowe systemy firmy. Przed takim właśnie problemem stanął teraz Biały Dom.
Departament Elona Muska w arsenale jądrowym USA
Co się stało? Problem polegał na tym, że wydział noszący nazwę Narodowej Administracji Bezpieczeństwa Jądrowego (NNSA) odpowiada za budowę, konserwację, modernizację i utylizację broni jądrowej. A grupa 400 zwolnionych pracowników nie była – wbrew zapewnieniom DOGE – stażystami i gryzipiórkami, lecz ludźmi, którzy budowali amerykańskie głowice. I mieli dostęp do najściślej strzeżonych sekretów USA.
Ściągnięcie ich z powrotem może okazać się wyzwaniem. „Ci ludzie prawdopodobnie nigdy nie wrócą do pracy dla rządu” – powiedziała w rozmowie z agencją Bloomberg poprzednia szefowa NNSA Jill Hruby. Źródła CNN twierdzą, że pracownicy DOGE nie mieli pojęcia, czym tak naprawdę zajmują się zwolnieni urzędnicy. A to nie koniec problemów.
Pracownicy NNSA ostrzegali od tygodni, że przedstawiciele DOGE buszujący w systemach komputerowych ich departamentu mogą wejść w posiadanie planów głowic jądrowych czy wojskowych reaktorów. Proste zaniedbanie procedur bezpieczeństwa – na przykład wysłanie nieszyfrowanego maila – może ujawnić te sekrety wrogim reżimom. Tymczasem pracownicy Muska w ciągu zaledwie trzech tygodni zaliczyli już serię podobnych wpadek, na przykład ujawniając imiona wszystkich świeżych rekrutów Centralnej Agencji Wywiadowczej...
Budżet US Army
Teraz ci sami ludzie zyskają dostęp do całego Pentagonu. W ubiegłym tygodniu DOGE wkroczyło do Departamentu Obrony USA, witane szeroko otwartymi ramionami przez jego obecnego szefa, mianowanego przez Trumpa. „Elon to wielki patriota” – mówił dziennikarzom sekretarz obrony Pete Hegseth, dodając: „Nie zrobimy niczego, co zaszkodzi amerykańskim możliwościom operacyjnym i taktycznym”.
Nikt nie ma wątpliwości, że w liczącym niemal bilion dolarów budżecie wojsk amerykańskich jest pole do oszczędności. Przykładowo, śledztwo dziennikarzy stacji CBS wykazało w 2023 r., że kontrahenci Pentagonu zawyżają ceny niemal wszystkiego, od koszy na śmieci za 52 tys. dolarów, przez deski sedesowe za 14 tysięcy i dystrybutory mydła za 4 tysiące, aż po kubki na kawę za przeszło 1,2 tys. dolarów. W październiku 2024 r. koncern RTX (dawny Raytheon) został zobowiązany do zwrócenia rządowi USA 950 mln dolarów za zawyżone ceny rakiet i radarów systemu Patriot.
Dlaczego armia broni się przed cięciami Muska?
Tyle że cięcia mogą objąć także flagowe programy, które miały zapewnić USA wojskową supremację nad każdym przeciwnikiem na wiele dziesięcioleci. Od nowych i niewidzialnych dla radaru bombowców B-21, przez lotniskowce klasy Ford, których budowa jest już i tak opóźniona o wiele lat, aż po najnowocześniejsze amerykańskie myśliwce F-35 (niedawno kupiła je także Polska).
Budowa, utrzymanie i modernizacja tych ostatnich ma, wedle Pentagonu, przez następnych kilka dziesięcioleci pochłonąć 1,8 biliona dolarów. Tymczasem Elon Musk, który sam jest jednym z kluczowych podwykonawców amerykańskich sił zbrojnych (jego firma SpaceX wynosi na orbitę tajne satelity) uważa, że F-35 są przestarzałe i można zastąpić je dronami.
Zagrożony może być także projekt budowy amerykańskiego myśliwca szóstej generacji, który miałby zwiększyć przewagę U.S. Air Force nad Chińczykami. Ci ostatni w błyskawicznym tempie nadganiają technologiczne zaległości. 26 grudnia 2024 r. Pekin ujawnił istnienie dwóch nowych samolotów, które mogą dorównywać możliwościami najnowocześniejszym maszynom armii USA.
Wedle amerykańskich mediów wojskowi, chcąc się zabezpieczyć przed cięciami zespołu Muska, gorączkowo przygotowują listy wszystkiego, bez czego mogą się obejść, byle tylko nie zabierano im najważniejszych programów. Armia ma składać w ofierze pracownikom DOGE programy budowy dronów i tych pojazdów, których ma już dostatecznie dużo. Marynarka zaś – fregaty i statki do patrolowania wód przybrzeżnych.
Sposób Trumpa na tańszy arsenał nuklearny
Trumpowi marzy się jednak coś o wiele większego. W zeszłą środę amerykański prezydent stwierdził, że znalazł sposób na obcięcie budżetu wojska USA o połowę. Wystarczy, by Rosja i Chiny zgodziły się na głębokie cięcia arsenałów jądrowych. Zapowiedział, że porozmawia o tym z Putinem i Xi Jinpingiem. „Nie ma powodu budować nowej broni jądrowej. Mamy jej już tyle, że moglibyśmy zniszczyć cały świat 50 czy 100 razy” – stwierdził prezydent USA.
Zakładając, że jakimś cudem uda mu się doprowadzić do takiego porozumienia, kto zdemontuje amerykańskie głowice jądrowe, skoro Elon Musk zwolnił ludzi, którzy wiedzą, jak to się robi?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















