Medal Świętego Jerzego 2004

Medal Świętego Jerzego przyznajemy tym, którzy walczą ze smokiem zła. Czasem są to ludzie sławni, czasem niemal nieznani. Walka ze smokiem wydaje się nie mieć końca, bo wciąż odrastają mu głowy. Coraz to inne, bardziej przerażające. W tym roku Kapituła Medalu wyróżniła brytyjskiego historyka i Słowaczkę od lat związaną z Polską.
Czyta się kilka minut
 /
/

Zobacz sylwetki:

Stana Buchowska pracuje w La Stradzie od dziewięciu lat, od chwili powstania Fundacji Przeciwko Handlowi Kobietami, co stało się dzięki pomocy holenderskiej organizacji pozarządowej. La Strada ratuje kobiety przed zagrożeniem, które nawet w obecnym okrutnym świecie wyjątkowo drastycznie uosabia zło i poniżenie godności, wyzysk fizyczny i materialny, poniewierkę ludzi bezradnych. La Strada pomaga kobietom, które uprawiają prostytucję - na poboczach autostrad, w agencjach, klubach. To zazwyczaj ofiary międzynarodowych mafii specjalizujących się w handlu ludźmi. Dziewczyny z Europy Wschodniej, z Azji, Afryki są werbowane do pracy za granicą, a praca ta okazuje się niewolnictwem.

---ramka 341049|prawo|1---Proceder handlu ludźmi nie ominął także Polski. Co roku jego ofiarami pada kilkanaście tysięcy Polek, wyjeżdżających na Zachód, także w celach matrymonialnych. Za naiwność płacą słono: są gwałcone, bite, odbiera się im paszport i przez lata zmusza do prostytucji. Tysiące Polek uprawia prostytucję nie wyjeżdżając z kraju. Nierzadko wbrew swojej woli. Nawet jeśli uciekną z agencji, odzyskają wolność - przyjdzie im borykać się z wielorakimi konsekwencjami przeszłości: prawnymi, medycznymi, psychicznymi. La Strada pomaga kobietom, które zwerbowano do prostytucji na Zachodzie, jak i tym w kraju. Dyskretnie i konsekwentnie pomaga rozpocząć im nowe życie.

Polska jest krajem docelowym dla kilkunastu tysięcy prostytutek ze Wschodu, głównie z Białorusi, Ukrainy i Mołdawii. La Strada zajmuje się również cudzoziemkami. Pomaga także innym ofiarom handlarzy ludźmi - głównie żebrakom. Często są to ludzie porwani, sprzedani, nawet specjalnie okaleczeni, by wzbudzać litość i zmusić nas do sięgnięcia po portfel.

Dzięki La Stradzie uwaga i troska wielu ludzi dobrej woli kieruje się na tę przestrzeń zagrożenia, gdzie mało kto chce zaglądać, bo albo nie wierzy w skuteczność działania, albo nie widzi potrzeby “zniżania się" do patologii. Tymczasem, jeśli święty Jerzy prawdziwie symbolizuje heroiczne starania o przeciwstawienie złu - dobra, dobro musi wkraczać wszędzie tam, gdzie zagrożone jest najbardziej realnie. Także i na drogi - a La Strada oznacza właśnie drogę - w sensie najbardziej dosłownym.

Z kolei Medal dla profesora Normana Daviesa chyba nie zaskoczy nikogo, zwłaszcza że najnowsza jego książka “Powstanie ’44" rozchodzi się w Polsce błyskawicznie, budząc ogromne zainteresowanie i dyskusje. Ale zważmy, że książka ta ukazała się już w Wielkiej Brytanii, w USA i w Niemczech, a w poprzednich latach po angielsku wyszły takie dzieła prof. Daviesa, jak “Orzeł biały, czerwona gwiazda" (przygotowana na UJ rozprawa doktorska poświęcona wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r.), “Boże igrzysko" i “Serce Europy", czyli porywające dzieje naszego kraju, czy monumentalna “Europa", która osadza historię Polski, Węgier i Czech w kontekście europejskim, traktując kraje Europy Środkowej i Wschodniej jako równorzędne podmioty dziejów naszego kontynentu.

Prof. Norman Davies, Walijczyk z pochodzenia, walczy z groźnym smokiem zapomnienia, a najczęściej niewiedzy, która cechuje historiografię zachodnią w odniesieniu do naszego regionu. Dość wspomnieć, że przez pół wieku historycy zachodni nie mieli pojęcia o tym, co zdarzyło się w sierpniu 1944. Równocześnie Davies wyrywa nas z jakże zaściankowej mentalności, która każe nam spoglądać na świat niemal wyłącznie przez pryzmat polskich spraw. Pomaga patrzeć szerzej, rozumieć więcej i czuć się w Unii Europejskiej jak w domu, wspólnym przecież domu.

Czy troska o ten dom nie jest wspólnym mianownikiem, łączącym Daviesa z Buchowską i jej współpracownicami? Bo nagradzając Stanę Buchowską, chcemy uhonorować całą Fundację, która przypomina nam m. in. o tych, którzy długo jeszcze nie będą czuć się pełnoprawnymi Europejczykami.

     

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2004