Reklama

Kandydat pod znakiem zapytania

Kandydat pod znakiem zapytania

12.12.2018
Czyta się kilka minut
Próby powołania nowego Rzecznika Praw Dziecka są podejmowane od wakacji. Kim jest piąty już z kolei kandydat na to stanowisko?
Mikołaj Pawlak podczas 72 posiedzenia Sejmu, 23 listopada 2018 r. / Fot. Piotr Molecki/East News
Mikołaj Pawlak podczas 72 posiedzenia Sejmu, 23 listopada 2018 r. / Fot. Piotr Molecki/East News
Z

Za pierwszym razem sejm odrzucił zgłoszone przez opozycję kandydatury Ewy Jarosz i Pawła Kukiza-Szczucińskiego, a kandydatka PiS-u, Sabina Zalewska, sama zrezygnowała z kandydowania. Za drugim razem była tylko jedna kandydatka – zgłoszona przez PiS Agnieszka Dudzińska – która również odpadła w sejmowym głosowaniu. Za trzecim razem (wówczas wydawało się, że już naprawdę ostatnim...) PiS ponownie zgłosiło Dudzińską, która została wybrana na Rzecznika Praw Dziecka w sejmie, ale niespodziewanie przepadła w senacie. Mikołaj Pawlak jest więc już piątym kandydatem na to stanowisko.

Zgodnie z prawem?

W momencie zgłoszenia jego kandydatury niewiele było o nim wiadomo. Z oficjalnego druku sejmowego, przedstawiającego jego sylwetkę, można się było dowiedzieć, że skończył katolickie liceum w Łodzi, uzyskał na KUL-u tytuły magistra prawa i magistra licencjata prawa kanonicznego, w latach 2005–2016 pełnił funkcję adwokata przy sądach kościelnych w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa, od 2006 roku jest członkiem Izby Adwokackiej w Łodzi, od 2011 roku prowadzi indywidualną praktykę adwokacką w Łodzi i Aleksandrowie Łódzkim, a od 2016 roku jest dyrektorem Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Autorzy dokumentu, pod którym podpisała się tylko posłanka Joanna Borowiak (będąca również przedstawicielką grupy posłów PiS-u zgłaszających Sabinę Zalewską i Agnieszkę Dudzińską), starali się przekonać, że Mikołaj Pawlak spełnia ustawowe kryteria i ma ponad pięć lat doświadczenia w pracy na rzecz dzieci, ponieważ „zarówno przez okres praktyki adwokackiej jak i w trakcie pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości kładł największy nacisk na sprawy dotyczące dobra dzieci, ochrony ich praw, ze szczególnym uwzględnieniem ratowania trudnych relacji z dziećmi pomiędzy rodzicami w sytuacji rozpadu małżeństwa lub konfliktu rodziców”.

Nie przekonało to jednak posłów opozycji, którzy zarówno podczas posiedzenia połączonych sejmowych komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Polityki Społecznej i Rodziny, jak i podczas debaty w sejmie zarzucali Pawlakowi, że nie ma pięcioletniego doświadczenia w pracy z dziećmi lub na ich rzecz. Magdalena Kochan stwierdziła na przykład, że „prowadzenia spraw rozwodowych nie można utożsamiać z pracą na rzecz dzieci. [...] Równie dobrze za świetnego kandydata można byłoby uznać kierowcę gimbusa, który woził dzieci z i do szkoły”. Nieco ostrożniej wyraził swe wątpliwości obecny Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak, który na antenie Radia Zet powiedział: „patrząc na CV, które zostało przedstawione parlamentowi, wydaje się, że tego punktu ustawowego ten kandydat niestety nie spełnia”. 

10-latki do więzienia?

Kontrowersje wzbudziła też informacja o trwających w Ministerstwie Sprawiedliwości pracach nad projektem zmian ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich i obniżeniem granicy odpowiedzialności za czyny karalne z 13 do 10 roku życia. Pawlak był pytany o tę sprawę podczas posiedzenia komisji, ale nie udzielił odpowiedzi (i wbrew temu, co mówiła później w sejmie Joanna Borowiak, nie odpowiedział też na wiele innych pytań). Po posiedzeniu komisji (które oczywiście wystawiły mu pozytywną opinię) zapewniał jednak w rozmowie z dziennikarzami, że „absolutną nieprawdą jest, że ktokolwiek planuje objąć karalnością dzieci 10-letnie”, podkreślając, że „słowo »karanie« może padać tylko w stosunku do przestępców i ono wynika z kodeksu karnego”. Potwierdził to rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Jan Kanthak, według którego „Nieprawdą jest, że istnieje projekt legislacyjny obniżający do lat 10 wiek karania dzieci. Karze podlega ten kto popełnia przestępstwo po ukończeniu 17 lat, a za szczególnie drastyczne przestępstwa po ukończeniu lat 15. Ministerstwo Sprawiedliwości nie planuje jakichkolwiek zmian w tym zakresie”.

Rzecz jednak w tym, że ten kontrowersyjny pomysł (o którym już miesiąc temu pisano w serwisie prawo.pl, a ostatnio poseł PSL-UED Michał Kamiński stwierdził, że projekt leży na jego biurku) dotyczy ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich, w której nie ma mowy o „karaniu” dzieci i młodzieży. Zgodnie z tą ustawą „Wobec nieletniego mogą być stosowane środki wychowawcze oraz środek poprawczy w postaci umieszczenia w zakładzie poprawczym; kara może być orzeczona tylko w wypadkach prawem przewidzianych, jeżeli inne środki nie są w stanie zapewnić resocjalizacji nieletniego”. Tu nie chodzi o „karanie” osób w wieku 13–17 lat (zgodnie z projektem: 10–17 lat) za czyny karalne (przestępstwa, przestępstwa skarbowe i niektóre wykroczenia), lecz dążenie do „osiągnięcia korzystnych zmian w osobowości i zachowaniu się nieletniego”, czyli poprawianie, wychowywanie, resocjalizowanie. W tym celu sąd rodzinny może m.in.: udzielić upomnienia, ustanowić nadzór kuratora, umieścić dziecko w młodzieżowym ośrodku wychowawczym albo zakładzie poprawczym.

Prawdą jest więc, że ministerstwo nie planuje „karać” 10-letnich dzieci, podobnie jak nikt nie „karze” nieletnich w wieku 13–17 lat. Faktem jest jednak również, że rozważa się możliwość obniżenia wieku odpowiedzialności za czyny karalne do 10 lat, co może się wiązać z umieszczaniem 10-latków w poprawczakach. Obecny RPD Marek Michalak zauważył w piśmie do ministra sprawiedliwości, że takie rozwiązanie „z pewnością nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, a młoda psychika może doznać nieodwracalnych, negatywnych konsekwencji”. Według Michalaka „bardzo złym rozwiązaniem byłoby stworzenie możliwości izolacji małego, 10-letniego dziecka od środowiska rodzinnego, które jeżeli ma trudności w wypełnianiu swoich funkcji, to powinno dostać wsparcie, aby móc pozytywnie wpływać na budowanie społecznie akceptowalnych postaw młodego człowieka”.

Bez bicia

Pawlakowi zarzuca się również, że jako RPD będzie bronił wyłącznie prawa dziecka (poczętego) do życia. Posłanka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer wyraziła w sejmie przypuszczenie, że „pan Pawlak jest obrońcą tylko dzieci jeszcze nienarodzonych, a gdy już się urodzą, to mogą natychmiast iść do więzienia”. Opinię tę podziela wiele osób, wytykających mu, że pracę magisterską z prawa kanonicznego pisał pod kierunkiem arcybiskupa Andrzeja Dzięgi (znanego z tego, że określił zarodki powstałe w wyniku metody in vitro mianem „dzieci zamrożonych”, które „czekają w lodowatym zimnie”). 

Sam Pawlak najwyraźniej nie podziela opinii swojego promotora w kwestii in vitro. Podczas posiedzenia opiniujących go sejmowych komisji zapytany o tę kwestię odpowiedział, że „rzecznik nie ma uprawnienia wynikającego z ustawy, aby zabierać głos w tej sprawie”, ponieważ zgodnie z ustawą o Rzeczniku Praw Dziecka terminem dziecko określa się osobę od poczęcia do uzyskania pełnoletności, a in vitro dotyczy „tego momentu, gdy życia jeszcze nie ma”. Nie wyjaśnił wprawdzie, kiedy według niego następuje poczęcie, ale nie można zarzucać mu, że chce być obrońcą tylko nienarodzonych, w tym „zamrożonych”, dzieci (choć owszem, jest przeciwnikiem aborcji z powodu wad płodu i jako RPD ma zamiar zabierać w tej sprawie głos).

Zarzut ten jest bezpodstawny również z tego względu, że Pawlak na komisji wyraził jednoznaczny sprzeciw wobec kar cielesnych wobec dzieci, mówiąc, iż „każdy czyn przeciwko dziecku, każde naruszenie nietykalności jest karalne, jest przestępstwem i wpływa na dziecko. Nie możemy sobie na to pozwolić i nigdy w swojej pracy ani w życiu prywatnym czegoś takiego nie dopuściłem i dopuszczać nie będę. [...] Każda forma krzywdzenia dziecka jest niedopuszczalna”. Niewątpliwie pozytywne w wystąpieniu Pawlaka przed komisją było również rozpoczęcie i zakończenie autoprezentacji cytatami z Korczaka oraz skierowanie do dzieci i młodzieży następujących słów: „chcę być waszym pomocnikiem, pełnomocnikiem, obrońcą, gdy potrzeba, powiernikiem, a może za jakiś czas uznacie, że i przyjacielem. [...] Zawsze, o każdej porze, każde dziecko w Polsce może do mnie pisać, dzwonić, świątek, piątek czy niedziela. Tak działałem do tej pory i tak będę działał”.

Niestety problem polega na tym, że Mikołaj Pawlak wcale tak do tej pory nie działał. Możliwe, że jako adwokat w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa czy w sprawach rozwodowych na pierwszym miejscu stawiał dobro dzieci (którego granicą jest według niego „łza w oku dziecka. Oczywiście nie jakaś tam błaha, ale powodująca i obrazująca przekroczenie tworzących się w rzeczywistości dziecka zasad”, co jest dość niejasne, bo przekroczenie jakich zasad tworzących się w rzeczywistości dziecka obrazuje łza niemowlęcia spowodowana rzuceniem nim o ścianę? I czy jakiekolwiek dziecięce łzy są błahe?). Nie jest jednak prawdą, że wszystkie dzieci w Polsce mogły kontaktować się z Pawlakiem. Wprawdzie jego dane kontaktowe wciąż znajdują się w niektórych internetowych katalogach firm i prawników, ale skąd dzieci miałyby wiedzieć, że w jakikolwiek sposób działa on na ich rzecz i mogą do niego pisać czy dzwonić? Informacji o działalności Pawlaka na rzecz dzieci nie ma w tych katalogach, a do momentu opublikowania jego kandydatury na RPD nie było też nigdzie indziej.

Rzecznik czy sędzia?

Niełatwo zresztą znaleźć jakiekolwiek informacje na jego temat. Nie jest to jednak niemożliwe. Przy odrobinie szczęścia i z pomocą przypadku można dowiedzieć się, że Mikołaj Pawlak jest nie tylko adwokatem, dyrektorem jednego z departamentów w ministerstwie sprawiedliwości i kandydatem na RPD, ale również kandydatem na stanowisko sędziego Sądu Rejonowego w Skierniewicach, pozytywnie zaopiniowanym przez Krajową Radę Sądownictwa pomimo toczącego się wówczas przeciw niemu postępowania dyscyplinarnego.

Pawlak był jednym z czterech kandydatów na to stanowisko, których kandydatury miała rozpatrzeć Krajowa Rada Sądownictwa (KRS opiniuje bowiem kandydatów na sędziów każdego szczebla, a następnie kieruje do prezydenta wnioski o ich powołanie). Ich zgłoszenia miały być rozpatrywane na posiedzeniu Rady w dniach 18–21 września 2018. Członkowie zespołu przygotowującego tę sprawę do rozpatrzenia (sędzia Zbigniew Łupina, sędzia Maciej Mitera i senator Stanisław Gogacz) 19 września złożyli jednak wniosek o odroczenie rozpoznania sprawy.

Transmisja tego posiedzenia jest dostępna w internecie i można posłuchać, jak jeden z członków tego zespołu KRS informuje pozostałych członków Rady, że: „Na termin [posiedzenia zespołu – AG] stawił się, mając informację z systemu, niezapraszany kandydat pan Mikołaj Paweł Pawlak, który został wysłuchany. Wysłuchanie dotyczyło kwestii postępowań dyscyplinarnych, jakie dotyczyły tego pana mecenasa. Zaszła konieczność, zdaniem zespołu, odroczenia rozpoznania sprawy w celu uzyskania informacji o stanie tych postępowań oraz [...] – w celu zapewnienia jakiejś symetrii w postępowaniu – zaproszenia pozostałych kandydatów na to jedno wolne stanowisko. Zatem zespół postanowił jednogłośnie zwrócić się do szanownego gremium o odroczenie rozpoznania sprawy, wystąpienie do ORA [Okręgowej Rady Adwokackiej – AG] w Łodzi o informacje o terminie rozprawy przed sądem dyscyplinarnym odwoławczym Izby Adwokackiej w Łodzi dotyczącej odwołania pokrzywdzonego od postanowienia rzecznika dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Łodzi o umorzeniu dochodzenia dyscyplinarnego wobec kandydata Pawła Pawlaka oraz informacji odnośnie terminowości opłacania przez niego składek na rzecz Izby Adwokackiej w Łodzi (w nawiasie: czy obecnie nie zalega z uiszczeniem składek?) oraz z wnioskiem o zaproszenie na rozmowę w siedzibie KRS [...] kontrkandydatów pana Mikołaja Pawła Pawlaka. I taki wniosek składam”.

Były wątpliwości?

Wniosek został przyjęty, rozpatrzenie sprawy przełożono na posiedzenie KRS w dniach 16–19 października, zespół odbył rozmowy również z pozostałymi trzema kandydatami i uzyskał informację, że Pawlak opłacił składki, a rozprawa przed sądem dyscyplinarnym odbędzie się pod koniec roku. I choć kontrkandydaci Pawlaka nie mieli żadnych toczących się postępowań dyscyplinarnych, to on został zarekomendowany przez zespół, a KRS podjęła uchwałę o przedstawieniu prezydentowi wniosku o powołanie go do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Rejonowego w Skierniewicach. (Podpis prezydenta jest już raczej formalnością – jak bowiem informuje w publikacji pt. „Skąd biorą się sędziowie? Raport z badania procesu selekcji kandydatów na wolne stanowiska sędziowskie przez Krajową Radę Sądownictwa” Fundacja Court Watch Polska, „w ciągu ostatnich 10 lat KRS zwróciła się do Prezydenta z wnioskiem o powołanie sędziego ponad 5000 razy. W zaledwie 20 przypadkach wniosek spotkał się z odmową. To Krajowa Rada Sądownictwa w praktyce kształtuje więc skład osobowy polskich sądów”).

Referujący ustalenia zespołu sędzia Maciej Mitera, sam mający na koncie wyrok dyscyplinarny, zbagatelizował postępowanie przeciw Pawlakowi, mówiąc, że „Były pewne wątpliwości co do osoby kandydata w świetle tutaj postępowania wyjaśniającego. Otrzymaliśmy informację, że to postępowanie odmówił rzecznik wszczęcia, natomiast niezadowolony klient tutaj złożył odwołanie od tego rozstrzygnięcia i z końcem roku ma być ta sprawa rozpoznawana. Jako zespół uznaliśmy, że jednak nie ma tutaj sytuacji odwrotnej, że doszłoby do wszczęcia postępowania, była odmowa, natomiast, no, jak doskonale wiemy, szczególnie w tych korporacyjnych, radcowsko-notarialnych i adwokackich korporacjach, no, ci klienci niezadowoleni, bym powiedział tutaj, do końca starają się dowieść swoich racji, że zostali w jakiś sposób pokrzywdzeni” (składnia oryginalna – AG). 

Nieskazitelny charakter?

Rozprawa przed sądem dyscyplinarnym Izby Adwokackiej w Łodzi odbyła się w piątek 30 listopada, a sąd podtrzymał decyzję o umorzeniu postępowania wobec Pawlaka. Dziś więc postępowanie dyscyplinarne wobec Pawlaka jest już zakończone, ale 16 października, gdy KRS rozpatrywała jego kandydaturę na sędziego, 15 listopada, gdy PiS zgłosił jego kandydaturę na RPD, i 23 listopada, gdy sejm (głosami PiS-u) powołał go na to stanowisko, nie było wiadomo, jaki będzie finał tej sprawy. Nie było też zatem wiadomo, czy Mikołaj Pawlak ma wymagany do pełnienia obu tych urzędów nieskazitelny charakter. Mimo to KRS postanowiła przedstawić prezydentowi wniosek o powołanie go na urząd sędziego, a PiS uznał, że spełnia wszystkie ustawowe kryteria i może zostać Rzecznikiem Praw Dziecka.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Inicjatorka kampanii „Kocham. Nie daję klapsów” i akcji „Książki nie do bicia”, specjalizuje się w tematyce praw dziecka. Doktorantka Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie bada wizerunek dzieci w...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

ta sama albo jeszcze gorsza kategoria podłości co podczas wojen używanie dzieci jako żywych tarcz
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]