„Hej hej lewaki, platfusy, płaczki od Szymusia i inne ekodurnie… ekoterroryści Uśmiech, szeroko, SZEROKO! Płaczki mogą przez łzy” – tymi słowami Mikołaj Pawlak zwrócił się w serwisie X do osób o odmiennych poglądach. Wpis został opublikowany w marcu – trzy miesiące po zakończeniu jego kadencji na stanowisku Rzecznika Praw Dziecka i trzy miesiące przed powołaniem na sędziego. To jednak nie jedyne obraźliwe słowa, które publicznie wygłaszał Pawlak, choć zarówno jako RPD, jak i jako sędzia powinien być „nieskazitelnego charakteru”.
Pawlak był Rzecznikiem Praw Dziecka w latach 2018-2023. Został wybrany – po kilkumiesięcznej farsie z powołaniem nowego RPD – jako trzeci kandydat PiS, po Sabinie Zalewskiej, która zrezygnowała z kandydatury po tym, jak ujawniliśmy jej liczne plagiaty, i zgłoszonej przez PiS dwukrotnie Agnieszce Dudzińskiej, która za pierwszym razem odpadła w sejmowym głosowaniu, a za drugim została wybrana przez Sejm, ale odpadła w Senacie.
Swoją kadencję Pawlak rozpoczął od stwierdzenia (dwa dni przed objęciem urzędu), że in vitro to „niegodziwa metoda” leczenia niepłodności, a zakończył (niespełna dwa miesiące przed upłynięciem kadencji) wzmianką o „pseudotęczowych kolorowych szmatach” na łamach „Niedzieli”.
Trudno zliczyć, ile krzywdzących i szkodliwych słów wypowiedział przez te pięć lat (np. „trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie”). Trudno też zliczyć jego wypowiedzi kompromitujące i kuriozalne (np. „po prostu zróbmy plus jeden” o postulowanym przez niego podwyższaniu ocen uczniów w pandemii albo fake news o poznańskich edukatorach seksualnych, którzy bez wiedzy rodziców i lekarzy dają dzieciom środki farmakologiczne na zmianę płci).
Niestety kontrowersyjnym wypowiedziom towarzyszyły działania i zaniechania świadczące o tym, że Pawlak był rzecznikiem wybranych, nielicznych praw dziecka. Wielokrotnie udowodnił, że z ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka bliski jest mu szczególnie art. 2 ust. 1, według którego „dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności”. Jak jednak udowadniał m.in. Michał Janczura w radiowym serialu „Niedorzecznik”, stanie na straży pozostałych praw nie szło Pawlakowi tak dobrze.
„Wiedziałam, że jest źle, ale nie wiedziałam, że jest aż tak źle” – mówiła Janczurze obecna Rzeczniczka Praw Dziecka, Monika Horna-Cieślak. W innej wypowiedzi stwierdziła, że nie wyklucza złożenia zawiadomienia do prokuratury. Chodzi m.in. o bardzo wysokie nagrody dla wybranych pracowników biura RPD, a „groszowe” – dla innych (co jednak, jak wynika z wysłanego „Tygodnikowi” przez biuro rzeczniczki zestawienia, miało miejsce także za czasów poprzednika Pawlaka, Marka Michalaka).
To nie koniec kontrowersji i ryzyka odpowiedzialności karnej (przed którą chroni teraz Pawlaka immunitet sędziowski). Niedawno okazało się, że zanim został RPD, Pawlak jako pracownik Ministerstwa Sprawiedliwości (dyrektor Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich w latach 2016-2018) był współodpowiedzialny za przekazanie 25 mln zł z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej (tzw. Funduszu Sprawiedliwości) na oprogramowanie szpiegujące Pegasus.
Podczas pierwszego przesłuchania przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa oświadczył, że według niego to nie posiedzenie komisji, lecz „spotkanie publicystyczne”, i wyszedł z sali. Komisja przegłosowała wówczas skierowanie do sądu dwóch wniosków o ukaranie go. Miesiąc później złożył zeznania, ale zasłaniał się niepamięcią, niewiedzą i podległością służbową.
Prezydent Andrzej Duda powołał Pawlaka na sędziego, wiedząc o wszystkich tych sprawach. Musiał też wiedzieć, że Krajowa Rada Sądownictwa podjęła w 2018 r. uchwałę o przedstawieniu wniosku o powołanie Pawlaka do pełnienia urzędu sędziego Sądu Rejonowego w Skierniewicach pomimo toczącego się wówczas przeciw niemu postępowania dyscyplinarnego. I pomimo tego, że nie otrzymał on poparcia Zgromadzenia Ogólnego Przedstawicieli Sędziów okręgu łódzkiego (48 głosów przeciw, 10 wstrzymujących się, tylko 3 za).
Wszyscy troje pozostali kandydaci na to stanowisko otrzymali poparcie tego gremium. Przeciwko żadnemu nie toczyło się postępowanie dyscyplinarne. KRS wybrała jednak Pawlaka, który został sędzią z tych samych powodów, dla których został powołany na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka. Czy będzie takim sędzią jak rzecznikiem?
Czy sędzia, który „z estymą” wspomina, że jako chłopiec został pobity przez ojca tak, że „dobrą chwilę nie mógł siadać”, będzie w stanie obronić krzywdzone w ten sposób dzieci? Czy Mikołaj Pawlak, orzekając w sprawach „lewaków, platfusów, płaczków od Szymusia i innych ekodurni”, będzie potrafił dotrzymać słów ślubowania i „sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie (…), a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”? Czy sędzia, który postulował, by „po prostu zrobić plus jeden”, w ogóle wie, czym jest sprawiedliwość?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















