Oszajca: Strategia szatańskich pokus

Szatan, po polsku Kłamca, nie proponuje Jezusowi niczego złego. Podpowiada Mu tylko, jak powinien ułatwić sobie życie.
Czyta się kilka minut

Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi (...) by pracował na roli i kopał w ziemi studnię, aby nawodnić glebę”, a to znaczy, że Bóg przyszłość świata złożył w ręce człowieka. Ta współpraca od samego początku nie układała się najszczęśliwiej. I nie chodzi o kradzież jabłek, o nieposłuszeństwo, a nawet o diabelskie kuszenie, ale o nieumiejętność bycia obdarowanym. Sam, tylko sam jestem kowalem swego szczęścia. Sam na nie zapracowałem. A największym wrogiem tej mojej szczęśliwości jest człowiek i rzeczywistość. To kobieta, mówi mężczyzna, wpakowała mnie w ten karambol, i odwrotnie, to warunki, w których żyję, zmusiły mnie do takiego, a nie innego działania; wreszcie ja sam: gdzie ja miałem oczy, że w porę nie zauważyłem niebezpieczeństwa? To obwinianie wszystkich i wszystkiego ma jeden cel: pomaga nam w ucieczce w krzaki, czyli wyzbyciu się odpowiedzialności za myśli, słowa, uczynki, a zwłaszcza zaniedbania. Księga Rodzaju nie mówi więc o stworzeniu świata, ale opisuje proces odchodzenia człowieka od rzeczywistości.

Przed podobnym dylematem stanie Chrystus. Opowiadanie o jego czterdziestodniowym poście i kuszeniu jest na to dowodem. Szatan, po polsku Kłamca, nie proponuje Jezusowi niczego złego. Podpowiada Mu tylko, jak powinien ułatwić sobie życie. Weźmy pierwsze szatańskie podejście. Kłamca zdaje się mówić, skoro jesteś człowiekiem religijnym, pstryknij palcami i zaspokoisz swoje naturalne potrzeby. Ponieważ Jezus nie dał się zwieść i nie udało się zamknąć Go w klatce potrzeb natury biologicznej, Kłamca atakuje z wyższego pułapu. Skoro wierzysz, że twój Protektor jest wszechmocny, udowodnij, że tak jest naprawdę. Przeprowadź test na wiarygodność, bo nie wiadomo, czy twój Bóg jest i działa. Gdy i ten chwyt zawiódł, Kłamca przechodzi na trzeci poziom. Sugeruje Jezusowi, że Jego wiara jest złudzeniem, żeby nie powiedzieć: samooszustwem. Jak wiemy, nic to nie dało.

To opowiadanie można nazwać swoistą dysputą teologiczną. Kłamca zna Biblię, ale traktuje ją, jak wszystko inne, instrumentalnie. Jezus odpowiadając, też cytuje Księgę, ale w sposób, który daje Szatanowi czas na zastanowienie. Nie przepędza go od razu, ale próbuje ratować przed nim samym. Jezus postępuje podobnie jak jego Ojciec, kiedy rozstawał się z Adamem i Ewą. Wie, że odrzucili jego miłość, ale nie ciska w nich, jak na zagniewanego boga przystało, piorunami; przeciwnie, dyskretnie podchodzi do ich kryjówki, po cichu przechadza się po Edenie, nawiązuje rozmowę, wspólnie z nimi analizuje wydarzenie i wreszcie, szanując ich wolność, rozstając się z nimi, ubiera ich w kożuszki, gdyż wie, że nie będzie im łatwo, gdyż szczęście i nieszczęście lepi się z tej samej gliny.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 9/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Z tej samej gliny