Reklama

Misericordia

Misericordia

03.04.2015
Czyta się kilka minut
Mizerykordią w średniowieczu nazywano krótki sztylet, który służył głównie do dobijania rannego przeciwnika czy wroga, co odczytywano jako przejaw miłosierdzia.
D

Dzisiaj takie postępowanie kwalifikujemy jako zbrodnię. Wystarczy jednak przypatrzeć się podejściu do kary śmierci niektórych publicystów i środowisk politycznych nazywających siebie katolickimi, by się przekonać, że tak specyficznie pojmowane miłosierdzie dalej pokutuje i pewnie się jeszcze zaostrzy. Papież Franciszek, idąc za Katechizmem, znowu robi raban, postulując nie tylko zniesienie kary śmierci, ale również dożywocia, nazywając je ukrytą formą tej najwyższej kary. Uważa on, że te sposoby wymierzania sprawiedliwości są sprzeczne z Bożym miłosierdziem. Chodzi o to, by po chrześcijańsku reagować zarówno na zło, jak i na złoczyńcę.
Spośród wszystkich pokrzywdzonych tylko jeden miałby prawo domagania się stuprocentowej sprawiedliwości, gdyż tylko On nikogo nie skrzywdził. Choć czasem obciąża się Go winą za dopuszczenie zła do głosu i o obojętność na cierpienie, które ono...

2980

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Sądzę, że czym innym jest ziemski wymiar sprawiedliwości, a rzeczą z zupełnie innego wymiaru rzeczywistości Boże Miłosierdzie. Tych dwóch porządków nie należy mieszać. Przytoczmy fragment z Ewangelii św. Łukasza: "... Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś Chrystusem. Ratuj siebie i nas. Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie ? Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co uczyniliśmy, ten zaś nic złego nie uczynił. ... " Nasuwa się tu pytanie: który ze złoczyńców miał rację: czy ten, który domagał się rewizji wyroku, czy też ten, który z pokorą wyrok przyjął ? Przejdźmy do czasów nam współczesnych. proponuję rozważyć przypadek wielkiego nazistowskiego zbrodniarza Hansa Franka. Cytuję z wikipedii: "Irlandzki mnich Sykstus O'Connor, opiekun duchowy Franka, był pod wrażeniem świadectwa wiary byłego zbrodniarza. W noc przed egzekucją wyspowiadał go i udzielił rozgrzeszenia, zaś następnego dnia towarzyszył mu w drodze do szubienicy. Ostatnie słowa Hansa Franka brzmiały: „Jestem wdzięczny za łagodny wyrok, który otrzymałem. Proszę Boga, aby przyjął mnie łaskawie" oraz dodał „Chryste, przebacz!". Hans Frank czyli dwa w jednym - triumf sprawiedliwości ale też i Bożego Miłosierdzia. Trzeba trzeźwo myśleć i nie ulegać zbyt łatwo emocjom. To drugie jest łatwiejsze i bardzo często mi się zdarza.

w pana wywodzie w tle doszukuję się pewnej w mojej opinii patologicznej przypadłości chrześcijaństwa, a to tezy, że zabijając kogoś wyświadczamy mu jakieś dobro, zwłaszcza jak przed ukatrupieniem delikwenta wyspowiadamy. To że zabijamy jest niestety naturalną cechą ludzkich społeczności, ale ja bym jednak prosił by z zabijania cnoty nie czynić, to niestety ponura i tragiczna konieczność. A Hansa Franka zostawmy już zaświatom i na sztandary jako triumfu jakiejś tam własnej moralnej wyższości nie wynośmy, dla mnie osobiście to głęboko nieetyczne.

To on musi wydawać wyroki ( w niektórych krajach jak choćby w USA także karę śmierci ), a my możemy się rozczulać i biadolić, dlaczego Hans Frank ( i jemu podobni ) nie dostał 25 lat więzienia ( dożywocie jest głęboko niehumanitarne ), telewizor Grundig i miłą panią specjalistkę od resocjalizacji. Ten jakże często bardzo niedoskonały wymiar sprawiedliwości tworzony przez ludzi dla ludzi jest niezbędny dla ( w miarę ) normalnego funkcjonowania społeczeństw. A to czy mi sprawia przyjemność to, że wieszają jakiegoś zbrodniarza nie ma tu nic do rzeczy ( na marginesie powiem, że nie sprawia ). Kościół katolicki modli się do Boga o miłosierdzie dla wszystkich ludzi, także o miłosierdzie dla zbrodniarzy ( co niektórych gorszy ). Nie można mieszać doczesności z eschatologią.

Teoria o dwóch połówkach jednego owocu wcale nie jest głupią. Doświadczenie, ktore opisuje Kaliny Błażejewska, test, przydaje się i tutaj. Nie darmo napisane jest miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Wpatrywanie się wyłącznie w siebie, oglądanie swego wnętrza może doprowadzić do zatracenia, stąd potrzeba drugiego. Inny jest nieskończenie Inny. Otwiera jakąś drogę. Jest szansą, wybawieniem od siebie samego. Ale może być też tak, jak na Twoim przykładzie. Tu nie tyle przeciw drugiemu uderzamy, co w samo serce własnego człowieczeństwa, godności i prawa do istnienia. Inny wciąż mi o tym przypomina, zdaje się mówić nieustannie: Nie zabijesz mnie! Twarz drugiego staje się nie do zniesienia, jest zagrożeniem dla mojego 'ja' Dramaty ludzkie zaczynają się właśnie tu, u podłoża dojrzewającego, osobowego 'ja' . Siebie można pokochać w obrazie Innego...

Teoria o dwóch połówkach jednego owocu wcale nie jest głupią. Doświadczenie, ktore opisuje Kaliny Błażejewska, test, przydaje się i tutaj. Nie darmo napisane jest miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Wpatrywanie się wyłącznie w siebie, oglądanie swego wnętrza może doprowadzić do zatracenia, stąd potrzeba drugiego. Inny jest nieskończenie Inny. Otwiera jakąś drogę. Jest szansą, wybawieniem od siebie samego. Ale może być też tak, jak na Twoim przykładzie. Tu nie tyle przeciw drugiemu uderzamy, co w samo serce własnego człowieczeństwa, godności i prawa do istnienia. Inny wciąż mi o tym przypomina, zdaje się mówić nieustannie: Nie zabijesz mnie! Twarz drugiego staje się nie do zniesienia, jest zagrożeniem dla mojego 'ja' Dramaty ludzkie zaczynają się właśnie tu, u podłoża dojrzewającego, osobowego 'ja' . Siebie można pokochać w obrazie Innego... P.S. Potrzebowałam czasu. Nie bardzo wiedziałam jaką dać odpowiedź. Dopiero test ; "Do zakochania jeden tekst" dał mi do myślenia. Poza tym nie byłam w najlepszej formie.

Nie myjesz rąk więc możesz zachorować. Nie chcesz się uczyć więc będziesz ciężko pracował za nędzne pieniądze albo w ogóle nie dostaniesz pracy. Będziesz dużo pił i palił to dogoni cię rak albo jakiś inny potwór. A jak będziesz gwałcił i mordował to społeczeństwo zrobi ci dużą przykrość zgodnie z obowiązującym prawem. Ale Pan Bóg jest miłosierny i nawet wtedy gdy gwałcisz i zabijasz nie rezygnuje z ciebie. I to jest zdumiewające.

Być pomiędzy złoczyńców...? On to, co innego, ale nam do Niego daleko. Podobno (niektórzy)katolicy mają problem także 'z życiem po życiu' mając nadzieję, że choć 'tam' dostaną oddzielny apartament. Wszyscyśmy zachorzali na wspólną chorobę, której na imię: Życie i każdy leczy to(się) po swojemu

Przyzwyczaiłem się do ( względnej ) samotności, a poza tym mam trudny charakter i dość specyficzne poczucie humoru. A po to żeby wejść pomiędzy złoczyńców trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje. Ja nie mam. Przykładowo: zdarza mi się, że wybiorę się na wycieczkę rowerową za miasto. W pobliskim lesie mijam młode, nawet dość zgrabne dziewczyny. Nie mam odwagi aby się zatrzymać i pogadać. Czasem się tylko uśmiechnę i zapytam: czy nie jest tobie zimno w takiej kusej spódnicy ?

...głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać...Zupełnie nie rozumiem Twojego tłumaczenia i tak będziesz policzony, masz jak najlepsze ku temu predyspozycje

Niedawno mi się przydarzyło, że pozostałem trochę dłużej w kościele bezpośrednio po mszy świętej. Moją uwagę przykuł pewien mężczyzna, który pielgrzymował od ołtarza do ołtarza gdzie odmawiał różne modlitwy ze łzami w oczach. Podszedłem do niego i zapytałem: "Zapewne zmaga się pan z jakimś ciężkim utrapieniem ?" A on na to: "Wręcz przeciwnie, doświadczam licznych łask od Pana Boga, dlatego wzruszam się i płaczę."

ale po co ów spacer 'od ołtarzyka do ołtarzyka' . Nie wystarczy jeden Ołtarz?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]