Michelle Williams w nietypowym filmie o byciu artystką 

„Wystawa” to nie kolejna satyra na światek sztuki czy opowieść o mękach twórczych. Dostajemy przekorny i subtelny wgląd w codzienność pracy kreatywnej.
Czyta się kilka minut
Michelle Williams w filmie "Wystawa", reż. Kelly Reichardt, USA 2022 r. // Netflix
Michelle Williams w filmie "Wystawa", reż. Kelly Reichardt, USA 2022 r. // Netflix

Film „Wystawa” ma gwiazdorską obsadę i logo prestiżowej firmy A24, nie miał jednak w Polsce kinowej dystrybucji. I co się dziwić: trudno wyobrazić sobie mniej efektowne kino, w którym młoda rzeźbiarka przygotowuje się do swojego wernisażu, lecz po drodze ciągle coś idzie nie tak. 

Bo najpierw trzeba wziąć urlop w nudnej pracy biurowej (i czasem najtrudniej poprosić o to własną matkę), a tu jeszcze brak ciepłej wody w kranie, zdolniejszy brat zmaga się z depresją i, last but not least, należy zająć się gołębiem poturbowanym przez ukochanego kota. Z pozoru wygląda to na streszczenie zwariowanej komedii, ale niezależna reżyserka amerykańska Kelly Reichardt rzeźbi swój film wyjątkowo cieniutkim dłutem.  

Rola Michelle Williams

W roli Lizzy obsadziła swoją ulubioną aktorkę Michelle Williams i trzeba przyznać, że wyborny to portret sfrustrowanej artystki na ciągłym wdechu. Otoczona w rodzinie i w pracy innymi artystami (od malarstwa, tkactwa, ceramiki czy makramy), sama reprezentuje na ekranie ten najmniej malowniczy aspekt twórczości. Czyli rzemieślniczą dłubaninę, bytową prowizorkę, wystawiennicze formalności i inne technikalia.

Bo na pewno nie widać w tym twórczego szału i nawet skrywana rywalizacja z sąsiadką Jo (która zdecydowanie lepiej sobie radzi na rynku sztuki, nie mówiąc o życiu towarzyskim) wypada mało drapieżnie. Ale wystarczy podejść trochę bliżej, kiedy Lizzy kaleczy, a następnie leczy swoje gliniane figurki, żeby przekonać się, ile dla niej znaczy ta żmudna chwilami praca. I jak wiele ją kosztuje, by wyjść z jej efektami wprost do ludzi. 

Rzeźbiarka Lizzy

Najłatwiej byłoby przedstawić ją jako artystkę odklejoną – bo któż inny byłby gotów zapłacić weterynarzowi 150 dolarów za opatrzenie rannego gołębia? Lizzy będzie jednak bujać się z nim jeszcze długo i w sferze naszych domysłów pozostanie, co rekompensuje sobie tą nadgorliwą opieką. Albo dlaczego tak prokrastynuje w przededniu ważnego dla niej wernisażu. 

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Jest to postać na tyle delikatnie naszkicowana, zarówno w scenariuszu, jak i przez Williams, że od początku do końca trudno ją wstawić w gotowe ramy. Wiemy jedynie, że pochodzi z artystycznej, acz rozbitej rodziny mieszkającej w Portland, że poniekąd ciągle żyje w jej cieniu i pod presją, że próbuje pogodzić wenę z rutyną dnia powszedniego. 

Przypomina pod tym względem jedną ze swoich rzeźb: powyginaną, chropawą, czasem nadpaloną w piecu ceramicznym, z wyraźnymi śladami palców. Taki też jest sam film – spowolniony, wręcz zatrzymany na mało istotnych (z pozoru!) szczegółach. Zupełnie niczym ów pospolity szary gołąb z unieruchomionym skrzydłem, który okaże się najważniejszy dla tej historii. Opowiadającej w gruncie rzeczy o braku rozpostarcia skrzydeł w locie.  

Miękkie kino Kelly Reichardt

Kino Reichardt ma w sobie niewymuszoną miękkość, nawet jeśli – jak w „Meek’s Cutoff” czy w „Pierwszej krowie” – rozgrywa się w brutalnej westernowej scenerii. Teraz również co chwila rozmywa swoje kontury, choć dotyczy spraw mało wesołych: artystycznego niespełnienia, życiowego niedopasowania i rzeźbienia we własnej samotności. 

Bywa również, że reżyserka figlarnie rozbraja potencjalną grozę: pętla zawieszana na drzewie posłuży do mocowania huśtawki, a wykopywany w ogródku dół może okazać się nie grobem, lecz obiektem z kategorii „sztuka ziemi”.  Przede wszystkim jednak zamiast spektakularnej udręki i ekstazy dotyka najdelikatniejszych miejsc związanych z uprawianiem zawodów artystycznych.

Zapomnijcie o barwnym życiu dawnej bohemy – hipisujący ojciec Lizzy mógłby pewnie o nim trochę poopowiadać. Tymczasem dla niej każdy dzień jest łapaniem kruchej równowagi między przyziemną pracą zarobkową a oddawaniem się pasji, dodajmy: wcale nie mniej potrzebnej do życia. Okazuje się, że i o tym, o codziennym, cichym wyrąbywaniu sobie własnej niszy, można zrobić film. A jeśli głęboko osobisty i dla kogoś poruszający, to bynajmniej nie wprost.   


„WYSTAWA” („Showing Up”) – reż. Kelly Reichardt. Prod. USA 2022. Netflix. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”