Reklama

Miara męczeństwa

Miara męczeństwa

03.03.2009
Czyta się kilka minut
Dariusz Karłowicz, filozof: Świadectwo takich ludzi sprawia, że partykularna wspólnota polityczna zostaje zakorzeniona w wartościach uniwersalnych. Rozmawiał Tomasz Ponikło
T

Tomasz Ponikło: Kim są męczennicy?

Dariusz Karłowicz: Nie przez przypadek męczennika, a więc człowieka, który oddał życie za wiarę w Chrystusa, Grecy nazwali świadkiem (martys), wykorzystując termin, który kieruje myśl w stronę sądowej procedury dochodzenia prawdy. Męczennik to świadek w procesie dochodzenia prawdy o fundamentalnych kwestiach dotyczących naszego życia i szczęścia. Od niego mamy nadzieję się dowiedzieć, kim jesteśmy, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy. Istota sprawy leży w tym, o czym i w jaki sposób męczennik składa swoje świadectwo. Przedmiotem jego świadectwa jest Bóg - powie Epiktet; życie, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa - dodadzą chrześcijanie. Ale świadek-męczennik to ktoś, kto nie tylko mówi nam o celu ludzkiego życia, ale nam ten cel poprzez siebie, poprzez swoją postawę pokazuje. O tym, co widział, świadczy bowiem nie tylko słowem, ale i czynem.

Jeśli celem człowieka jest całkowita wolność duszy, nazywana przez filozofów "gotowością do śmierci", to męczennik jest właśnie człowiekiem wolnym. Jeśli cel określimy inną platońską definicją, jako "upodobnienie do Boga wedle możności", to męczennik ukazuje się nam jako podobny do Boga, a więc jako uosobienie Prawdy, Dobra, Sprawiedliwości i - co dla chrześcijan najważniejsze - Miłości. Tak właśnie o męczeństwie pisze Klemens Aleksandryjski - jest to najwyższa forma miłości.

W kategoriach klasycznej filozofii powiedzieć więc można, że świadek-męczennik staje się tym, o czym świadczy, a my poprzez niego możemy przedmiot jego świadectwa zobaczyć na własne oczy. Męczennik jakby zapośrednicza to, co kryje się za postacią zjawisk. I właśnie dlatego starożytni chrześcijanie mówili, że męczennicy są obrazem Chrystusa, a więc uobecnieniem i uosobieniem Prawdy, że są kimś, poprzez kogo i w kim widzimy Zbawiciela w jego męce i zmartwychwstaniu. W tym sensie męczennicy są sposobem, w jaki Chrystus objawia się kolejnym pokoleniom chrześcijan.

Czy ks. Jerzy był męczennikiem za sprawę narodową, czy za wiarę chrześcijańską? Czy te dwie sprawy muszą się wykluczać?

Można sobie bez trudu wyobrazić sytuację, kiedy te dwa typy męczeństwa znoszą się wzajemnie. Można wszak umierać za wartości obce, a nawet wrogie chrześcijaństwu. Systemy totalitarne, chętnie sięgając do wyobrażeń parareligijnych, miały przecież całe panteony takich świętych męczenników, jak choćby wykreowany przez Goebbelsa bohater, którego apoteozę ułożył sam Martin Heidegger, o czym zresztą nie lubią wspominać miłośnicy tego filozofa.

W pytaniu jednak kryje się, jak sądzę, jeszcze inna myśl. Czy wartości partykularnej wspólnoty nie pozostają w konflikcie z wartościami uniwersalnymi. Można sobie wszak wyobrazić, że ktoś "święty" z perspektywy jednej wspólnoty politycznej jawi się jako potwór z perspektywy wspólnoty mającej przeciwne interesy.

Jak ma się rzecz w przypadku księdza Jerzego?

Jego świadectwo - o czym nie można wątpić - jest bardzo głęboko zanurzone w polską historię i politykę. Ksiądz Jerzy był nie tylko żarliwym chrześcijaninem, ale i żarliwym patriotą, i chyba nie ma sporu, że zginął zarówno dlatego, że świadczył o Chrystusie, jak i dlatego, że reżim Jaruzelskiego uważał go za wroga.

Czy nie stawia to pod znakiem zapytania jego świętości?

Warto sobie przypomnieć, jak Jan Paweł II z błogosławieństwa o cierpiących dla sprawiedliwości wyprowadzał świętość tych, którzy zdawali się męczennikami wyłącznie narodowej sprawy. Bywa tak, że konflikt polityczny posiada wymiar, by tak powiedzieć: ontologiczny - jest konfrontacją ze złem w imię dóbr i cnót, które nie relatywizują się do żadnego szczegółowego kontekstu. Dobra, o których istnieniu świadczył ks. Jerzy, będące w ówczesnym kontekście arcypolitycznymi, nie przestawały być najważniejszymi z imion Bożych. Miłość, Prawda, Dobro, Wolność i uzupełniająca katalog Pseudo-Dionizego Solidarność - mimo ich politycznego wymiaru nie były przecież redukowane do żadnej partykularnej perspektywy.

Są takie sytuacje - i ta do nich należy - kiedy męczennik składa swoje świadectwo przed obliczem konkretnego narodu. To momenty, kiedy narodowa tradycja styka się z tym, co absolutne. Męczennicy tacy sprawiają, że partykularna wspólnota polityczna zostaje zakorzeniona w wymiarze uniwersalnym. To nie redukcja chrześcijaństwa do polityki, ale odwrotnie: uniwersalizacja konkretnej kultury, to doświadczenie, które otwiera polskość na to, co powszechne. Wierzę, że ks. Jerzy, podobnie zresztą jak św. Faustyna i Jan Paweł II, skąpał polskość w tym, co uniwersalne, i że to właśnie dzięki takim jak on polskim świadkom Chrystusa w splątanych i nieuchronnie partykularnych polskich sensach możemy dziś poszukiwać nici absolutu.

Dla mojego pokolenia i dla mnie osobiście ks. Jerzy był, mówiąc językiem Arystotelesa, metroon, a więc miarą, której istnienie stanowi, ukazuje i dowodzi (apodeiksis), że istnieje coś, co choć pojawia się w płynnym strumieniu historii, przekracza ją i nie daje się do niej zredukować.?h

Dariusz Karłowicz (ur. 1964) jest filozofem, redaktorem "Teologii Politycznej" i prezesem Fundacji Świętego Mikołaja. Opublikował m.in. "Arcyparadoks śmierci", "Koniec snu Konstantyna", "Sokrates i inni święci".

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]